Częstochowianie w Kiecach, celują w kolejne zwycięstwo.
Po czwartkowym remisie w Pradze ze Spartą (0:0) piłkarze Rakowa Częstochowa nie mają czasu na regenerację. Dziś wracają do ligowej rywalizacji, bowiem za kilka godzin czeka ich wymagające starcie na wyjeździe z Koroną Kielce. Wydaje się, że czerwono-niebiescy są w dobrej dyspozycji i wrócili do dyspozycji z mistrzowskiego sezonu, wobec czego dzisiejszy mecz będzie doskonałą okazją by to potwierdzić.
TAK BYŁO A, JAK BĘDZIE?
Spotkania Korony z Rakowem od zawsze dostarczają kibicom sporo emocji. W latach 80-tych do początku XXI wieku obie drużyny rywalizowały ze sobą na poziomie II ligi. W spotkaniach tych Raków był górą pięciokrotnie, uznając trzy razy wyższość kielczan. Natomiast w dziewięciu dotychczasowych konfrontacjach ekstraklasowych częstochowianie wygrywali czterokrotnie, trzykrotnie triumfowała Korona, a dwa mecze kończyły się remisami. Te dwa remisy, to ubiegłoroczne pojedynki zakończone dość sensacyjnie wynikami 1:1. Pokazuje to, że kielczanie potrafią postawić się faworytowi.
RAKÓW NABIERA ROZPĘDU
Dziś Raków przyjeżdża do Kielc znów w roli faworyta, drużyny lepiej zorganizowanej, skuteczniejszej i pewniejszej siebie, niż na początku rozgrywek. Zespół Marka Papszuna po słabszym początku sezonu, imponuje regularnością. W ostatnich tygodniach pokonali Lechię Gdańsk (2:1), Cracovię w Pucharze Polski (3:0) i Jagiellonię Białystok (2:1), a w czwartek w Lidze Konferencji zremisowali bezbramkowo ze Spartą Praga. W każdym z tych spotkań, a szczególnie w meczu z czeskim gigantem widać było charakterystyczny „sznyt” trenera Papszuna. Powróciły wysoki pressing, intensywność i świetna organizacja gry.
Raków utrzymuje wysokie średnie posiadanie piłki i jest jednym z najbardziej dynamicznych zespołów w lidze. Znów zaczęliśmy więcej biegać, przede wszystkim wyżej i dalej od swojego pola karnego. Na uwagę zasługuje także solidna defensywa. Zespół spod Jasnej Góry słynie z umiejętnego bronienia pola karnego i skutecznego neutralizowania ataków rywali. Nowe zestawienie Svarnas, Racovitan, Tudor wspierani atletycznym Repką, plus pewny w Zych w bramce, znalazło wspólny język, co najlepiej widać było w Pradze.
KONTUZJE-ROSZADY
Trener Marek Papszun nie będzie mógł dziś skorzystać z Jeana Carlosa Silvy, którego po urazie barku doznanym w meczu z Jagiellonią Białystok nie zobaczymy wcześniej, jak w styczniowych sparingach. To istotna strata, zwłaszcza, że Carlos po poprzedniej kontuzji wrócił i był jednym z najaktywniejszych wahadłowych w drużynie. Poza tym skład Rakowa pozostaje stabilny, a szeroka kadra daje trenerowi pewien komfort rotacji po czwartkowym meczu w Europie.
W Koronie Kielce natomiast powody do optymizmu dał powrót do gry dobrze znanego w Częstochowie Wiktora Długosza. Wychowanek kieleckiego klubu, który w czerwono-niebieskich barwach rozegrał 41 spotkań i zdobył 1 bramkę, nie tylko podpisał nowy kontrakt do 2028 roku, ale także znalazł się w kadrze meczowej.
CZAS ZRZUCIĆ KORONĘ!
Korona jest niepokonana na własnym stadionie od pięciu spotkań i będzie chciała przedłużyć tę serię. Zespół Jacka Zielińskiego liczy na wsparcie kibiców i będzie za wszelką cenę chciał przełamać serię czterech ostatnich ligowych meczów bez zwycięstwa.
Raków z kolei przyjedzie do Kielc z jasnym celem, kontynuować pogoń za czołówką, czyli zdobyć kolejne trzy punkty i umocnić się w górnej części tabeli. Częstochowianie mają tyle samo punktów co Korona (po 20), ale rozegrali jeden mecz mniej, co sprawia, że aspiracje do podium po rundzie jesiennej są realne. Szczególnie, że ligowa tabela „wypłaszcza” się, a Górniki i Cracovia gubią punkty.
Dla Marka Papszuna i jego zespołu, to kolejny sprawdzian w intensywnym listopadowo-grudniowym okresie. Ewentualne zwycięstwo w Kielcach nie tylko utrzyma Raków w czołówce, ale również doda pewności przed kolejnymi meczami w Lidze Konferencji.
RAKÓW W TV
Spotkanie Korona Kielce – Raków Częstochowa rozpocznie się w niedzielę, 9 listopada 2025 roku o godzinie 14:45 na Exbud Arenie w Kielcach.
Transmisję na żywo przeprowadzą Canal+ Sport 4 oraz Canal+ Sport 5, a mecz będzie można obejrzeć również online w serwisie Canal+ Online.
(DB)
Fot. Marek Tęcza





















