Ford Ranger Plug-in Hybrid – moc, technologia i… zaskakująco niska rata. Mój dzień za kierownicą nowego PHEV-a

Kiedy po raz pierwszy odebrałem kluczyki do Forda Rangera Plug-in Hybrid, spodziewałem się solidnego pick-upa, ale niekoniecznie takiego, który potrafi połączyć brutalną siłę z kulturą pracy godną SUV-a. Tymczasem już pierwsze kilometry pokazały mi, że nowy Ranger PHEV to coś więcej niż kolejna wersja dobrze znanego modelu. To samochód, który potrafi być narzędziem pracy, towarzyszem wypraw i jednocześnie… zaskakująco oszczędnym i cichym środkiem codziennego transportu.

Pierwsze wrażenie – siła, którą czuć od razu

Odpalam silnik. W kabinie cisza, bo ruszam w trybie elektrycznym. Ale wystarczy mocniejsze wciśnięcie gazu, by do akcji wkroczył 2,3-litrowy EcoBoost i elektryczny motor o mocy 75 kW. Łączny efekt? 697 Nm momentu obrotowego – więcej, niż oferował jakikolwiek Ranger przede mną.

Przyspieszenie jest natychmiastowe, a 10-biegowy automat zmienia przełożenia płynnie, ale zdecydowanie. Mimo że jadę samochodem gotowym pociągnąć przyczepę o masie do 3500 kg, czuję się jakbym prowadził znacznie lżejsze auto.

Holowanie? Najłatwiejsze, jak dotąd

W ramach testu podpiąłem lawetę z moją łodzią. Zwykle zajmuje mi to chwilę, ale Ranger udowodnił, że potrafi ułatwić życie.

System Auto Hitch precyzyjnie prowadzi kamerami cofania tak, by hak znalazł się dokładnie tam, gdzie trzeba. Bez nerwów, bez machania rękami i bez zbędnych podjazdów. Wystarczyło kilka sekund i zestaw był gotowy.

Na trasie pracował Trailer Sway Control, który aktywnie przeciwdziała kołysaniu. To jedna z tych funkcji, które docenia się dopiero wtedy, gdy naprawdę są potrzebne. Nawet na bocznym wietrze zestaw jechał stabilnie, a ja miałem poczucie pełnej kontroli.

Dodatkowo Ranger PHEV ma tryb optymalizujący pracę silnika i skrzyni podczas jazdy z ciężarem. Czułem, że auto samo „myśli”, prowadząc mnie pewnie nawet na stromych zjazdach, gdzie umiejętnie korzystało z hamowania silnikiem.

Napęd e-4WD – teren to jego żywioł

Nie samym holowaniem człowiek żyje, więc skręciłem w kierunku nieutwardzonych dróg. Napęd e-4WD płynnie rozdziela moment między koła, dając pewność zarówno na błocie, jak i na szutrze.

Mimo dodatkowej masy akumulatora auto nie sprawia wrażenia ociężałego. Wręcz przeciwnie – rusza energicznie, a do tego pracuje ciszej niż klasyczny diesel, co podczas dłuższych wypadów robi naprawdę ogromną różnicę.

Wnętrze – narzędzie pracy, które potrafi rozpieszczać

Ford nie oszczędzał na ergonomii. Kabina jest przestronna, fotele wygodne, a duży ekran centralny daje dostęp do wszystkich funkcji – od monitorowania przyczepy po konfigurację trybów jazdy.

To wszystko sprawia, że Ranger to nie tylko pick-up „do roboty”, ale i auto, w którym spokojnie można spędzić kilka godzin za kierownicą bez uczucia zmęczenia.

A teraz najlepsze: cena, która robi wrażenie

Patrząc na możliwości Rangera Plug-in Hybrid – moc, 3500 kg na haku, 1 tona ładowności, nowoczesne systemy terenowe i wsparcie podczas holowania – spodziewałem się, że oferta będzie dla wielu poza zasięgiem.

Tymczasem Ford przygotował naprawdę korzystny program finansowania. To, co zwróciło moją uwagę najbardziej, to fakt, że Ranger PHEV jest dostępny już od 1199 zł netto miesięcznie.

Jak na samochód o takich możliwościach, jest to propozycja, która może mocno namieszać na rynku – zwłaszcza dla firm i osób wykonujących prace wymagające zarówno siły, jak i ekonomii.

Podsumowanie – pick-up na nowe czasy

Po całym dniu za kierownicą wiem jedno: Ford Ranger Plug-in Hybrid nie jest „zwykłą hybrydą” doklejoną do klasycznego pick-upa. To przemyślana konstrukcja, która łączy:

  • potężny moment 697 Nm,
  • pełne możliwości terenowe,
  • holowanie 3500 kg,
  • ułatwienia dla kierowców pracujących z przyczepami,
  • cichą jazdę na prądzie,
  • i zaskakująco atrakcyjną ratę – już od 1199 zł netto miesięcznie.

To samochód, który potrafi być jednocześnie surowym narzędziem do pracy i wygodnym towarzyszem weekendowych podróży. A połączenie tych cech w jednym aucie to coś, czego w tej klasie długo brakowało.

Fot. Marek Tęcza

Udostępnij:

Facebook
Twitter
X
LinkedIn
Search

Najbardziej Popularne

Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.