Na własnym torze miało być święto, a skończyło się sporym niedosytem. Ostrowska Omega przegrała z LKS Szawer Leszno 78:81 i mocno skomplikowała sobie sytuację w walce o obronę mistrzowskiego tytułu w speedrowerze. Spotkanie było jednak bardzo zacięte, a losy wyniku rozstrzygnęły się dopiero w samej końcówce.
Początek meczu idealnie pokazał, jak wyrównana będzie to rywalizacja. Pierwszych pięć biegów kończyło się remisami i po pięciu wyścigach na tablicy widniał wynik 25:25. Później to goście zaczęli powoli odjeżdżać i zbudowali przewagę, którą Omega musiała mozolnie odrabiać.
W tym wszystkim ciekawie zaprezentował się Damian Natoński Cycle Speedway Rider. Zawodnik Omegi pojawił się na torze dwukrotnie i już w swoim pierwszym starcie pokazał, że nie zamierza być tylko tłem dla bardziej doświadczonych kolegów. Natoński przywiózł trzy punkty, a w kolejnym biegu dołożył jeszcze punkt bonusowy. W efekcie zakończył swój występ z dorobkiem 5+1.
To może nie jest wynik, który robi gigantyczne wrażenie na papierze, ale w tak wyrównanym spotkaniu każdy punkt miał znaczenie. Natoński wykorzystał swoje szanse i dołożył swoją cegiełkę do walki Omegi o zwycięstwo.
Gospodarze długo nie mogli jednak przełamać rywala. Przed ostatnim biegiem Szawer prowadził już 79:71 i wydawało się, że sprawa jest pozamiatana. Omega nie zamierzała jednak odpuszczać. Finałowy wyścig gospodarze wygrali aż 7:2, dzięki czemu zmniejszyli stratę do zaledwie trzech punktów.
Na więcej zabrakło już czasu.
Szawer Leszno wygrał 81:78, a w całym dwumeczu okazał się lepszy 166:150, zgarniając przy okazji punkt bonusowy. Dla Omegi to bardzo bolesna porażka, bo walka o obronę mistrzostwa Polski właśnie zrobiła się dużo trudniejsza.
Teraz ostrowianie nie mogą już za bardzo oglądać się na innych. Muszą wygrywać kolejne spotkania, najlepiej zgarniać również bonusy, a przy okazji liczyć na potknięcia rywali.
Fot. Jakub Wawroński Photography
Ostrowskie Stowarzyszenie OMEGA


















