PRZEBUDZENIE NORWIDA! CZY WYSTARCZY CZASU?

Kapitalne spotkanie rozegrali wczoraj częstochowscy siatkarze w olsztyńskiej Hali Urania. Po 3 godzinach przegrali jednak z gospodarzami 2:3 i, pomimo dobrej gry, zapisali na swoim koncie zaledwie punkt do ligowej tabeli. Porażka zapewne boli, bo była szansa na zwycięstwo, ale może w końcu ten meczu obudzi ogromny potencjał tej ekipy i sprawi, że PlusLiga zostanie z nami na dłużej?

KS Norwid Częstochowa rozpoczął mecz znakomicie. W pierwszej partii grał bardzo dobrze i można śmiało przyznać, że był to najlepszy set w wykonaniu błękitno-granatowych w tym sezonie. Ponad 70% skuteczności w ataku mówi samo za siebie, a w samej końcówce wreszcie ciężar gry wziął na swoje barki Milad Ebadipour. Ta przegrana wyraźnie podrażniła AZS, który chciał szybko doprowadzić do wyrównania. Nie przyszło im to jednak tak łatwo, dopiero końcowe fragmenty drugiej partii zdecydowały, że to gospodarze wygrali i po dwóch setach mieliśmy wynik 1:1.

W trzecim secie emocji było już nieco mniej, bo AZS kontrolował przebieg gry i dość pewnie wygrał 25:21. Wydawało się zatem, że naszej ekipie zabraknie po prostu argumentów, aby wywieźć stąd jakiekolwiek punkty, ale wtedy przyszła pora na czwartego seta. Tam działy się prawdziwe siatkarskie cuda. Gospodarze już witali się z gąską, mieli w górze piłki meczowe, które jednak Norwid bardzo skutecznie bronił. Na koniec to podopieczni Travicy ruszyli do ataku i… udało się! 32:30 dla Norwida i o wszystkim miał zdecydować tie break.

Świetnie rozpoczęli go częstochowianie, niesieni udaną końcówką poprzedniej partii. Jednak przy stanie 8:5 dla Norwida, swoje trzy grosze postanowił wtrącić arbiter główny. Patrik Indra zakończył długą wymianę skutecznym atakiem i odwrócił się w stronę publiki, która kilka chwil wcześniej dość szyderczo wyśmiała jego nieudaną zagrywkę. Arbiter spotkania postanowił jednak ukarać Czecha czerwoną kartką…co w siatkówce oznacza stratę punktu. To był jasny sygnał dla Olsztyna, że można ten mecz przeciągnąć na swoją stronę i to im się udało. Po morderczej końcówce wygrali 20:18.

Dla Norwida to zaledwie jeden punkt do ligowej tabeli, który jednak przed meczem większość z nas brałaby w ciemno. Ważne jest to, że w dalszym ciągu jest nadzieja na utrzymanie, którego potrzebuje całe częstochowskie środowisko. Terminarz jest ciężki, ale po takim meczu jak wczoraj, widać wreszcie światełko w tunelu.

Fot. Marek Tęcza Fotografia

Udostępnij:

Facebook
Twitter
X
LinkedIn
Search

Najbardziej Popularne

Partnerzy relacji sportowych:
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.