Walentynki już celebrujemy, a i Dzień Kobiet za pasem, więc panowie jak zwykle staną na wysokości zadania i pobiegną gdzie? Do lokalnych kwiaciarni, które będą kusić i zachwycać pięknem kwiatów i zapachami z całego świata. Oferta… do wyboru, do koloru, od pojedynczego goździka po wyszukane kompozycje kwiatowe. O kwiatach i ogrodach rozmawiamy dziś na skrzynkach z bukieciarzem i ogrodnikiem, Tadeuszem Jandą – z urokliwej kwiaciarni w popularnym sklepie wielobranżowym przy ul. Wręczyckiej.
Życie Regionu: Pana kwiaciarnia znana jest z przepięknych bukietów i kompozycji kwiatowych. Jest pan samoukiem czy też kształcił się w tym kierunku?
Tadeusz Janda: Od dziecka kochałem się w różach, więc zgodnie z zamiłowaniem… w roku 1984 zostałem dyplomowanym ogrodnikiem, a tak bardziej szczegółowo, jestem absolwentem szkoły ogrodniczej o kierunkach… szkółkarstwo, kwiaciarstwo, bukieciarstwo, oraz sadownictwo i warzywnictwo. Obecnie prowadzę pracownię florystyczną, a tworzone tam kompozycje kwiatowe sprawiają mi wielką przyjemność i chyba klienci doceniają to, że w każdą czynność zawiązaną z bukietami, wkładam nie tylko czas, umiejętności, ale i serducho…
Życie Regionu: Florystyka to wspaniała umiejętność. A ogrodnictwo i warzywnictwo przydaje się czasem?
Tadeusz Janda: Ogrodnik bez ogrodu? Tak, przydaje się. Prowadzę własne gospodarstwo ogrodnicze, gdzie głównie zajmuję się uprawą… oczywiście moich ukochanych róż. Mam też sporo potrzebnych ziół. Natomiast warzywa, to raczej hobby, w niewielkiej ilości i dla samej satysfakcji uprawy.
Życie Regionu: My, klienci, spoglądamy jedynie na już gotowy produkt, ale przecież kwiaty to delikatna materia o wysokiej wrażliwości na bodźce zewnętrzne i zapewne sprawiają sporo kłopotów, by utrzymać je w świeżości i ogólnej kondycji.
Tadeusz Janda: Niestety, to prawda, alejest kilka podstawowych działań, które należy w każdej kwiaciarni dopilnować, aby te problemy, o których mówi pan redaktor, przestały być groźne. Po pierwsze to czystość i higiena – wazonów, sekatorów i wszystkich naczyń związanych z kwiatami. Nie tylko dokładne ich mycie, ale i dezynfekowanie. Po drugie regularna wymiana wody i używanie odżywek kwiatowych, ale tych najwyższej jakości.
Życie Regionu: Higiena w kwiaciarni to nie jedyne kłopoty bukieciarza. Problemy branży są chyba podobne do innych sektorów. Może narzekacie Państwo na zastój w sprzedaży, czy niedobór siły roboczej?
Tadeusz Janda: Zastoju nie ma, nie narzekamy. Mężczyźni w Polsce są dżentelmenami i potrafią uszanować czy docenić swoje wybranki i koleżanki. Kwiaty dla pań to nie tylko ósmy marca, ale i urodziny, imieniny, różnego rodzaju rocznice, a i wspaniałe okazje czy nawet przeprosiny. Co do pracowników, to powiem tak: pomimo, że mamy niż demograficzny, my, ogrodnicy nie narzekamy na niedobór siły roboczej. Branża kwiatowa ogólnie pod tym względem trzyma się dobrze, jest zahartowana różnymi wahaniami w gospodarce i portfelach klientów.
Życie Regionu: Rośnie sprzedaż bukietów kwiatowych on-line. Poniekąd to wygodnie, z innego miasta zamówić i przesłać bukiet róż komuś na określoną uroczystość. Jakie jest pana zdanie na ten temat?
Tadeusz Janda: Jestem zdecydowanym przeciwnikiem takiej formy sprzedaży. W mojej pracowni florystycznej to już tradycja, że zamówione bukiety na zewnątrz dowożę sam, nie przez kurierów. Najchętniej bukiety układamy wspólnie z klientami w kwiaciarni. Nic nie zastąpi rozmów, wymiany zdań czy porady kiedy wodę zmieniać, czy zasilać odżywką. Jednak najlepszym dla florysty jest zachwyt w oczach klienta, gdy weźmie do ręki finalny produkt, a jego śmiejąca się buzia mówi tak wiele.
Życie Regionu: Czy Państwa klienci domagają się ekologicznych kwiatów? Podobno takie trendy pojawiły się w dużych miastach…
Tadeusz Janda: Ktoś tworzy i nagłaśnia sztuczny problem. Klient kupuje oczami gotowy produkt, czyli żywy kwiat, który jest w najpiękniejszym momencie swojego istnienia, bo właśnie zakwitł i cieszy ludzkie oczy. Ekologiczne kwiaty są przepiękne, nie przeczę i rosną w naturalnych środowiskach, czyli na dzikich łąkach. Zatem polecam miłośnikom ekologicznych wiązanek wyjazd za miasto i małe buszowanie po chaszczach…
Życie Regionu: W planach legislacyjnych nad nowymi ustawami są zmiany w nauczaniu m.in. florystyki. Czy grozi nam zanik fachu jakim jest florysta/florystka?
Tadeusz Janda: Z tego co się orientuję są to jedynie plany przeniesienia tego przedmiotu ze szkół policealnych do szkół branżowych. Fach nie zaniknie, wierzę w to mocno, bo mamy sporo szkół prywatnych, kursów i innych miejsc gdzie swoją wiedzę mogą przekazać floryści młodemu pokoleniu, które może nauczyć się tego przydatnego i pachnącego zawodu.
Życie Regionu: Jak floryści i lokalni ogrodnicy zapatrują się na kwiaty oferowane przez dyskonty i duże sieci handlowe?
Tadeusz Janda: Oferta w tych placówkach jest nikłej jakości i wątpliwej trwałości. Cierpi cała branża, bo marka produktu, jakim są kwiaty traci wiarygodność i mówiąc wprost psuje rynek. Takie zjawisko wymusza na nas, ogrodnikach, specjalizowanie się w aranżacjach kwiatowych i to jest nasza broń, póki co nie do podrobienia.
Życie Regionu: Jak się pan odniesie od potocznego określenia (sprzed wielu lat), ogrodnika jako… „badylarza”?
Tadeusz Janda: To określenie można rzec już historyczne, często pejoratywne, by temu zawodowi umniejszyć, wręcz ubliżyć. Nazywano nas też prywaciarzami, czy szklarniowcami. Zapominało się przy tym, jak ciężka praca była i jest przy takich uprawach ogrodowych. To walka z zarazami, złą pogodą, nieprzewidywalną koniunkturą czy importem. Ja osobiście wolałem takie tytuły jak: szkółkarz czy warzywnik, oczywiście nie warzywniak. Natomiast florysta/florystka, jako zawód profesjonalnego projektowania i tworzenia kompozycji roślinnych – to już inna bajka, bardziej europejska, odnosząca się z szacunkiem do naszego zawodu.
Życie Regionu: Własne szklarnie to przeszłość?
Tadeusz Janda: Dziś bazuje się na dostawach roślin z całego świata. Kiedyś prawie sto procent kwiatów pochodziło z polskich szklarni. Od lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku weszła na nasz rynek giełda z Holandii, która powoli zaczęła się rozpychać. Według mojej opinii szklarnie były i w pewnym stopniu pozostaną, może nie w takiej ilości, ale zimą są niezbędne. Klimat ponoć ociepla się – coraz więcej polskich ogrodników prowadzi swoje uprawy pod chmurką.
Życie Regionu: Życzenia na Dzień Kobiet od samego znanego florysty, lubianego przez klientów pana Tadeusza to…
Tadeusz Janda: Winszuję Paniom i życzę, by były obsypane… oczywiście kwiatami! Niech panowie docenią Wasze wszystkie walory: piękno, ciepło, mądrość i intuicję. Bądźcie doceniane każdego dnia przez swych adoratorów i wielbicieli!
Dziękuję za rozmowę i dołączam się do takiej kompozycji życzeń, okraszonych przemiłym misiaczkiem i bukietem kwiatów…




























