Piątkowe spotkanie w Bełchatowie zakończyło się zgodnie z przewidywaniami. Skra potwierdziła swoją dobrą formę z początku sezonu i zgarnęła komplet punktów. Sam przebieg meczu może jednak dać dużego, pozytywnego „kopa” siatkarzom Norwida — pokazali bardzo dobre momenty gry, stanowili jedność na boisku i można śmiało stwierdzić, że był to ich najlepszy mecz w sezonie. To dobry prognostyk przed środowym spotkaniem z Cuprum Stilonem Gorzów.
NIEWYKORZYSTANA SZANSA
Częstochowianie mają czego żałować, bo pierwszy set układał się po ich myśli. Kilka razy wychodzili na trzypunktową przewagę, a w samej końcówce prowadzili 22:20. Wtedy do głosu doszli gospodarze, szybko wyrównali, a w najważniejszym momencie to oni mieli pierwszą piłkę setową, którą od razu wykorzystał Daniel Chitigoi, zdobywając punkt bezpośrednio z zagrywki. Ta porażka jednak nie załamała ekipy trenera Cocconiego i w drugi set weszli z dużym impetem. Błyskawicznie osiągnęli cztery punkty przewagi, by za chwilę przegrywać 10:11. Druga część tej partii to jednak koncert błękitno-granatowych. Ponownie osiągnęli cztery punkty zapasu i tej przewagi już nie stracili. Wygrali 25:21 i po dwóch setach mieliśmy remis 1:1.
DOBRY ATAK, SŁABE PRZYJĘCIE…
W trzeciej partii znów Skra doszła do głosu i była stroną dominującą. KS Norwid Częstochowa ponownie męczył się w przyjęciu, co idealnie pokazują statystyki pomeczowe. W całym spotkaniu częstochowianie osiągnęli zaledwie 21% przyjęcia pozytywnego przy 38% po stronie Skry. Warto jednak zaznaczyć, że pomimo tak słabych liczb, całkiem dobrze wyglądał atak — udało się utrzymać efektywność na poziomie ok. 50%, podobnie jak gospodarze. Najlepiej w elemencie przyjęcia zagrywki radził sobie Bartosz Makoś, który został „odkurzony” przez trenera kosztem Mateusza Masłowskiego.
Czwarty set ponownie dostarczył kibicom wielu emocji. Norwid znów ma czego żałować, doprowadził do wyrównanej końcówki, obronił pierwszą piłkę meczową i w powietrzu unosił się delikatny zapach tie-breaka. Skra jednak postawiła na swoim, wygrała 26:24 i komplet punktów został w województwie łódzkim.
COŚ RUSZYŁO?
Porażka ze Skrą była z pewnością wkalkulowana w koszty, ale tym razem warto pochwalić drużynę za walkę i odpowiednią reakcję po ostatnim słabym okresie. Punktów z tego jeszcze nie było, ale jeżeli forma będzie rosła, możemy być spokojni o środowy mecz z Cuprum u siebie. Wygrana za trzy punkty byłaby doskonałą trampoliną w tabeli, ale najpierw trzeba to udowodnić na parkiecie. Jak już nieraz widzieliśmy, nikt w tej lidze punktów za darmo nie odda…
PGE GiEK Skra Bełchatów – Steam Hemarpol Politechnika Częstochowa 3:1
(25:23, 21:25, 25:19, 26:24)
Składy:
Skra: Żakieta (15), Lemański (14), Pothron (18), Łomacz, Szalacha (9), Chitigoi (13), Szymura (libero), Krzysiek, Kubicki, Szymendera, Kędzierski (libero)
Norwid: Kiedos (19), Popiela (3), Ebadipour (17), De Cecco (2), Indra (20), Nowak (6), Makoś (libero), Lipiński (1), Jeanlys
Fot. Marek Tęcza
























