Z piątkowym meczem w Kędzierzynie-Koźlu wiązaliśmy pewne nadzieje, bo ZAKSA nie zachwyca i bardzo często traci punkty z zespołami niżej notowanymi. Owszem, momenty były, w statystykach Norwid nie wyglądał tragicznie, ale koniec końców znów przegrał bez zdobyczy punktowej. Porażka 1:3 jest właściwie gwoździem do trumny, częstochowianie już nie są jedną nogą w 1 lidze – oni się tam praktycznie już rozgościli.
ZAKSA w pierwszej partii dość szybko odskoczyła i kontrolowała przebieg gry. W pewnym momencie było już nawet 14:8, ale wtedy lepszą grę pokazali goście i złapali nawet kontakt (18:16). Na więcej nie było już jednak stać podopiecznych Travicy, znów głównym problemem był element zagrywki. Częstochowianie oddali rywalom aż 8 punktów po własnych błędach w polu serwisowym.
Drugi set to niemal kopia pierwszego. W środkowej fazie seta znów wyrównana gra, przychodzą najważniejsze akcje i Norwid seryjnie psuje zagrywki. Efekt? Kolejna wygrana ZAKSY 25:21 i już 2:0 w całym meczu. To był ostatni dzwonek dla błękitno-granatowych żeby jeszcze pozostać w tym spotkaniu jak i w walce o utrzymanie. Faktycznie, Norwid zaczął grać dużo lepiej, świetnie piłkę dystrybuował De Cecco – obok Indry najjaśniejsza postać tego zespołu w całym sezonie – a skuteczni nareszcie byli nasi skrzydłowi. Koniec trzeciej partii był bardzo emocjonujący, ale po raz kolejny jokerem w talii Travicy okazał się Kiedos, który w ważnym momencie zdobył punkt asem serwisowym.
Jak to jednak już wielokrotnie bywało w tym sezonie, dobrej gry wystarczyło częstochowianom na jednego seta. W czwartej partii walka była jedynie do stanu 11:11. Następnie sześć akcji z rzędu wygrała ZAKSA i stało się jasne, że komplet punktów zostanie w Kędzierzynie. Norwid ma przed sobą jeszcze trzy mecze, z czego dwa na wyjeździe. Wszystko wskazuje na to, że w środę 11 marca meczem ze Skrą Bełchatów pożegnamy PlusLigę w Częstochowie… i to chyba na długo…
Fot. Marek Tęcza
























