Zakład Ubezpieczeń Społecznych ostrzega przed osobami i firmami, które obiecują pomoc w załatwieniu świadczenia wspierającego, a później wystawiają rachunki na kilka, a nawet kilkanaście tysięcy złotych. Tymczasem taka pomoc w ogóle nie jest potrzebna – w ZUS wszystko można załatwić za darmo.
Do urzędu dociera coraz więcej sygnałów o nieuczciwych pośrednikach. Najczęściej ich ofiarami padają osoby starsze i z niepełnosprawnościami, które nie zawsze dokładnie czytają dokumenty podsuwane im do podpisu. To właśnie wtedy pojawiają się problemy.
Jedna z seniorek podpisała umowę na „pomoc” przy uzyskaniu świadczenia. Efekt? Musiała zapłacić kwotę równą sześciu wypłatom świadczenia. Były też przypadki, gdy pieniądze z ZUS zamiast na konto osoby uprawnionej trafiały do firmy, która działała jako jej pełnomocnik. Zdarzało się również, że za samo wypełnienie formalności pośrednicy pobierali od 10 do nawet 22 tys. zł albo przez cały rok zabierali część wypłacanego świadczenia.
ZUS przypomina, że jego pracownicy bezpłatnie pomagają przejść przez cały proces. Wyjaśniają zasady, odpowiadają na pytania i pomagają złożyć wniosek. Nie pobierają za to żadnych opłat i nigdy nie namawiają do podpisywania pełnomocnictw.
Jak wygląda cała procedura? Najpierw trzeba uzyskać decyzję z Wojewódzkiego Zespołu ds. Orzekania o Niepełnosprawności (WZON), która określa poziom potrzeby wsparcia. Jeśli w decyzji zostanie przyznanych co najmniej 70 punktów, dopiero wtedy można złożyć elektroniczny wniosek do ZUS o świadczenie wspierające.
Warto pamiętać, że żadna firma ani kancelaria nie ma wpływu na decyzję WZON ani na liczbę przyznanych punktów. Obietnice, że ktoś „załatwi więcej”, to po prostu wprowadzanie ludzi w błąd.
Jeśli ktoś ma wątpliwości albo podejrzewa próbę oszustwa, najlepiej od razu skontaktować się z najbliższą placówką ZUS lub zgłosić sprawę na Policję.
Krótko mówiąc – zanim podpiszesz jakiekolwiek dokumenty i zapłacisz za czyjąś „pomoc”, sprawdź, czy naprawdę jest potrzebna. W tym przypadku odpowiedź jest prosta: ZUS pomoże Ci za darmo.
Fot. Marek Tęcza Fotografia



















