Raków Częstochowa pod wodzą Łukasza Tomczyka nie wygrał jeszcze oficjalnego meczu. Wczoraj w Lubinie czerwono-niebiescy zagrali świetne 45 minut, wypracowali sobie multum okazji strzeleckich, ale to nie przełożyło się na zwycięstwo. Drugi z rzędu remis 0:0 z pewnością nie cieszy sztabu oraz zawodników, gdyż uciekła kolejna szansa na zbliżenie się do czołówki tabeli.
Gołym okiem widać, że Raków pod wodzą nowego trenera ma dużo więcej swobody w ataku pozycyjnym. „Medaliki” szybciej szukają kluczowych podań, które mają pomóc w zdobyciu gola, ale na sam koniec końców pojawia się znów problem ze skutecznością. Będąc na meczu domowym z Radomiakiem wielu z nas miało pewnie odczucie, że gdyby w miejsce Makuch na placu boju był Brunes, to Raków by ten mecz wygrał. Wczoraj Norweg wyszedł już w pierwszym składzie, ale nawet on nie był w stanie pokonać świetnie dysponowanego Buricia.
Zagłębie głównie się broniło i liczyło na stałe fragmenty gry, a Raków za wszelką cenę próbował otworzyć wynik. Nie zrobił tego Brunes, nie zrobił Fadiga czy Pieńko, zatem w drugiej części meczu swoją szansę dostał Leonardo Rocha. Wysoki napastnik jednak był kompletnie nieprzydatny. Zanotował zaledwie trzy kontakty z piłką i przegrywał pojedynki główkowe, a jego poziom zaangażowania… zostawmy może bez komentarza. Już w poprzednim spotkaniu sprawiał wrażenie lekko zniechęconego powrotem do Częstochowy, wczoraj mieliśmy tego potwierdzenie. Po zakończonym meczu Rocha na swoje media społecznościowe „wrzucił” zdjęcie fanów z Lubina z napisem: „Forever in my heart”… Chyba można pozostawić to bez szerszego komentarza…
W tym meczu widzieliśmy dwa oblicza Rakowa. Znakomite pierwsze 45 minut i bardzo słabe drugie, gdzie wyraźnie spuściliśmy z tonu. Na początku rundy bardzo słabo wyglądają nasi skrzydłowi Ameyaw oraz Jean Carlos, a nie błyszczy również Pieńko, który miał bardzo dobry moment na jesień.
Raków ma problem, trzy mecze i zaledwie jeden gol ze stałego fragmentu gry. Dwa punkty i poczucie straconej szansy na awans do TOP 3, gdyż drużyny z czołówki również gubią punkty. Czy nastąpi przełamanie? Lepszej szansy chyba nie będzie niż w następnej kolejce, gdy na L83 przyjedzie beniaminek z Niecieczy. To musi być pierwsze wiosenne zwycięstwo!
Fot. Tomasz Wójciak
























