Raków Częstochowa już na dobre rozgościł się w tureckim Belek i ma za sobą drugi mecz sparingowy. Podobnie jak w pierwszym meczu czerwono-niebiescy znów zanotowali remis, tym razem 2:2 z bułgarskim Ludogorcem Razgrad.
MIŁE ZŁEGO POCZĄTKI
Wynik mógł być zdecydowanie lepszy, bo częstochowianie mieli mistrza Bułgarii na widelcu. Po pierwszych 45 minutach prowadzili 2:0 po golach Brunesa (z rzutu karnego) oraz Bulata. W drugiej części spotkania rywale wykorzystali jednak swoje szanse i na przestrzeni kilkudziesięciu sekund dwukrotnie pokonali Oliwiera Zycha. Mecz ostatecznie zakończył się remisem, ale jak zwykle, po takim spotkaniu, można wysnuć wiele ciekawych wniosków. Na uwagę zasługuje fakt, że kolejne minuty w składzie złapał Ariel Mosór, który wyszedł od pierwszej minuty i dopiero w 78 minucie został zmieniony przez Napieraja. Cały mecz rozegrali też Mircetic, Seck, Konstantopoulos czy wreszcie Ivi Lopez.
ROZSTANIA I POWROTY
Cały czas trwa również okienko transferowe, które w Rakowie na ten moment głównie opiera się na transferach wychodzących. 13 stycznia klub poinformował, że z Częstochowa na stałe żegna się napastnik Tomasz Walczak. 20-letni zawodnik pod Jasną Górę trafił w 2023 roku, ale nie zdołał przebić się nawet do szerokiego składu, a obecny sezon spędził na IV-ligowych boiskach w rezerwach Rakowa. Strzelił tam co prawda aż 11 goli w 10 meczach, ale klub postanowił definitywnie się z nim rozstać. Walczak trafił do słowackiego MFK Zemplín Michalovce.
Z pewnością bardziej boli strata Petera Baratha, o którego jeszcze latem bardzo mocno zabiegał Marek Papszun, a Raków zdecydował się wykupić Węgra. 23-letni pomocnik wystąpił łącznie w 64 meczach, w których łącznie strzelił 5 goli. W trakcie swojego pobytu w Rakowie wywalczył wicemistrzostwo Polski, a także awansował do fazy ligowej oraz pucharowej Ligi Konferencji UEFA. Barath przenosi się do Czech, gdzie zagra w Sigmie Ołomuniec – rywalu Rakowa z fazy ligowej Ligi Konferencji.
Największą niespodziankę przyniósł wczorajszy wieczór, kiedy to Zagłębie Lubin poinformowało, że jednak nie zdecyduje się na wykupienie Leonardo Rochy. Zgodnie z obowiązującą umową wypożyczenia, „Miedziowi” mieli czas do północy. Osiągnęli porozumienie z Rochą jeżeli chodzi o jego pensję, ale już wymagania Rakowa okazały się nie do przeszkoczenia. Sam Portugalczyk bardzo chciał zostać w Lubinie, ale koniec końców musiał udać się w 15 minutową podróż z hotelu do hotelu i od dziś jest już do dyspozycji Łukasza Tomczyka.
Fot. Marek Tęcza Fotografia
























