Limitowana wersja Forda Pumy o nazwie Sound Edition nie próbuje przyciągać klientów mocą silnika czy rekordowym zasięgiem. Jej wyróżnikiem jest coś mniej oczywistego – atmosfera wnętrza i jakość dźwięku, która potrafi zmienić zwykłą jazdę w pełnoprawne doświadczenie.
Nowa Puma z wyposażeniem premium dostępna jest już od 89 900 zł dla klientów detalicznych, co czyni ją jedną z ciekawszych ofert w segmencie miejskich crossoverów.
Ford wprowadza na rynek limitowaną wersję modelu Puma o nazwie Sound Edition – odmianę stworzoną dla kierowców, którzy oczekują od samochodu czegoś więcej niż praktycznego środka transportu. Na pierwszy rzut oka to wciąż dobrze znany miejski crossover, jednak już po kilku minutach jazdy widać wyraźnie, że edycja Sound Edition różni się nie tylko detalami stylistycznymi, ale przede wszystkim atmosferą, jaką tworzy we wnętrzu.
Najważniejszym elementem tej wersji jest rozbudowany system nagłośnienia B&O Premium o mocy 650 watów, wzbogacony o subwoofer i indywidualne strojenie akustyczne kabiny. W połączeniu z dodatkowym wygłuszeniem wnętrza daje to efekt bliższy sali odsłuchowej niż samochodowi segmentu B. W środku uwagę przyciąga także tapicerka Sensico w nowym, jasnym odcieniu, podświetlenie ambientowe oraz 12-calowy system multimedialny SYNC 4 z obsługą Apple CarPlay i Android Auto.
„Włączyłam swoją playlistę i miałam wrażenie, że nie jadę samochodem, tylko siedzę w prywatnej sali odsłuchowej. Nawet przy większej prędkości dźwięk był czysty, a bas nie dudnił, tylko naprawdę grał” – opowiada jedna z kobiet, które testowały wersję Sound Edition.
Model dostępny jest zarówno z napędem benzynowym, jak i elektrycznym. Wersja spalinowa bazuje na silniku 1.0 EcoBoost z układem mild hybrid o mocy 125 lub 155 KM, połączonym z automatyczną skrzynią Powershift. Mocniejsza odmiana rozpędza auto do 100 km/h w około dziewięć sekund, a średnie zużycie paliwa utrzymuje się w granicach sześciu litrów na 100 kilometrów. Wariant elektryczny Puma Gen-E oferuje 168 KM mocy, 290 Nm momentu obrotowego i zasięg do 523 km w cyklu miejskim, a szybkie ładowanie prądem DC pozwala w 10 minut uzyskać energię na kolejne 120 km jazdy.
Sound Edition nie traci przy tym cech użytkowych, z których słynie Puma. Bagażnik o pojemności 456 litrów z dodatkowym boxem pod podłogą, przestronna kabina, dobra widoczność i typowe dla Forda pewne prowadzenie sprawiają, że nie jest to samochód przeznaczony wyłącznie dla pasjonatów sprzętu audio. To nadal praktyczny crossover, tyle że wzbogacony o element emocjonalny, którego nie da się zmierzyć w tabeli z danymi technicznymi.
Ford nie podaje dokładnej liczby egzemplarzy przewidzianych na polski rynek. Wiadomo jednak, że Sound Edition nie wejdzie do stałej oferty i będzie dostępna wyłącznie przez ograniczony czas. Ma więc trafić do osób, które nie szukają najtańszej wersji modelu, lecz czegoś bardziej osobistego i mniej oczywistego.
Jak podsumowuje jedna z testujących kobiet, to samochód wybierany nie tylko rozumem:
„Nie kupuje się go za to, ile ma koni, tylko za to, jak się w nim czujesz, kiedy zaczynasz jechać.”
Fot. Marek Tęcza











































