Są takie momenty w sporcie, kiedy wszystko układa się niemal idealnie, a mimo to na końcu zostaje lekki niedosyt. Tak właśnie wyglądały ostatnie tygodnie Szymona Wojciechowskiego z WLKS Kmicic Częstochowa sekcja szermierki. Z jednej strony świetna forma i realna szansa na wielki wynik w Mistrzostwach Europy juniorów i kadetów w Tbilisi, z drugiej – porażka dosłownie o jedno trafienie, która zamknęła drogę do strefy medalowej.
Ten turniej mógł potoczyć się zupełnie inaczej. Walki szły bardzo dobrze, było widać pewność, spokój i momentami naprawdę świetną szermierkę. Awans do najlepszej ósemki był na wyciągnięcie ręki, ale sport bywa brutalny – jedno pchnięcie w końcówce i to rywal wygrał 15:14. Ostatecznie skończyło się na 10. miejscu, czyli i tak najlepszym wyniku wśród Polaków, ale wszyscy czuli, że mogło być znacznie więcej. W turnieju drużynowym biało-czerwoni zajęli 8. miejsce, a kluczowy mecz z Francją, po wcześniejszej wygranej z Hiszpanią, niestety nie ułożył się po naszej myśli.
I kiedy mogło się wydawać, że zostaje tylko niedosyt, przyszła odpowiedź z drugiej strony oceanu. Szymon wystartował w finałowym turnieju NCAA Northeast i po prostu go wygrał. To są zawody, w których startują jedni z najlepszych młodych szermierzy studiujących w Stanach, więc taki wynik nie bierze się z przypadku. Trzeba być naprawdę mocnym, żeby przejść przez taki turniej i wygrać z zawodnikami przygotowującymi się do mistrzostw świata juniorów.
Ten sukces pokazuje jedno – Szymon należy dziś do ścisłej czołówki młodej światowej szpady. Europa była o jedno trafienie, Ameryka już jego. A przed nim kolejne wyzwania i następne turnieje, które mogą tylko potwierdzić, że najlepsze dopiero przed nim. W sporcie często najważniejsze jest to, co zrobisz po porażce. Wygląda na to, że on odpowiedział najlepiej, jak się da – wygraną.
Fot. Polski Związek Szermierczy
























