Przejeżdzając ulicą Krakowską, nie sposób nie spojrzeć w stronę dawnych zabudowań „Elanexu”. Ten potężny, poprzemysłowy kompleks od lat stoi w miejscu jak wstrzymany kadr filmu – niby pełen historii, ale jednocześnie uwięziony w niewykorzystanym potencjale. I właśnie dlatego grudniowa licytacja może być jednym z najważniejszych wydarzeń dla Częstochowy od lat.
17 grudnia 2025 roku komornik po raz pierwszy wystawi na sprzedaż teren dawnej przędzalni. Wycena mówi o ponad 10,5 mln zł, ale licytacja ruszy z poziomu 7,9 mln. W praktyce oznacza to, że każdy, kto chce wejść do gry, również miasto, musi wpłacić ok. milion złotych rękojmi. Sporo, ale władze nie mają wątpliwości: stawką jest harmonogram kluczowych inwestycji i szansa na nowy rozdział w rozwoju Częstochowy.
Zabytkowe bariery, które wstrzymały rozwój
Historia „Elanexu” w ostatnich latach to sinusoida. Wpisanie kompleksu do rejestru zabytków w czerwcu 2025 roku całkowicie zamroziło proces przygotowań do sprzedaży. Formalności, opinie, dodatkowe procedury – to wszystko sprawiło, że teren, zamiast przyciągać inwestorów, stał się problemem. Dopiero skarga złożona przez Fundusz Świadczeń Gwarantowanych ruszyła lawinę i zmusiła komornika do wyznaczenia terminu licytacji.
Dla miasta to dobra wiadomość, bo czas jest tu kluczowym czynnikiem. Każdy miesiąc zwłoki oznacza straty – zarówno te finansowe, jak i te związane z opóźnianiem inwestycji, które mogłyby zmienić oblicze dzielnicy.
Nowe drogi, nowe szanse
Równolegle do spraw własnościowych trwa budowa nowego połączenia nad torami, które połączy ul. 1 Maja z ul. Krakowską. To inwestycja, o której w Częstochowie mówi się od lat, a jej realizacja może odmienić sposób, w jaki patrzymy na całą okolicę „Elanexu”. Lepsza komunikacja oznacza większą atrakcyjność terenu dla inwestorów. A to z kolei otwiera zupełnie nowe możliwości.
Stadion jako symbol zmiany
Miasto nie ukrywa, że największym marzeniem jest budowa nowego stadionu Rakowa właśnie na obszarze dawnej przędzalni. Studium wykonalności wskazało ten teren jako idealny pod inwestycję – nie tylko ze względu na rozmiar, ale też na możliwość ciekawego wkomponowania stadionu w industrialny charakter miejsca.
Według wstępnych założeń obiekt mógłby pomieścić ok. 15 tys. widzów – trzykrotnie więcej niż obecny stadion. Koszt? Imponujący: ponad 440 mln zł wraz z zakupem gruntów. Dodatkowe 108 mln zł pochłonęłaby budowa parkingów, w tym podziemnego pod płytą boiska. Ale z drugiej strony – taka inwestycja mogłaby otworzyć przed Częstochową zupełnie nowe perspektywy: zarówno sportowe, jak i gospodarcze.
To jednak plany, które nie ruszą z miejsca bez pewności co do własności terenu. I właśnie dlatego grudniowa licytacja jest tak ważna. To punkt zwrotny, moment, po którym, w zależności od wyniku, miasto albo przyspieszy, albo utkwi w miejscu na kolejne lata.
Fot. Tomasz Wójciak
























