Półfinałowe starcie w Opolu miało w sobie wszystko: stawkę, emocje i twardą walkę od pierwszego wznowienia. KRUKI Częstochowa przegrały na wyjeździe z Orlikiem Opole Muks – Amatorzy 2:6 i tym samym żegnają się z marzeniami o finale 2. ligi PALH.eu. Wynik boli, ale nie oddaje w pełni tego, ile serca zostawili na lodzie zawodnicy z Częstochowy.
Mecz zaczął się po myśli Kruków. To goście jako pierwsi trafili do siatki, pokazując, że presja spotkania ich nie paraliżuje. Przez moment wydawało się, że to może być ten dzień. Gospodarze szybko jednak odpowiedzieli, podkręcili tempo i jeszcze w pierwszej tercji przejęli inicjatywę, wykorzystując swoje sytuacje z dużą skutecznością.
W kolejnych fragmentach spotkania Orlik grał coraz pewniej. Kruki próbowały złapać kontakt, szukały swoich okazji i nie brakowało momentów walki bark w bark, ale opolska drużyna konsekwentnie realizowała swój plan. Każdy błąd był bezlitośnie karany, a przewaga gospodarzy rosła z minuty na minutę.
Mimo niekorzystnego wyniku Kruki nie spuściły głów. Do ostatnich sekund trzeciej tercji walczyły o każdą krążek, pokazując charakter i ambicję, których nie da się odmówić tej drużynie. To był trudny, fizyczny mecz i solidny test na przyszłość.
Orlik Opole Muks – Amatorzy zasłużenie melduje się w finale, ale Kruki Częstochowa mogą zejść z lodu z podniesioną głową. Ten sezon pokazał, że w Częstochowie buduje się zespół, który jeszcze nieraz narobi hałasu w lidze. Kibice Kruków mają powody, by wierzyć – to nie jest ostatnie słowo tej drużyny.
Fot. Tomasz Wójciak
























