Ostatni dzień zmagań grupowych na mistrzostwach Polski juniorów nie przyniósł przełamania dla drużyny Budmar AZS Stoelzle Częstochowa. Po cichu liczyliśmy, że ta ekipa jeszcze raz pokaże pazur i namiesza w tabeli. Stawka była konkretna, bo chodziło o końcowy układ w grupie. Po drugiej stronie siatki stał jednak bardzo poukładany zespół Energa Trefl Gdańsk, który od początku wyglądał jak drużyna wiedząca dokładnie, co chce zrobić.
Już pierwsze akcje ustawiły ton spotkania. Częstochowianie trochę nerwowo weszli w mecz i szybko musieli gonić wynik. W środku seta zmniejszyli nieco dystans i złapali kontakt z rywalem. W hali dało się poczuć, że jeszcze wszystko jest możliwe. Niestety, w kluczowych momentach brakowało tej jednej skutecznej akcji więcej i set uciekł.
Druga partia to moment, w którym trener Trefla dał pograć zmiennikom. Cały czas gra opierała się jednak na jednym zdecydowanym liderze. Adam Potempa grał jak natchniony i praktycznie co dostawał, zamieniał na punkt. Trochę bolało patrzeć, jak trudno było go zatrzymać.
Najwięcej emocji przyniósł trzeci set i tutaj naprawdę można było uwierzyć, że AZS jeszcze odwróci losy meczu. Było blisko, bardzo blisko — końcówka na styku, nerwy, walka punkt za punkt. Nie udało się jednak i tym razem, a mecz zakończył autowy atak Tyszkiewicza.
Podopieczni Wojciecha Pudo muszą teraz przełknąć gorycz porażki i dziś powalczyć w meczu o 7 miejsce, w którym rywalem będzie LOMS Joker Piła.
Budmar AZS Stoelzle Częstochowa – Energa Trefl Gdańsk 0:3 (21:25, 19:25, 22:25)
Fot. Piotr Sumara
























