PAPSZUN PATRZY NA WARSZAWĘ – RAKÓW NA EUROPĘ


Raków rozbił Rapid 4:1 i wykonał milowy krok w stronę europejskiej wiosny.

Raków Częstochowa przystępował do czwartkowego starcia z Rapidem Wiedeń w warunkach dalekich od sportowego komfortu. W klubie trwała medialna zawierucha po słowach Marka Papszuna, który publicznie przyznał, że chce zostać trenerem Legii Warszawa. Wokół tej deklaracji narosła atmosfera napięcia: kibice byli podzieleni, mural poświęcony szkoleniowcowi w centrum miasta został opatrzony gorzkim dopiskiem, nie wspominając już o transparencie na trybunach. Do tego dotkliwa porażka z Piastem Gliwice, która tylko zwiększała obawy dotyczące postawy drużyny.
Mimo tego Raków wyszedł na murawę w Sosnowcu z pełną koncentracją i determinacją. Już od pierwszych minut było widać, że piłkarze chcą mówić przede wszystkim grą, a nie komentarzami wokół klubu. Wczoraj zawodnicy Rakowa potwierdzili słowa Oskara Repki z przedmeczowej konferencji i udowodnili, że są profesjonalistami.

DOMINACJA

Choć pierwsze fragmenty spotkania były dość ostrożne, Raków stopniowo przejmował inicjatywę, napierając na bramkę Rapidu zarówno skrzydłami, jak i środkiem pola. Ameyaw oraz Amorim regularnie wygrywali pojedynki, a Baráth i Repka napędzali akcje ofensywne szybkim rozegraniem.
W 27 minucie nadeszła akcja, która przełamała opór Austriaków. Patryk Makuch wbiegł dynamicznie w pole karne, a tam został sfaulowany przez Ange Ahoussou. Początkowo arbiter nie dopatrzył się przewinienia, jednak po analizie VAR zmienił decyzję i wskazał na jedenasty metr. Jonatan Braut Brunes pewnym, mocnym strzałem przy słupku dał gospodarzom prowadzenie. Od tego momentu Rapid zaczął się sypać.
Raków wyczuł krew i ruszył po kolejne trafienia. W 40 minucie Brunes świetnie zagrał w tempo do Lamine’a Diaby-Fadigi, który przyjął piłkę w polu karnym, zwiódł obrońcę i precyzyjnym uderzeniem przy słupku, dał Rakowowi dwubramkowe prowadzenie. Rapid odpowiedział jeszcze w pierwszej połowie jedynie słabą główką Antiste, którą bez trudu złapał Oliwier Zych.
Po przerwie rozpoczęła się największa ofensywna eksplozja Rakowa w tegorocznych europejskich pucharach. Takiego Rakowa dawno nie widzieliśmy. W 51 minucie po dynamicznej akcji prawą stroną piłka trafiła na głowę Diaby-Fadigi, który wyskoczył ponad rywala i precyzyjną główką pokonał bramkarza. Ledwie dwie minuty później Fadiga dość szczęśliwie dopadł do zablokowanego strzału Makucha i skierował piłkę do siatki, kompletując hat-tricka w ekspresowym tempie.
Sosnowiec zamienił się w jedną wielką fetę. Raków grał z polotem, agresywnie, ale i dojrzale. Rapid był całkowicie bezradny, przegrywał pojedynki, gubił krycie i nie potrafił wyprowadzić żadnej składnej akcji. Austriaków stać było tylko na honorowe trafienie Antiste w 75 minucie, kiedy obrona Rakowa na moment przysnęła.
Wieczór jednak należał do częstochowian i do Fadigi, który schodził z murawy przy owacji na stojąco.

EUROPEJSKI BOHATER

Dziś trudno uwierzyć, że jeszcze pół roku temu transfer Lamine’a Diaby-Fadigi do Rakowa był przyjmowany z rezerwą. Tymczasem napastnik z każdym miesiącem stawał się coraz ważniejszą postacią. W meczu z Rapidem potwierdził to nie tylko strzelonym hat-trickiem, ale również sposobem, w jaki dominował pole karne przeciwnika techniką, dynamiką, instynktem. Ten mecz bez wątpienia zapisze się w historii Rakowa, jako jeden z jego najlepszych indywidualnych występów w Europie. Dodając do wczorajszego dorobku 3 bramki zdobyte w eliminacjach ligi konferencji, Lamine staje się najbardziej bramkostrzelnym medalikiem w Europie. Statystycznie zdobywając gola, co 60 minut swojej obecności na boisku.

WIOSNA W EUROPIE?

Po czterech kolejkach Raków pozostaje niepokonany i ma osiem punktów na koncie, co plasuje go tuż za czołówką grupowej tabeli. Rezultaty te stawiają częstochowian w bardzo dobrej pozycji przed decydującymi spotkaniami i sprawiają, że perspektywa gry wiosną w europejskich pucharach jest bliżej niż kiedykolwiek.
Do zakończenia fazy ligowej pozostały dwa mecze. Pierwszy z nich odbędzie się 11 grudnia, kiedy Raków podejmie Zrinjski Mostar w Sosnowcu. Drugi wyjazdowy zaplanowano na 18 grudnia, a w nim rywalem Medalików będzie Omonia Nikozja. Jeżeli Raków utrzyma dyspozycję z meczu z Rapidem, powinien potwierdzić awans bez większych komplikacji. Obecny dorobek punktowy oraz forma zespołu pozwalają realnie myśleć o awansie, a nawet o walce o pozycję w czołówce.

CHAOS POZA BOISKIEM, POTĘGA NA MURAWIE

W tygodniu pełnym kontrowersji i niepewności Raków udzielił odpowiedzi najbardziej spektakularnej z możliwych. Zwycięstwo 4:1 z Rapidem było demonstracją siły, jakości i wyjątkowej mentalności. Hat-trick Fadigi, świetny mecz Brunesa, aktywność Amorima i Makucha wszystko to, złożyło się na europejski wieczór, który zostanie zapamiętany na długo.
Jeśli Raków utrzyma ten kurs, wiosna w europejskich pucharach jest niemal pewna. A po takim występie trudno w to nie wierzyć.


(DB)
Fot. damian.bachniak.photography

Udostępnij:

Facebook
Twitter
X
LinkedIn
Search

Najbardziej Popularne

Partnerzy relacji sportowych:
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.