Ana Barking, czyli Anna Kaczmarek, to artystka wielu talentów — złotnik, jubiler, makeup artist, stylistka i projektantka mody. Od ponad 30 lat związana jest z branżą odzieżową, konsekwentnie budując własną markę opartą na emocjach, estetyce i autentyczności.
Absolwentka Akademii Wizażystyki „Maestro” Olafa Tabaczyńskiego. Mistrz Polski w makijażu profesjonalnym, finalistka mistrzostw Europy w makijażu, półfinalistka międzynarodowego konkursu Off Fashion Kielce 2025 oraz laureatka „Złotej Pętelki” Polskiej Akademii Mody 2026. W rozmowie z „Życiem Regionu” opowiada o sukcesie, presji, emocjach i o tym, kim jest poza światem mody i projektowania.
Życie Regionu: Czy sukces zmienił Cię bardziej zawodowo czy prywatnie?
Ana Barking: Każdy sukces wpływa na człowieka, ale mnie przede wszystkim zmienił zawodowo. Nauczył mnie odwagi, wytrwałości, odpowiedzialności i jeszcze większej konsekwencji w działaniu. Dziś wiem, że za każdą piękną realizacją projektu czy artystycznego działania stoi ogrom pracy, doświadczenia, emocji i wielu wyrzeczeń.
Życie Regionu: Masz momenty, kiedy odkładasz projektowanie całkowicie na bok i po prostu chcesz być „Anną”, a nie marką?
Ana Barking: Oczywiście. Bardzo tego potrzebuję, bo właśnie wtedy ładuję baterie. Są chwile, kiedy odkładam wszystko na bok, by być po prostu sobą — kobietą, która uwielbia naturę, czas spędzony z bliskimi i swoimi zwierzętami. Chłonę wtedy obrazy, dźwięki i emocje, które mnie otaczają. Uwielbiam obserwować siłę natury — burze, pioruny, gwałtowne zjawiska. To wszystko sprawia, że dostrzegam emocje tam, gdzie inni często ich nie widzą. Myślę, że właśnie ta wrażliwość jest później widoczna w moich projektach i działaniach artystycznych.
Życie Regionu: Co najbardziej kosztuje psychicznie w byciu kobietą, która jest widoczna i odnosi sukces?
Ana Barking: Chyba najbardziej kosztuje ciągła gotowość i presja, by być silną. Ludzie widzą efekt końcowy — sukcesy, zdjęcia, gotowe projekty — ale nie widzą zmęczenia, nieprzespanych nocy, odpowiedzialności i wyrzeczeń, które stoją za tym wszystkim.
Życie Regionu: Czy zdarzyło Ci się kiedyś zwątpić w siebie mimo tego, że z zewnątrz wszystko wyglądało perfekcyjnie?
Ana Barking: Oczywiście. Myślę, że każdy człowiek twórczy ma takie momenty. Z zewnątrz wiele rzeczy może wyglądać perfekcyjnie, ale w środku bywają chwile lęku, przemęczenia czy pytań o to, czy na pewno idzie się dobrą drogą. To bardzo ludzkie. Wielokrotnie zastanawiałam się, czy dam radę i czy jestem wystarczająco dobra w tym, co robię. Życie nikogo nie rozpieszcza — czasem wszystko układa się po naszej myśli, a czasem pojawiają się sytuacje, które nas zatrzymują. Wtedy sami musimy odpowiedzieć sobie na pytanie, co jest dla nas najważniejsze. Ogromnie cenne jest jednak mieć obok ludzi, którzy wierzą w nas nawet wtedy, gdy my sami chwilowo tracimy wiarę.
Życie Regionu: Jak reagują najbliżsi na Twoją ambicję i tempo życia? Wspierają Cię czy czasem trudno im za Tobą nadążyć?
Ana Barking: Mam ogromne szczęście do ludzi, którzy mnie wspierają, choć moje tempo życia bywa trudne nawet dla mnie samej. Często jestem wielowątkowa, mam mnóstwo pomysłów i nie wszyscy nadążają za moim sposobem myślenia. Bywa, że muszę tłumaczyć swoje wizje krok po kroku. Kiedy pracuję nad projektem, potrafię całkowicie zanurzyć się w pracy i zapominać o codzienności. Moi bliscy wiedzą jednak, że twórczość jest częścią mojej natury. Mam też szczęście żyć z człowiekiem, który sam jest artystą, więc doskonale się rozumiemy i wzajemnie uzupełniamy.
Życie Regionu: Czy jesteś perfekcjonistką? I czy to bardziej pomaga, czy odbiera spokój?
Ana Barking: Chyba tak. W działaniach artystycznych i projektowaniu na pewno jestem perfekcjonistką, choć w codziennym życiu bywa różnie. Perfekcjonizm ma jednak dwie strony. Z jednej pozwala mi dopracowywać niemal każdy detal i nie iść na kompromisy, ale z drugiej często odbiera spokój i prowadzi do zmęczenia. Bywa, że widzę rzeczy, których inni nawet nie zauważają. To trochę moja zmora, ale jednocześnie dzięki temu efekt końcowy daje mi ogromną satysfakcję.
Życie Regionu: Co daje Ci największe poczucie szczęścia poza pracą i projektowaniem?
Ana Barking: Mój dom — moja oaza. Szczęście dają mi moje zwierzęta, obecność bliskich, chwile ciszy i kontakt z naturą. Ogromnie ważna jest dla mnie także muzyka. Kocham ludzi, rozmowy, spotkania i świat, który mnie otacza, ale jednocześnie bardzo potrzebuję momentów wyciszenia. To właśnie one pozwalają mi odzyskać równowagę i wrócić do samej siebie.
Życie Regionu: Czy w świecie estetyki i piękna łatwo jest zapomnieć o sobie samej?
Ana Barking: Myślę, że tak. Świat estetyki i obrazu potrafi pochłonąć człowieka do tego stopnia, że zaczyna zapominać o własnych potrzebach, odpoczynku czy zwykłej codzienności. Mówi się przecież, że szewc bez butów chodzi. Nie dlatego, że o siebie nie dbamy, ale dlatego, że pasja potrafi całkowicie nas pochłonąć. Dlatego dziś coraz bardziej uczę się zatrzymywać i słuchać samej siebie.
Życie Regionu: Masz w sobie więcej odwagi czy wrażliwości?
Ana Barking: W moim przypadku jedno nie istnieje bez drugiego. Mam w sobie dużo odwagi, ale ona wynika właśnie z ogromnej wrażliwości. To emocje, intuicja i sposób przeżywania świata są źródłem mojej twórczości.
Życie Regionu: Gdyby dziś wszystko się zatrzymało — moda, projekty, media społecznościowe — kim byłaby Ana Barking bez tego świata?
Ana Barking: Myślę, że nadal byłabym tą samą kobietą — Anną, tylko bez świateł i sceny. Jestem bardzo emocjonalna, intuicyjna i empatyczna, to część mojej natury. Nadal tworzyłabym, obserwowała świat, kochała ludzi i piękno. Moda czy działania artystyczne są dla mnie językiem wyrażania emocji, ale nie definiują całego mojego istnienia.
Życie Regionu: Czy sukces daje większą wolność, czy paradoksalnie więcej presji?
Ana Barking: Jedno i drugie. Sukces daje wolność, ale niesie też ogromną presję i odpowiedzialność. Im więcej osiągasz, tym więcej pojawia się oczekiwań — zarówno ze strony innych, jak i samej siebie. Dla mnie jednak każdy sukces jest motorem napędowym. Utwierdza mnie w przekonaniu, że warto robić to, co się kocha i czuje całym sercem. Jestem dumna z tego, że spełniam marzenia i mogę rozwijać się właśnie w tej drodze.
Życie Regionu: Za czym najbardziej tęsknisz z czasu „przed sukcesem”?
Ana Barking: Chyba najbardziej za spokojem i czasem, który dziś często oddaję pracy. Tęsknię za wyjazdami na rajdy konne i za chwilami, kiedy wiele rzeczy robiło się bardziej intuicyjnie, bez presji i oczekiwań. Jednocześnie wiem, że każda droga coś daje i coś odbiera. Najważniejsze jest, by nauczyć się to wszystko mądrze łączyć i odnajdywać w tym radość oraz satysfakcję.
Fot. Kasia Szymczyńska































