Od pierwszego dnia świąt Jasna Góra znów nabiera wyjątkowego uroku. Co roku zaglądamy tam z ciekawości i za każdym razem można odnieść wrażenie, że to zupełnie nowe miejsce. Od 25 grudnia aż do początku lutego można oglądać bożonarodzeniowe szopki rozsiane po klasztornych zakątkach. W tym sezonie są cztery i każda ma swój własny charakter.
Największe emocje, zwłaszcza u dzieci, budzi oczywiście szopka ruchoma. To prawdziwe małe miasteczko, pełne postaci, zawodów i scenek z życia. Figury są poprzestawiane, więc nawet ci, którzy byli tu wcześniej, mają co odkrywać na nowo. Można spróbować policzyć wszystkie postacie, ale to prawie niemożliwe. Do tego dochodzą stroje ludowe, polskie akcenty i detale, które łatwo przegapić, jeśli się nie zatrzymasz na chwilę.
Nowością jest też większy nacisk na klimat polskiej wsi. Są sanie do zdjęć, elementy dawnych gospodarstw i dekoracje z wikliny. Pojawił się nawet wigilijny stół i kącik z kominkiem, który momentalnie przywołuje domowe wspomnienia. To robi robotę, bo nie chodzi tylko o oglądanie, ale o poczucie tej świątecznej atmosfery.
Szopki można zwiedzać w godzinach otwarcia Jasnej Góry, choć przy tej największej czasem trzeba chwilę poczekać. Moim zdaniem warto. To jedno z tych miejsc, z których wychodzi się spokojniejszym i jakby bardziej świątecznym, nawet jeśli Boże Narodzenie dawno już minęło.
Fot. Marek Tęcza Fotografia
























