To nie był mecz marzeń dla Budmar AZS Stoelzle Częstochowa, ale na koniec turnieju pokazali charakter i dowieźli zwycięstwo. Starcie z LOMS Jokerem Piła o 7. miejsce miało momenty nerwowe, ale ostatecznie to ekipa spod Jasnej Góry zgarnęła wygraną 3:1.
Początek? Dość szarpany. Obie drużyny od razu weszły na podobnym poziomie i długo szły łeb w łeb. Pierwszy set minimalnie uciekł częstochowianom (23:25), co mogło trochę podciąć skrzydła. Ale zamiast się posypać, AZS po prostu zrobił swoje.
Druga partia to już lepsza kontrola gry i więcej spokoju w kluczowych momentach. Wynik 25:22 pokazał, że Budmar zaczyna łapać rytm. A potem? Totalna dominacja. Trzeci set to szybkie 25:13 i jasny sygnał: „to my tu rządzimy”.
Duże emocje wróciły w czwartej odsłonie. Joker Piła nie odpuszczał, było ciasno do samego końca, ale AZS wytrzymał ciśnienie i zamknął mecz 27:25.
Na plus zdecydowanie kilku zawodników. Dobrą robotę robili Jakub Tyszkiewicz, Antoni Balewicz i Bartosz Szydełko, ale prawdziwy gamechanger wszedł z ławki. Adam Opała dorzucił jakość w przyjęciu i kilka ważnych punktów w ataku – i to właśnie on zgarnął MVP.
Po stronie rywali najwięcej zamieszania robił Marcel Pietryszak (14 punktów), ale to było za mało, żeby zatrzymać rozpędzony AZS.
Może nie o takie miejsce walczyli częstochowianie na początku, ale końcówkę turnieju mogą zaliczyć na plus – pokazali, że potrafią się podnieść i dowieźć wynik.
Budmar AZS Stoelzle Częstochowa – LOMS Joker Piła 3:1 (23:25, 25:22, 25:13, 27:25)
Fot. Piotr Sumara
























