Raków Częstochowa melduje się w kolejnej rundzie STS Pucharu Polski! Czerwono-niebiescy po zaciętym spotkaniu z Motorem Lublin zremisowali 1:1 po dogrywce, a o awansie musiały zdecydować rzuty karne. W nich pierwszoplanową rolę odegrał Tarik Karić, który obronił dwie jedenastki i pomógł częstochowianom wygrać 3:1.
Początek spotkania należał do gospodarzy, ale ich ofensywne zapędy długo nie przynosiły konkretów. Pierwszy celny strzał kibice zobaczyli dopiero w 19. minucie, kiedy Kacper Trelowski poradził sobie z główką Yacine’a Bourhane’a. Później Raków przejął inicjatywę i zmusił Motor do głębszej defensywy.
Pod koniec pierwszej połowy zrobiło się ciekawiej. Najpierw groźnie uderzał Rony Lopes, a chwilę później Trelowski zatrzymał Karola Czubaka. Raków również szukał swoich szans. Patryk Makuch trafił do siatki, ale gol nie został uznany z powodu spalonego. Swoją okazję miał też Mahir Emreli, jednak Mihai Popa nie dał się zaskoczyć.
Po przerwie gospodarze dostali szansę z rzutu karnego. Kacper Trelowski we własnym polu karnym chciał nieco podryblować, a skończyło się to faulem na Czubaku. Jacques Mbaye Ndiaye pewnie wykorzystał jedenastkę i Motor wyszedł na prowadzenie. Chwilę później lublinianie mogli podwyższyć wynik, ale piłka po jednej z akcji trafiła w słupek. Raków miał więc sporo pracy, żeby wrócić do gry.
Częstochowianie nie zamierzali jednak odpuszczać. Próbowali Marko Bulat i Mahir Emreli, ale brakowało skutecznego wykończenia albo na drodze stawał Popa. Gdy wydawało się, że Motor dowiezie zwycięstwo do końca, Raków zadał decydujący cios w samej końcówce regulaminowego czasu gry.
W czwartej minucie doliczonego czasu gry Lamine Diaby Fadiga huknął zza pola karnego i nie dał bramkarzowi gospodarzy żadnych szans. Gol na 1:1 oznaczał dogrywkę, a częstochowianie znów uwierzyli, że mogą przechylić szalę na swoją stronę.
W dodatkowych 30 minutach Raków szukał zwycięskiej bramki. Diaby Fadiga ponownie próbował swoich sił, a dobre okazje mieli również jego koledzy. Popa jednak skutecznie bronił, więc o awansie musiały zdecydować rzuty karne.
I właśnie wtedy na scenę wkroczył Tarik Karić. Bramkarz Rakowa obronił dwie jedenastki, a jego koledzy zachowali więcej zimnej krwi z jedenastu metrów. Częstochowianie wygrali serię 3:1 i mogli cieszyć się z awansu do kolejnej rundy STS Pucharu Polski.
Motor Lublin – Raków Częstochowa 1:1 po dogrywce, rzuty karne 1:3 (0:0, 1:1).
Bramki: Ndiaye 51. (k) – Diaby Fadiga 90+4.
Fot. Marek Tęcza Fotografia


















