Emocje po wczorajszym spotkaniu już opadły, więc na chłodno możemy opisać to, co wczoraj przyszło nam oglądać przy L83. Do Częstochowy przyjechał Górnik Zabrze, był faworytem tego meczu i… zagrał dokładnie tak jak na faworyta przystało. Szybko strzelił dwa gole i przez większą część spotkania nie dopuszczał rywala pod swoją bramkę. A Raków Częstochowa? Ta drużyna wyglądała jak 2-ligowiec i to nie jest powiedzenie na wyrost.
Trener Szulczek nieco zaskoczył składem, ale było to zrozumiałe głównie poprzez kłopoty z obsadą wahadeł. Szukał zapewne również impulsu, który może dać ktoś nieoczywisty. Impuls przyszedł bardzo szybko, niestety w tej negatywnej wersji. Po kilku minutach mieliśmy już 0:1 przy udziale Perovicia oraz Didiego, którzy kryli rywali gorzej niż można to zrobić na orliku, spotykając się z kolegami po pracy na „luźną gierkę”. Z resztą występ Perovicia przejdzie pewnie do historii. Grający na jego stronie Ika Dimi robił co chciał i raz za razem urywał się Czarnogórcowi stwarzając kolejne sytuacje. Efekt? Perovic dostał popularną „wędkę”, czyli został zmieniony jeszcze w pierwszej połowie przez Jeana Carlosa. Niestety do przerwy Raków dostał jeszcze drugą bramkę, Rafał Janicki do asysty dołożył bramkę i wydawało się, że sprawa trzech punktów jest już rozstrzygnięta.
Szulczek szukał dalszych zmian, zagrał ultraofensywnie, a na boisku pojawili się Basse czy Fadiga, którzy tworzyli formację ofensywną wraz z Emrelim, Makuchem czy Pieńko. Raków jednak się męczył, nie mógł przedrzeć się pod bramkę Górnika. Sztuka ta udała się w końcu po bardzo ładnej składnej akcji. Najpierw Makuch uderzył w poprzeczkę, ale do piłki dopadł Emreli i zdobył kontaktową bramkę. Azer jest z pewnością jedną z najjaśniejszych postaci w tej ekipie. To był jego trzeci gol w Ekstraklasie, a dodatkowo widać w nim chęć walki o każdy centymetr boiska. Ten gol mógł nieco rozbudzić apetyty, ale koniec końców Raków znów przegrał swoim „ulubionym wynikiem” z tego sezonu, czyli 1:2.
Bilans „Medalików” jest porażający. 0 zwycięstw i 5 porażek, ostatnie miejsce w tabeli, a na horyzoncie mecz z mistrzem Polski na jego terenie…
Raków Częstochowa – Górnik Zabrze 1:2 (0:2)
Bramki: Emreli 79 – Antiste 6, Janicki 34
Fot. Marek Tęcza Fotografia


















