Dziesiąte spotkanie i dziewiąta porażka na koncie siatkarzy Steam Hemarpol Politechnika Częstochowa. Taki oto, smutny obraz, klubu, który w minionych rozgrywkach była rewelacją PlusLigi… Jednak trzeba uczciwie przyznać, że sobotnie zwycięstwo z PGE Projektem Warszawa byłoby traktowane w kategoriach niespodzianki lub sensacji. Niestety, nic takiego się nie wydarzyło i siatkarze ze stolicy zabrali ze sobą komplet punktów, choć w dwóch setach musieli drżeć o końcowy wynik.
INDRA ZNÓW LIDEREM OFENSYWY
Znakomite zawody rozegrał tym razem nasz atakujący Patrik Indra, który wreszcie przypomniał sobie swoje najlepsze mecze w ubiegłym sezonie. Zdobył aż 23 punkty, z czego 20 w ataku przy fantastycznej skuteczności na poziomie 74%. Niestety reszta zawodników ofensywnych była tylko tłem dla doskonałego Czecha i tego wsparcia zabrakło właśnie w kluczowych momentów dwóch setów, gdzie Norwid miał realne szanse, aby pokonać Projekt. Siatkarze z Warszawy zagrali bardzo solidnie i zaprezentowali zbalansowaną siatkówkę. Wystarczy spojrzeć na zdobycze punktowe: Tille 13 pkt, Kochanowski, Kłos, Weber po 10 pkt, Bednorz 9 pkt. Wszyscy punktowali równo, a Jan Firlej miał tego dnia duży komfort pracy, gdyż jego przyjmujący wraz z libero „wykręcili” aż 64% pozytywnego przyjęcia. W tym samym elemencie częstochowianie osiągnęli 50%.
KARUZELA LIGOWA TRWA W NAJLEPSZE
Norwid przegrał 0:3 i nie powiększył swojego dorobku punktowego, ale to samo spotkało tego dnia ostatni w tabeli Ślepsk Suwałki, więc na dole tabeli zachowaliśmy status quo. Podopieczni Travicy mają 5 punktów (tyle samo co Ślepsk), a punkt nad nimi plasuje się beniaminek z Chełma.
Pomimo, że do Świąt Bożego Narodzenia pozostało zaledwie kilkanaście dni, częstochowianie nie mają czasu na odpoczynek. Już w najbliższą środę rozegrają pierwsze spotkanie w ramach 1/16 pucharu Challenge, gdzie rywalem będzie słoweński OK Maribor. W sobotę kolejna ciężka przeprawa na PlusLigowym podwórku – wyjazd do Rzeszowa na mecz z Resovią. Ostatnie dwa mecze w tym roku Norwid rozegra przed własną publicznością. Najpierw w środę 17 grudnia ich rywalem będzie ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, a w niedzielę 21 grudnia pod Jasną Górę przyjedzie Trefl Gdańsk.
Bardzo prawdopodobne staje się to, że na koniec roku częstochowianie dalej będą mieli na swoim koncie jedno zwycięstwo, a wtedy początek roku 2026 stanie się kluczowy dla przyszłości całego klubu, bo w krótkim czasie rywalami błękitno-granatowych będą Barkom Każany Lwów, Ślepsk Suwałki oraz CHKS Chełm.
Na ten moment nie ma sensu wybiegać jednak aż tak daleko w przyszłość. Mecz z Projektem mógł się podobać, w pierwszym oraz trzecim secie częstochowianie grali dobrze i minimalnie przegrywali ze swoim przeciwnikiem. Największą bolączką w dalszym ciągu jest lewe skrzydło, które od początku sezonu mocno zawodzi. Nikt z trójki Ebadipour – Lipiński – Kiedos nie jest w tej chwili pewniakiem, do którego można zagrać piłkę w kluczowych momentach. Iskierką nadziei jest na pewno świetny występ Indry, który wraz ze środkowymi oraz De Cecco mogą rozmontować niejedną ekipę w tej lidze.
Już niebawem zaprezentujemy Państwu obszerną fotorelację z tego spotkania.
Steam Hemarpol Politechnika Częstochowa – PGE Projekt Warszawa 0:3
(23:25, 17:25, 23:25)
Składy zespołów:
Norwid: Lipiński (4), Popiela (6), Ebadipour (11), De Cecco (3), Indra (23), Adamczyk (4), Makoś (libero) oraz Kiedos (4), Jeanlys (1) i Kowalski
Projekt: Kochanowski (10), Firlej (1), Kłos (10), Tillie (13), Bednorz (9), Weber (10), Wojtaszek (libero) oraz Gomułka (1), Firszt i Kozłowski
Fot. damian.bachniak.photography
























