Wygrana w europejskich pucharach nie pomogła, Steam Hemarpol Politechnika Częstochowa przegrał w sobotę w Rzeszowie 1:3 i zanotował 10 porażkę w PlusLidze. Jeszcze bardziej niż wynik, martwi styl, a właściwie jego brak. Norwid jedynie w drugiej fazie trzeciego seta był równorzędnym rywalem dla chimerycznej Resovii, ale nie wystarczyło to chociażby na punkt do ligowej tabeli.
NOWY MECZ, STARE PROBLEMY
KS Norwid Częstochowa przyzwyczaił nas, że dobrze rozpoczyna mecze, ale w sobotę było zupełnie inaczej. Siatkarze spod Jasnej Góry męczyli się praktycznie w każdej akcji, a co najgorsze przegrywali bardzo ważne kontry, dzięki którym mogli nawiązać walkę. Bardzo dużo obiecywaliśmy sobie po Patriku Indrze, który ostatnio prezentował się dobrze, ale tego dnia kompletnie zawiódł. Atakował właściwie przed siebie, nie patrząc jak umiejętnie ustawia się blok Resovii. Komentujący to spotkanie na antenie Polsatu Sport Wojciech Drzyzga podsumował to bardzo trafnie: „jeśli są w Tobie negatywne emocje, to zaczynasz grać siłowo. Nie myślisz nad swoim zagraniem, nie szukasz ataków technicznych, liczysz tylko na siłę…”. To zdanie idealnie obrazuje grę Norwida w tym meczu. Jeszcze gorzej wyglądała gra naszego lewego skrzydła. W wyjściowej szóstce trener postawił na Ebadipoura i Lipińskiego, którzy „krwawili” w przyjęciu i popełniali masę błędów w ataku. Irańczyk w pierwszym secie nie mógł dobić się do pomarańczowego pola, a Lipiński pomimo niezłego początku również obniżył loty. Na krótkie zmiany wchodził Jakub Kiedos, były to zmiany obiecujące. Dobrze serwował, skończył swój atak, ale nie dostał szansy w większym wymiarze czasowym.
MIAŻDŻĄCA PRZEWAGA W BLOKU
Ten element bardzo dobrze funkcjonował w zespole gospodarzy. Cały mecz zakończyli z 11 skutecznymi blokami i aż 12 wyblokami, a Norwid? Zaledwie 2 punktowe bloki! Oglądając ten mecz można było odnieść wrażenie, że ten nasz blok bardziej pomaga niż przeszkadza Resovii. Szalpuk, Cebulj czy Butryn raz za razem wykorzystywali ręce naszych blokujących i skutecznie atakowali. Niestety tej sztuki nie posiadali w sobotę siatkarze Norwida, którzy raz za razem odbijali się od rzeszowskiej ściany.
Gra częstochowian zaczęła się zazębiać w końcówce trzeciego seta, gdy wydawało się, że mecz zakończy się gładkim 3:0. Resovia to drużyna bardzo wrażliwa, często przegrywająca sama ze sobą i to bardzo mądrze wykorzystali podopieczni Travicy. Pierwszą piłkę setową mieli już przy stanie 25:24, ale zablokowany został Ebadipour. Kilka minut później było już jednak po secie, gdy z przechodzącej piłki skutecznie zaatakował Lipiński. Mogliśmy mieć nadzieje, że ten set napędzi częstochowian, a nieco zgasi entuzjazm gospodarzy, ale w czwartym secie nie było czego zbierać. Resovia szybko ustawiła sobie wynik tego meczu i zgarnęła komplet punktów.
NORWID SZORUJE PO DNIE
Wczoraj wieczorem w meczu o życie Ślepsk Suwałki wygrał z CHKS-em Chełm 3:0 i zepchnął Norwida na ostatnie miejsce w tabeli. Częstochowianie mają zatem punkt mniej od beniaminka z Lubelszczyzny i przed sobą jeszcze dwa mecze w tym roku. Zarówno w środę jak i w niedzielę zagramy u siebie, ale mecze z Zaksą oraz Treflem do łatwych należeć nie będą. Z resztą… przy obecnej sytuacji ciężko powiedzieć, że w jakimkolwiek meczu Steam Hemarpol jest faworytem. Wydaje się, że kluczowy będzie zatem początek 2026 roku, gdy Norwid zagra z drużynami z dołu tabeli o być albo nie być w przyszłym sezonie PlusLigi.
Asseco Resovia Rzeszów – Steam Hemarpol Politechnika Częstochowa 3:1 (25:19, 25:22, 27:29, 25:19)
Składy zespołów:
Asseco Resovia: Poręba (4), Demyanenko (10), Szalpuk (23), Cebulj (17), Janusz (5), Butryn (16), Shoji (libero) oraz Bucki, Nowak, Zatorski
Norwid Częstochowa: Lipiński (11), Popiela (1), Ebadipour (16), De Cecco (1), Indra (14), Adamczyk (9), Makoś (libero) oraz Jeanlys (3), Kowalski, Kiedos (3), Nowak (2)
Fot. Tomasz Wójciak
























