Raków Częstochowa jest już po swoim pierwszym sparingu w Turcji, gdzie przygotowuje się do rundy wiosennej sezonu 2025/26. Było to zarazem pierwsze spotkanie Łukasza Tomczyka w roli szkoleniowca „Medalików”. Częstochowianie postawili się utytułowanej ekipie RB Salzburg i zremisowali 1:1. Gola dla Rakowa zdobył na początku drugiej połowy Patryk Makuch.
Trener Tomczyk postawił w bramce na swojego wychowanka Kacpra Trelowskiego, a ten odwdzięczył się znakomitą grą, zbierając świetne recenzje po tym występie. W wyjściowej 11 znalazło się także miejsce dla dawno niewidzianego Iviego Lopeza, który wraz z Fadigą zajął miejsce tuż za plecami Brunesa. W pierwszej części spotkania to goście mieli lepsze okazje do otwarcia wyniku. Najbliżej był Kitano, ale na nasze szczęście trafił tylko w słupek. Drugą część meczu świetnie rozpoczęli czerwono-niebiescy, gdy w polu karnym najlepiej zachował się Patryk Makuch i skierował piłkę do siatki. W 57 minucie w końcu skapitulował Trelowski, którego pokonał Vertessen uderzeniem z dystansu. To był dopiero pierwszy z pięciu zaplanowanych sparingów w Turcji, a sztab szkoleniowy miał okazję sprawdzić kilku nowych lub „zapomnianych” zawodników. W drugiej części meczu na boisku zameldowali się chociażby Ariel Mosór czy Antoni Burkiewicz.
MAŁO NAS, MAŁO NAS… NAPASTNIKÓW
Od kilku dni staje się jasne, że miejsca w Częstochowie nie ma dla Imada Rondicia. Klub chciałby, aby Bośniak wrócił do FC Koln, ale… nie jest to wcale takie proste. Niemiecki klub zgodzi się na skrócenie wypożyczenia, ale tylko pod warunkiem, że znajdzie się inna drużyna chętna na Rondicia. Na ten moment jednak zainteresowanych brak i może okazać się, że Imad będzie zmuszony zostać pod Jasną Górą i grać w drużynie rezerw, bo Łukasz Tomczyk nie widzi dla niego miejsca w szerokiej kadrze na wiosnę.
W tym konkretnym przypadku pewnie większość kibiców Rakowa poczuła ulgę, ale jest jeszcze druga strona medalu, a tutaj już kibice mogą czuć duży niedosyt. Chodzi o Leonardo Rochę, którego „Medaliki” bardzo chcą sprowadzić do siebie, skrócili nawet jego wypożyczenie do Zagłębia Lubin, ale wszystko wskazuje na to, że „Miedziowi” skorzystają z zapisu w umowie i jednak wykupią Portugalczyka. Leonardo świetnie wkomponował się w drużynę z Dolnego Śląska, strzela gola za golem i byłby znakomitym uzupełnieniem Jonathana Brunesa. To już jednak tylko marzenie, które się nie spełni.
Po tych zawirowaniach Raków zostaje jedynie z dwoma nominalnymi napastnikami, czyli Makuchem i Brunesem. Makuch zwykle grywa na pozycji nr 10, więc pole manewru się bardzo zawęża. Po negatywnym zakończeniu historii z Rochą wszystko wskazuje na to, że w Częstochowie trzeba będzie szukać napastnika na już.
Fot. Jakub Wawroński
























