Australijski sezon żużlowy właśnie się rozkręca i trzeba powiedzieć jedno: dzieje się naprawdę dużo dobrego. Indywidualne Mistrzostwa Australii przeszły do historii i trudno oprzeć się wrażeniu, że kibice zespołu Krono-Plast Włókniarz Częstochowa mogli je oglądać z szerokim uśmiechem. Jack Holder zgarnął złoto po kapitalnej jeździe i potwierdził, że na antypodach nadal rozdaje karty. Tuż za nim znaleźli się nasi ligowcy – Jaimon Lidsey i Rohan Tungate – i to wcale nie jako tło, tylko jako pełnoprawni bohaterowie turnieju.
Lidsey pojechał równo i pewnie, a drugie miejsce w klasyfikacji generalnej to solidny sygnał, że forma przyszła na czas. Tungate z kolei jechał precyzyjnie jak w szwajcarskim zegarku – sześć startów, sześć razy trzy punkty. Brzmi nudno? Nic z tych rzeczy. To była czysta, żużlowa konsekwencja, która dała mu miejsce na podium. Takie występy po prostu cieszą oko i budują apetyt na więcej.
A skoro o „więcej” mowa – ledwo kurz opadł po mistrzostwach Australii, a już wpadły kolejne medale. Tym razem w mistrzostwach Oceanii. Tungate dorzucił srebro, Lidsey brąz, a obaj znów pokazali, że nie przyjechali tylko potrenować, ale realnie powalczyć o najwyższe cele. Co prawda do ligowych potyczek w PGE Ekstralidze jeszcze daleka droga, ale takie wyniki mogą napawać optymizmem. Jeśli tak to ma wyglądać dalej, to poprosimy o dokładkę.
Fot. Włókniarz Częstochowa
























