SŁUPEK OD ZWYCIĘSTWA

Raków o włos od triumfu w Pradze.

Raków Częstochowa po raz kolejny udowodnił, że potrafi rywalizować jak równy z równym z uznanymi markami europejskiej piłki. W trzeciej kolejce fazy ligowej Ligi Konferencji Europy podopieczni Marka Papszuna zremisowali 0:0 na gorącym terenie Sparty Praga. Choć spotkanie na Epet Arenie nie przyniosło goli, emocji z pewnością nie brakowało, a bohaterem częstochowian można okrzyknąć bramkarza Oliwiera Zycha, który kilkukrotnie ratował nasz zespół przed utratą bramki.
Dzięki temu remisowi Raków pozostaje niepokonany w Lidze Konferencji Europy, mając po trzech kolejkach pięć punktów i coraz bardziej realne szanse na awans do fazy pucharowej.

DEFENSYWNIE DO PRZERWY

Od pierwszych minut dało się odczuć, że gospodarze zamierzają zdominować rywala. Sparta ruszyła wysoko, starając się szybko rozmontować częstochowską defensywę. Pierwsze ostrzeżenie wysłał Kevin-Prince Milla, którego strzał z dystansu w 7 minucie sparował Oliwier Zych. Raków jednak nie zamierzał tylko się bronić, w 17 minucie Karol Struski odpowiedział uderzeniem z drugiej linii, zmuszając Petera Vindahla do czujnej interwencji.
Kiedy w 24 minucie na boisku pojawił się dobrze znany polskim kibicom Lukáš Haraslín, tempo gry Sparty wyraźnie wzrosło. Słowak był wszędzie, napędzał ataki, dryblował, szukał strzałów. W 33 minucie trafił nawet do siatki, lecz po analizie VAR arbiter słusznie odgwizdał spalonego. Kilka minut później Haraslín znowu zamieszał i idealnie dograł do Milli, ale ten przegrał pojedynek z Zychem, który instynktownie obronił jego uderzenie.
Raków starał się odpowiadać kontrami, lecz w jego akcjach brakowało precyzji, tak w przyjęciu, rozegraniu, jak i ostatnim podaniu. Najgroźniej było po centrze Michaela Ameyawa, której nie zdołał wykorzystać Jonatan Braut Brunes. Do przerwy utrzymywał się bezbramkowy remis, ale to gospodarze mieli więcej z gry i byli zespołem przeważającym.


OFENSYWNIE PO PRZERWIE


Po przerwie częstochowianie wyszli na murawę z większą determinacją. Już w 47 minucie Brunes miał idealną okazję. Po sprytnym zwodzie uderzył z linii szesnastki, jednak minimalnie nad poprzeczką. Chwilę później z drugiej strony boiska ponownie błysnął Haraslín, lecz jego mocne uderzenie zablokował Stratos Svarnas. Raków stopniowo przesuwał grę wyżej, a pressing spowodował, że Sparta zaczęła popełniać błędy. W 61 minucie Michael Ameyaw po szybkiej kontrze i pięknym strzale trafił do siatki, lecz chorągiewka sędziego bocznego błyskawicznie uniosła się w górę. 1:1 w „golach” spalonych.
Generał Papszun na wydarzenia boiskowe reagował błyskawicznie. Wprowadził świeże siły w ofensywie: Diaby-Fadigę, Amorima, Barátha, a później Rondića. Raków grał coraz odważniej. W 72 minucie wobec mocno presujących prażan przegranie piłki przez bramkarza mogło skończyć się tragicznie. Zych przy wykopie nabił Jana Kuchte i piłka omal nie wpadła do bramki.
Końcówka należała jednak do częstochowian. Najpierw świetną okazję miał Lamine Diaby-Fadiga, który po indywidualnej akcji strzelił z dystansu, lecz jego uderzenie zablokowali obrońcy. Chwilę później tuż przed końcem spotkania w 88 minucie Raków miał najlepszą tego dnia okazję, by wywieźć z Epet Areny komplet punktów. Apóstolos Konstantopoulos po dośrodkowaniu z różnego główkował. Futbolówka była poza zasięgiem bramkarza Sparty. Ten odprowadził ją jedynie wzrokiem, gdy ta finalnie obiła słupek czeskiej bramki.
– „Byliśmy dobrze zorganizowani, cierpliwi i konsekwentni. W końcówce mogliśmy przechylić szalę na swoją korzyść. Słupek boli, ale taki punkt w Pradze ma dużą wartość” – oceniał po meczu Marek Papszun.

ZYCH – EUROPEAN LEVEL

Trudno nie zgodzić się z opinią trenera, że bohaterem wieczoru był Oliwier Zych. 19-letni bramkarz zachował czyste konto, popisując się kilkoma interwencjami na miarę europejskiego poziomu. Obrona strzałów Haraslina i Milli w pierwszej połowie oraz pewność przy dośrodkowaniach sprawiły, że Raków mógł spokojnie kontrolować wynik.
– „Oliwier dał nam dziś punkty. Zachował zimną krew w kluczowych momentach, bronił jak doświadczony zawodnik. Właśnie takiej postawy oczekuję od bramkarza na europejskim poziomie” – chwalił swojego podopiecznego Marek Papszun na pomeczowej konferencji prasowej.

NIEPOKONANI W EUROPIE

Po wygranej z Universitateą Craiova (2:0), remisie z Sigmą Ołomuniec (1:1) i teraz bezbramkowym podziale punktów w Pradze, Raków Częstochowa wciąż nie zaznał porażki w ligowej fazie europejskich rozgrywkach tej jesieni. W tabeli zajmuje obecnie wysokie 12 miejsce, a co ważne konsekwentnie zbiera również cenne punkty do rankingu UEFA.
Medaliki wracają z Pragi z jednym punktem po meczu bez fajerwerków, ale dalej jako najlepszy polski klub w tegorocznej edycji europejskich pucharów. Zespół walczył do ostatnich minut, nie przestraszył się faworyta i potwierdził, że polski klub potrafi grać w europejskim rytmie, czym zasłużył sobie na ogromny szacunek. Na Epet Arenie piłkarze Papszuna pokazali żelazną dyscyplinę taktyczną i bez wątpienia zrealizowali to, co zostało rozpisane w szatni w 99%.
Już w niedzielę częstochowian czeka powrót do ligowej rzeczywistości i wyjazdowy mecz z Koroną Kielce, po którym drużyna Marka Papszuna zyska chwilę oddechu podczas przerwy reprezentacyjnej.

Sparta Praga – Raków Częstochowa 0:0
Raków: Zych – Tudor, Racovitan, Svarnas, Repka – Ameyaw (79′ Konstantopoulos), Struski, Pieńko (62′ Amorim), Bulat (62′ Baráth), Makuch (46′ Diaby-Fadiga) – Brunes (82′ Rondić).


(DB)
Foto.damian.bachniak.photography

Udostępnij:

Facebook
Twitter
X
LinkedIn
Search

Najbardziej Popularne

Partnerzy relacji sportowych:
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.