Kaplica Matki Bożej na Jasnej Górze weszła w nowy rok w odświeżonej odsłonie. Po kilku miesiącach nocnych prac konserwatorskich odnowiono kurdybany w prezbiterium. Chodzi o obicia na ścianach północnej i południowej. Efekt? Więcej koloru, głębi i porządku.
Kurdybany wiszą tu od 1965 roku, ale sama tradycja jest dużo starsza. Skórzane dekoracje zdobiły to miejsce już w XVI wieku. To technika znana w Europie od średniowiecza. Najpierw skóra, potem srebro, na końcu barwna warstwa, która udaje złoto. Prosto w teorii, trudniej w praktyce.
Stan obić nie był najlepszy. Pęknięcia, rozdarcia, ubytki. Do tego ślady codziennego ruchu pielgrzymów. Wilgoć też zrobiła swoje. Konserwatorzy musieli działać ostrożnie. Kurdybanów nie zdejmowano ze ścian. Wszystko robiono na miejscu, często po nocach, żeby nie przeszkadzać w nabożeństwach.
Najpierw dokładne czyszczenie. Potem sklejanie pęknięć i wzmacnianie skóry od środka. Tam, gdzie brakowało fragmentów, dorabiano specjalne protezy. Skóra, srebrzenie, kolor. Wszystko dopasowane co do detalu. Wymieniono też część ozdobnych brzegów. Na koniec werniks i pastowanie. Kolory wróciły do życia, ale bez przesadnego połysku.
Całość składa się ze 136 brytów, czyli ręcznie zdobionych płatów skóry. Dominuje zieleń, złoto i czerwień. Wzory są drobne, roślinne, z motywem liścia akantu. To tło ma jedno zadanie – podkreślać to, co najważniejsze, czyli ołtarz z Cudownym Obrazem.
Za renowację odpowiadała krakowska pracownia Consiste. Same kurdybany stworzył Wacław Szymborski, częstochowianin związany z Krakowem. Był znanym konserwatorem i twórcą skórzanych dekoracji. Już wcześniej pracował dla Jasnej Góry.
To nie pierwsza konserwacja. Poprzednia miała miejsce w latach 80. Teraz jednak zakres był większy. Efekt widać od razu. Kaplica zyskała świeżość, ale bez utraty historycznego charakteru. Stare skóry znów robią wrażenie.
Fot. Jasna Góra
























