Jeszcze kilka lat temu to miejsce tętniło życiem – zapach grilla, dzieciaki biegające między drzewami, kampery z różnych stron Europy. Potem przyszła pandemia, cisza i zamknięta brama. Dziś teren dawnego kempingu „Oleńka” przy ul. Oleńki znów pojawia się w rozmowach mieszkańców. I to nie bez powodu. Jest realna szansa, że zaniedbany obszar w końcu doczeka się drugiej młodości.
Rada Miasta Częstochowy dała zielone światło na wieloletnią dzierżawę ponad 2,7 hektara miejskiego gruntu. Zainteresowanym jest firma „Arche”, dobrze znana w świecie hoteli i właściciel czterogwiazdkowego obiektu działającego tuż obok. Co ważne – to jedyna firma, która odpowiedziała na ogłoszenie MOSiR-u. Innymi słowy: albo teraz, albo jeszcze długo nic.
Nie ma co się oszukiwać – miasto samo nie miało już ani pomysłu, ani pieniędzy na reaktywację kempingu. Po zawieszeniu działalności w 2020 roku szybko okazało się, że utrzymywanie obiektu przy niewielkim zainteresowaniu turystów i krótkim sezonie po prostu się nie spina. Do tego dochodziły stare instalacje i infrastruktura wołająca o gruntowny remont. A dziś samorządy nie powinny bawić się w prowadzenie noclegów – takie są realia.
„Arche” chce podejść do sprawy inaczej. Zamiast burzyć i stawiać beton, firma deklaruje zachowanie wakacyjnego klimatu, tylko w lepszym wydaniu. W planach są nowe domki – kilkanaście, ale porządnych – miejsca dla kamperów z prawdziwego zdarzenia, zaplecze sanitarne i sensowne zagospodarowanie zieleni. Brzmi jak coś pomiędzy luzem kempingu a wygodą hotelu. I chyba właśnie tego dziś szukają turyści.
Długa, 30-letnia dzierżawa to kompromis. Miasto nadal trzyma rękę na pulsie, a inwestor może wyłożyć pieniądze bez obawy, że za chwilę ktoś zmieni zdanie. Dodatkowo teren ma wspierać sąsiedni hotel – choćby przy większych wydarzeniach czy konferencjach. To może oznaczać więcej gości w mieście, więcej ruchu i – co tu dużo mówić – więcej pieniędzy zostawionych w lokalnych knajpach i sklepach.
Czy to się uda? Jak zawsze – czas pokaże. Ale po latach stagnacji pojawia się konkretna propozycja i ktoś, kto chce wziąć za nią odpowiedzialność. A Oleńka, zamiast straszyć pustką, może znów stać się miejscem, do którego po prostu chce się wracać.
Fot. Firma „Arche” (wizualizacje)


























