W sobotę na Loretańskiej zapowiada się solidna piłkarska „bitka”. Skra Częstochowa zamknie intensywny tydzień trzecim meczem u siebie i trzeba przyznać – jak na razie idzie im to wszystko naprawdę dobrze. Dwa ostatnie spotkania na własnym boisku skończyły się zwycięstwami, w tym wygraną z liderem z Zielonej Góry, więc atmosfera wokół drużyny jest bardzo pozytywna. Teraz jednak poprzeczka znów idzie w górę, bo do Częstochowy przyjeżdża wicelider.
Zespół trenera Dariusza Klaczy jest ostatnio na fali: cztery mecze bez porażki to wynik, który może robić wrażenie. W drużynie panuje spokój, ale nikt nie udaje, że będzie łatwo. Rywal jest rozpędzony, strzela dużo goli i przyjedzie po swoje, a do tego ma w pamięci porażkę z jesieni, kiedy Skra wygrała u nich 4:3. Rewanż wisi w powietrzu, więc można się spodziewać mocnego grania od pierwszych minut.
W Skrze jednak nie panikują. Wiedzą, co potrafią i w ostatnich meczach pokazali, że potrafią kontrolować wydarzenia na boisku. Ostatnie spotkanie bez straconej bramki tylko ich w tym utwierdziło.
Zapowiada się więc naprawdę ciekawe spotkanie – z jednej strony drużyna, która chce podtrzymać dobrą serię, z drugiej ekipa, która walczy o najwyższe cele i ma coś do udowodnienia. Jedno jest pewne – dziś o 16:00 na Loretańskiej nudy raczej nie będzie.
Fot. Tomasz Wójciak
























