Siatkarze Eco Team AZS Stoelzle Częstochowa w miniony weekend rozegrali kolejne dwa spotkania w ramach II ligi siatkarzy mężczyzn. Po raz kolejny zawitali na Dolny Śląsk, gdzie w ciągu dwóch dni rozegrali… aż 10 setów. Biało-zieloni wyraźnie polubili granie pięciosetówek, a trzeba przyznać, że ta sztuka wychodzi im bardzo dobrze. Dwa tie breaki, dwa zwycięstwa i udany powrót do domu – tak w skrócie można podsumować sobotnio-niedzielne wyczyny AZS-u.
NA PIERWSZY OGIEŃ BENIAMINEK
W sobotę podopieczni Wojciecha Pudo grali w Brzegu Dolnym z tamtejszym SPS Modeko. Drużyna ta to beniaminek w tym sezonie, który dostał się do II ligi po turnieju barażowym. W pierwszym meczu w Częstochowie górą był AZS i pomimo wygranej 3:0 w każdym secie musiał sporo się natrudzić, aby ostatecznie wygrać to spotkanie. Tym razem rywale postawili poprzeczkę jeszcze wyżej. W pierwszej partii aż do stanu 17:17 trwała wymiana ciosów, później minimalnie odskoczył AZS i dopiero od stanu 20:21 zrobiło się nieco spokojniej w szeregach naszej drużyny. Udane trzy akcje z rzędu sprawiły, że to biało-zieloni triumfowali na inaugurację 25:21.
Jak się okazało, były to miłe złego początki, bo w kolejnych dwóch setach gospodarze byli drużyną lepszą i momentami wręcz deklasowali AZS. Efekt? Wygrane do 19 i 15 i ogromna szansa, aby zamknąć ten mecz w czterech setach. Ten czwarty set był osobną historią tego spotkania. Na początku przewagę osiągnęli goście, ale SPS szybko to zniwelował i trwał twardy bój punkt za punkt aż do końcówki. Pierwszą piłkę meczową mieli w grze gospodarze, ale AZS skutecznie się bronił. Łącznie częstochowianie obronili 5 meczboli i… to by było na tyle. Przy wyniku 31:31 to oni zdobyli dwa kolejne punkty, doprowadzając do tie breaka. W nim emocje były praktycznie jedynie do zmiany stron. Nastąpiła ona przy wyniku 8:7 dla AZS-u, który szybko zdobył trzy punkty z rzędu i prowadził już 11:7. Ta przewaga została już z naszymi siatkarzami do końca, wygrali 15:10 i cały mecz 3:2. MVP tego meczu został doświadczony Damian Zygmunt.
POWTÓRKA Z ROZRYWKI
W niedzielę częstochowianie grali z kolei z ekipą KS Bielawianka-Bester. Drużyna z dolnych rejonów tabeli również mocno postawiła się AZS-owi i do wyłonienia zwycięzcy również potrzebne było 5 setów. Częstochowianie rozpoczęli mecz zgodnie z planem, wygrywając pierwszego seta, ale wszystko rozstrzygnęło się dopiero w końcowej jego fazie. Od stanu 20:18 AZS wygrał 5 kolejnych akcji. W drugiej partii odpowiedzieli gospodarze, którzy po dobrej, równej grze wygrali 25:20. Kolejne dwie partie toczyły się już „na przewagi”. W trzecim secie znów dał o sobie znać twardy charakter drużyny Wojciecha Pudo. Przez cały czas gonili wynik i wydawało się, że go nie dogonią. Od stanu 24:21 zagrali jednak kapitalnie, wyszli nawet na prowadzenie 25:24, ale w tym momencie nie zamknęli jeszcze seta. Osiągnęli to kilka minut później, wygrywając 27:25. Częstochowianie z pewnością mogą żałować seta numer 4. Mieli piłkę meczową przy stanie 24:23, ale nie zdołali jej wykorzystać, a chwilę później Bielawianka wygrała kilka akcji i wykorzystała piłkę setową, doprowadzając do kolejnego tie breaka. Tam jednak AZS czuje się jak ryba w wodzie. Bezdyskusyjne zwycięstwo 15:8 i kolejne dwa duże punkty meczowe pojechały do Częstochowy. MVP tego meczu został Oliwier Kuropatwa.
SPS Modeko Brzeg Dolny – AZS Stoelzle Częstochowa 2:3 (21:25, 25:19, 25:15, 31:33, 10:15)
KS Bielawianka-Bester – AZS Stoelzle Częstochowa 2:3 (18:25, 25:20, 25:27, 27:25, 8:15)
Fot. Tomasz Wójciak
























