II-ligowe rozgrywki siatkarzy rozkręciły się na dobre, a prawdziwy maraton zafundowali sobie w miniony weekend podopieczni Wojciecha Pudo. Biało-zieloni w przeciągu 24 godzin rozegrali dwa spotkania na zachodzie Polski i przywieźli ze sobą cenne 3 punkty do ligowej tabeli.
NIE TAKI DIABEŁ STRASZNY
W sobotni wieczór częstochowianie mierzyli się z drużyną IM Rekord Volley Jelcz-Laskowice, która w tym sezonie jest w znakomitej formie. Zaledwie jedna porażka w lidze, w dodatku znakomite występy w pucharze Polski, gdzie już tylko jeden krok dzieli siatkarzy Rekordu od awansu do ¼ finału tych rozgrywek.
Częstochowska młodzież nie przestraszyła się jednak rywala i już w pierwszym secie pokazała, że nie odda tego meczu bez walki. Co prawda gospodarze wygrali na otwarcie 25:21, ale dopiero przy stanie 19:19 byli w stanie odskoczyć na bezpieczny dystans. W drugiej partii to AZS nadawał ton rywalizacji. Praktycznie przez cały set kontrolował jego przebieg i w efekcie wygrał 25:23, wyrównując stan rywalizacji. Ta porażka wyraźnie rozsierdziła miejscowych, bo w kolejnym secie bardzo szybko wyszli na zdecydowane prowadzenie i zdeklasowali naszą ekipę, wygrywając 25:17. Wydawało się, że sytuacja została opanowana i czwarty set będzie jedynie formalnością, a tymczasem… to AZS zagrał koncertowo. Zaczęło się od prowadzenia gospodarzy 2:0, ale następne… 13 akcji wygrali częstochowianie czym wprawili w osłupienie kibiców zgromadzonych na trybunach. Prowadzenia w tym secie już nie oddali i wręcz zmiażdżyli rywali 25:13. O wszystkim miał zatem zdecydować tie break. Tam emocji nie brakowało, dopiero przy stanie 10:10 Volley uzyskał dwa punkty przewagi, które okazały się bezcenne w końcowym rozrachunku. Po ponad dwóch godzinach gry gospodarze wygrali 3:2, ale częstochowianie pokazali, że słabszy start sezonu to już historia.
KOLEJNY TIE BREAK, TYM RAZEM Z HAPPY ENDEM
W niedzielę o godzinie 16:00 AZS rozpoczął swój drugi mecz w ten weekend, a po drugiej stronie siatki stanał WKS Sobieski Żagań. Ten mecz wyglądał inaczej niż sobotnia potyczka w Jelczu-Laskowicach. Pierwsze dwa sety padły łupem biało-zielonych. Wygrali je kolejno do 18 oraz 22 i byli pewnie zdobycia jednego punktu, ale ich apetyty były znacznie większe. Niestety w kolejnych dwóch partiach to gospodarze przeważali na parkiecie i praktycznie co do jednego małego punktu zrewanżowali się AZS-iakom. Najpierw wygrali 25:18, a w czwartej partii 25:21. To oznaczało, że siatkarzy Wojciecha Pudo czeka już 10 set w ten weekend. Tego tie breaka rozpoczęli znakomicie, od prowadzenia 8:5 przy zmianie stron. Po chwili było już 11:6 i wydawało się, że to koniec emocji na ten mecz, ale Sobieski zanotował jeszcze jeden zryw. Zdobył cztery punkty z rzędu, doprowadził do wyniku 10:11 i końcowy rezultat znów stał się sprawą otwartą. Więcej zimnej krwi zachowali jednak częstochowianie, wygrali 15:12 i cały mecz 3:2. MVP tego meczu został libero AZS-u Marcel Steyer.
IM Rekord Volley Jelcz-Laskowice – AZS Stoelzle Częstochowa 3:2 (25:21, 23:25, 25:17, 13:25, 15:12)
BS Żagań WKS Sobieski Żagań – AZS Stoelzle Częstochowa 2:3 (18:25, 22:25, 25:18, 25:21, 12:15)
Fot. Tomasz Wójciak
Eco-Team AZS Stoelzle Częstochowa
























