STALIŚMY SIĘ LIGOWYM ŚREDNIAKIEM – (relacja)

Tych słów użył właściciel Rakowa Michał Świerczewski pod koniec lutego 2024 roku, gdy za sterami czerwono-niebieskich stał Dawid Szwarga. Biorąc pod uwagę tylko rozgrywki PKO BP Ekstraklasy był to najgorszy wynik po powrocie do elity, nie licząc debiutanckiego sezonu. Wtedy „Medaliki” zajęli 7 miejsce gromadząc na swoim koncie 52 punkty. Teraz ten wynik punktowy wydaje się prawie niemożliwy. Raków Częstochowa ma bowiem 40 punktów, a do końca rozgrywek już tylko 6 kolejek.

Częstochowianie nie mieli zbyt wiele czasu na odpoczynek i pojechali do Lublina niemal z marszu po wygranym półfinale Pucharu Polski. Miejscowy Motor od kilku kolejek pozytywnie zaskakuje i coraz śmielej zaczął pukać do bram czołówki. Niedzielny mecz jednak bardzo mocno rozczarował, obie ekipy dostosowały się do poziomu murawy stadionu w Lublinie. Trener Tomczyk znów dokonał zmian w wyjściowej jedenastce, największą zagadką był Mitja Ilenic, który zajął miejsce na prawym wahadle. Słoweniec do tej pory nie błyszczał i wczoraj dostaliśmy odpowiedź dlaczego dostaje tak mało szans w Częstochowie. Jakby tego było mało, już w 10 minucie urazu doznał Karol Struski i jego miejsce musiał zająć Oskar Repka.

Sam mecz nie powalił na kolana. W pierwszej części więcej okazji do strzelenia goli mieli gospodarze, ale razili nieskutecznością. Raków z kolei zagroził właściwie tylko raz po długim wrzucie z autu Ariela Mosóra, ale bramkarz Motoru spokojnie wyłapał strzał Racovitana. W drugiej połowie miejscowi w końcu dopięli swego. Ndiaye najlepiej zachował się w polu karnym i pokonał Oliwiera Zycha. Wszystko wskazywało na to, że będzie to jedyna bramka w tym meczu, ale w 88 minucie gry fatalnie w polu karnym zachował się Łabojko, który łokciem potraktował Brunesa. Arbiter po analizie VAR wskazał na 11 metr, sam poszkodowany trafił do siatki i wyrównał stan meczu. Dla Norwega było to już 13 ligowe trafienie w tym sezonie. Częstochowianie cudem uratowali remis i uniknęli kolejnej kompromitacji. Raków jest w takiej sytuacji, że traci 6 punktów do lidera oraz ma 6 punktów przewagi nad strefą spadkową. Wszystko jest jeszcze możliwe, ale patrząc na styl Rakowa… możemy czuć mocny niepokój. Mecz z Górnikiem urasta do miana finału sezonu, bo przy takiej grze będzie ciężko zająć pucharowe miejsce poprzez PKO BP Ekstraklasę.

Motor Lublin – Raków Częstochowa 1:1 (0:0)

Bramki: Ndiaye 68 – Brunes 90+2 (k)

Raków: Zych – Mosór, Racovițan, Svarnas – Ilenič (59, Pieńko), Struski (10, Repka), Bulat, Ameyaw (46, Jean Carlos) – Diaby Fadiga (59, Brusberg), Makuch (74, Rocha) – Brunes.

Motor: Brkić – Stolarski (85, Wójcik), Ede (78, Najemski), Matthys, Luberecki – Wolski (78, Scalet), Łabojko, Rodrigues – Ndiaye, Czubak (78, Dadashov), Fabio Ronaldo (59, van Hoeven).

Fot. Marek Tęcza

Udostępnij:

Facebook
Twitter
X
LinkedIn
Search

Najbardziej Popularne

Partnerzy relacji sportowych:
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.