Zdrowie, zaangażowanie i pomoc innym. Tomasz Kołodziejski o misji, która łączy ludzi

Profilaktyka zdrowotna, społeczne zaangażowanie i pomoc osobom potrzebującym to obszary, które od lat zajmują ważne miejsce w działalności Tomasza Kołodziejskiego, dyrektora Regionu Śląsk PZU Zdrowie oraz członka Rotary Club Częstochowa. Od 2010 roku aktywnie uczestniczy on w życiu klubu, dwukrotnie pełniąc funkcję jego prezydenta. W swojej działalności szczególną uwagę poświęca promocji zdrowia, organizacji inicjatyw profilaktycznych oraz wsparciu dzieci i młodzieży z niepełnosprawnościami.Jednym z przedsięwzięć wpisujących się w tę misję jest Częstochowskie Miasteczko Zdrowia i Kultury, którego głównym sponsorem jest PZU Zdrowie. To okazja, by porozmawiać nie tylko o znaczeniu profilaktyki i dostępności badań, ale również o społecznej odpowiedzialności, sile wspólnego działania i motywacjach, które sprawiają, że warto angażować się w sprawy innych.

Życie Regionu: Od czego zaczęła się Pana społeczna droga?

Tomasz Kołodziejski: Zostałem zaproszony przez obecnego prezydenta klubu, Piotra Machurę, do udziału w działaniach Rotary. To on wprowadził mnie w tę działalność. Było to chyba 16 lat temu. Tak rozpoczęła się moja przygoda z Rotary i pomaganiem tym, którzy tej pomocy potrzebują, szczególnie dzieciom.

Życie Regionu: Dwukrotnie pełnił Pan funkcję prezydenta klubu Rotary w Częstochowie. Które inicjatywy z tego okresu uważa Pan za szczególnie ważne?

Tomasz Kołodziejski: Zależało mi na tym, żebyśmy skupili się na działaniach długofalowych, przede wszystkim związanych z dziećmi. Cieszę się, że koledzy podzielili ten kierunek. Od czasu, kiedy byłem prezydentem, regularnie wspieramy dwa miejsca. Jedno zajmuje się dziećmi z niepełnosprawnościami, a drugie dziećmi, które po opuszczeniu przez rodziców są kierowane do adopcji. Uważam, że to dobry kierunek, bo te dzieci potrzebują stałej pomocy.

Życie Regionu: Od lat angażuje się Pan również w promocję zdrowia i profilaktyki. Skąd pomysły na kolejne działania i jak udaje się Panu zachęcać innych do pomocy?

Tomasz Kołodziejski: Myślę, że podstawą jest sama idea Rotary. Naszą misją jest pomaganie ludziom z najbliższego otoczenia. Nie ograniczamy się oczywiście wyłącznie do Częstochowy, ale to właśnie lokalna społeczność jest dla nas szczególnie ważna. Mamy w klubie osoby, które działają z nami od wielu lat, a wspólne pomysły pozwalają nam robić coraz więcej. Angażujemy się też w akcje promujące profilaktykę zdrowotną, bo wiemy, że takie działania mogą przynieść dobre efekty w przyszłości.

Życie Regionu: Skupiają się Państwo na dwóch ośrodkach, ale potrzebujących jest znacznie więcej. Jak można skutecznie pomagać osobom z niepełnosprawnościami i ich rodzinom?

Tomasz Kołodziejski: Nie jesteśmy w stanie pomóc wszystkim. Jeżeli jednak na klubie pojawia się informacja o osobie, która potrzebuje wsparcia, często reagujemy również na indywidualne prośby. Najważniejsze jest dla nas to, że oba wybrane ośrodki otrzymują pomoc cyklicznie, co roku. Uważamy, że właśnie tam warto skierować nasze siły, bo te dzieci mają ograniczone możliwości uzyskania kompleksowego wsparcia. Oprócz zdrowia ważna jest również kultura. Nasz obecny prezydent, Piotr Machura, organizuje różne inicjatywy, dzięki którym można wspólnie spędzać czas, wyjść na spektakl czy wydarzenie muzyczne.

Życie Regionu: Przejdźmy do Miasteczka Zdrowia, które odbywa się już po raz trzeci. Skąd wziął się pomysł na tę inicjatywę?

Tomasz Kołodziejski: Zaczynaliśmy od Hubertusa, ale uznaliśmy, że Miasteczko Zdrowia będzie przedsięwzięciem bezpośrednio związanym z Częstochową. Paweł Klimek zwrócił uwagę, że warto zrobić coś właśnie dla mieszkańców naszego miasta. Ponieważ zawodowo jestem związany z medycyną, uznaliśmy, że to dobry pomysł. Mogliśmy wykorzystać możliwości Centrum Medycznego św. Łukasza, a obecnie PZU Zdrowia, do promowania zdrowia i prowadzenia badań.

Chcemy łączyć profilaktykę z kulturą. Zapraszamy między innymi chóry i zespoły taneczne, żeby takie spotkanie miało szerszy wymiar. Dużą rolę odgrywa tu Paweł Klimek, który ma doświadczenie organizacyjne. Nam udaje się z kolei pozyskiwać sponsorów, którzy coraz chętniej włączają się w tę inicjatywę. PZU Zdrowie jest jednym z jej głównych partnerów.

Życie Regionu: Czy takie wydarzenia rzeczywiście mogą uratować komuś zdrowie, a nawet życie?

Tomasz Kołodziejski: W ubiegłym roku przebadaliśmy około 600 osób. Co ciekawe, zdarzyły się dwa przypadki, w których uczestnicy wymagali natychmiastowej pomocy. Jedna osoba miała bardzo wysoki poziom cukru, u drugiej problemem było ciśnienie. Obie zostały od razu skierowane na SOR. Trudno powiedzieć, co by się wydarzyło, gdyby nie przyszły na badania, ale to pokazuje, że takie akcje mają sens.

Życie Regionu: Na co dzień kieruje Pan działalnością PZU Zdrowie w regionie śląskim. Jak doświadczenie zawodowe pomaga w działaniach społecznych?

Tomasz Kołodziejski: PZU Zdrowie działa w całym kraju i coraz mocniej angażuje się w akcje promujące zdrowy styl życia. Organizujemy spotkania, uczestniczymy w wydarzeniach, podczas których można skorzystać z diagnostyki, a nasze pielęgniarki pomagają na bieżąco. Jednocześnie normalnie przyjmujemy pacjentów.

Częstochowska placówka jest dość specyficzna, ponieważ zapewnia zarówno ambulatoryjną opiekę specjalistyczną, jak i leczenie szpitalne. Wykonujemy również zabiegi u dzieci, między innymi w zakresie otolaryngologii, zarówno w ramach NFZ, jak i komercyjnie.

Życie Regionu: A jeśli placówka nie jest w stanie pomóc pacjentowi na miejscu?

Tomasz Kołodziejski: Nie zostawiamy go samego sobie. Staramy się kierować pacjentów do innych ośrodków, szczególnie na Śląsku, gdzie mamy dobre relacje z lekarzami. Dzięki współpracy z wieloma specjalistami możemy pomóc w znalezieniu miejsca między innymi w klinikach onkologicznych czy ginekologicznych. Jeśli mamy taką możliwość, szukamy rozwiązania.

Życie Regionu: Czy Polacy dbają dziś o zdrowie, czy nadal idą do lekarza dopiero wtedy, gdy coś zaczyna im dolegać?

Tomasz Kołodziejski: To powoli się zmienia. Młodzi ludzie coraz częściej biegają, jeżdżą na rowerze i uprawiają sport. W starszym pokoleniu wciąż jednak często jest tak, że do lekarza idziemy dopiero wtedy, kiedy pojawia się problem. Widać już pewne zmiany również wśród mężczyzn. Mamy kilku urologów i ich kalendarze są pełne. To dobry sygnał, bo panowie zaczynają bardziej interesować się swoim zdrowiem. Nadal jednak jest sporo do zrobienia.

Życie Regionu: Jak sprawić, żeby jednorazowe badanie przerodziło się w regularną troskę o zdrowie?

Tomasz Kołodziejski: Duża rola należy tutaj do lekarzy. Powinni przekonywać pacjentów, że warto regularnie się badać, przynajmniej raz w roku, i nie czekać na pojawienie się objawów. Jeżeli ktoś ma na przykład nadciśnienie, powinien kontrolować jego przebieg. Pacjent, który jest dobrze prowadzony i pozostaje pod stałą opieką, ma zdecydowanie większe szanse na odpowiednie leczenie.

Życie Regionu: Wielu ludzi zniechęcają kolejki do specjalistów. Czy prywatne pakiety medyczne rozwiązują ten problem?

Tomasz Kołodziejski: Ułatwiają dostęp do lekarzy, ale nie rozwiązują wszystkiego. Specjalistów wciąż jest za mało i to jeden z naszych największych problemów. Myślę, że potrzeba jeszcze wielu lat, żeby sytuacja się poprawiła, nawet jeśli powstają nowe kierunki lekarskie na uczelniach. Kształcenie specjalistów trwa przecież długo.

Mimo tych trudności uważam jednak, że polska służba zdrowia idzie do przodu. Mamy coraz lepsze warunki, zmienia się podejście do pacjenta, większą uwagę zwraca się na opiekę i sposób prowadzenia leczenia. Czasem narzekamy, ale warto też zauważyć, jak wiele się zmieniło.

Życie Regionu: Działalność społeczna wymaga czasu i zaangażowania, a przecież nikt nie płaci za nią wynagrodzenia. Co Panu daje?

Tomasz Kołodziejski: Ogromną satysfakcję. Jestem już na takim etapie życia, że mógłbym nie pracować, a jednak uważam, że praca i działalność społeczna sprawiają, że człowiekowi chce się żyć. Wstaję rano i mam cel. Kiedy człowiek kończy aktywność zawodową i traci kontakt z innymi, czasem zaczyna gorzknieć. A ja mam poczucie, że wciąż mogę coś zrobić.

Miło jest też spotkać po czasie osobę, której udało się pomóc. Kiedy ktoś wraca do zdrowia i mówi, że pamięta nasze wsparcie, to naprawdę dobrze robi na duszy. Pomagając innym, pomagamy również sobie.

Życie Regionu: Gdyby miał Pan wskazać jeden obszar, na którym Częstochowa i region powinny szczególnie się skupić w najbliższych latach, co by to było?

Tomasz Kołodziejski: Kontynuowałbym pomoc najmłodszym, szczególnie dzieciom, które zostały pozostawione same sobie i nie miały wpływu na to, w jakiej sytuacji się znalazły. Warto wspierać tych, którym w życiu jest trudniej, i robić to systematycznie. Takie działania, jak te prowadzone przez Rotary, są dobrym krokiem.

Życie Regionu: A co poza pracą i pomaganiem daje Panu najwięcej radości?

Tomasz Kołodziejski: Lubię jeździć na nartach z rodziną, dziećmi i wnuczką. Mam też kampera, więc z żoną co roku ruszamy w podróż i zwiedzamy świat na własnych zasadach. Poza tym jestem pracoholikiem. Kiedy zacząłem zajmować się działalnością medyczną, zdarzało mi się w niedzielę czekać już na poniedziałek, żeby wrócić do pracy. Budowaliśmy firmę praktycznie od zera, choć żaden z nas nie był lekarzem. Moi wspólnicy byli elektronikami, ja zajmowałem się klimatyzacją. Tym większą satysfakcję dawało mi to, co udało nam się stworzyć.

Życie Regionu: Czego zatem życzyć Panu na przyszłość?

Tomasz Kołodziejski: Zdrowia. Tylko zdrowia, bo reszta jakoś się ułoży. Jeśli będę się dobrze czuł, chcę nadal działać zawodowo i zarządzać zespołem. Pod moją opieką jest około 800 medyków i pielęgniarek w kilku miastach regionu. To spora odpowiedzialność, ale dopóki zdrowie pozwoli, zamierzam kontynuować tę pracę.

Fot. Marek Tęcza

Udostępnij:

Facebook
Twitter
X
LinkedIn
Search

Najbardziej Popularne

ZR logo
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.