Na początku nic nie zapowiadało happy endu. Skra Częstochowa pojechała do Pawłowic i weszła w mecz trochę zaspana. Przez pierwsze minuty to gospodarze wyglądali groźniej. Dwie dobre okazje, sporo zamieszania pod bramką, ale między słupkami świetnie spisywał się Bartek Warszakowski i długo ratował zespół z opresji. W końcu jednak musiał skapitulować – po rzucie wolnym Stanisława Goszyca piłka wpadła idealnie pod spojenie i zrobiło się 1:0.
I chyba właśnie ten moment podziałał na gości jak zimny prysznic. Nagle zaczęli grać szybciej, odważniej, z większym pomysłem. Efekt przyszedł dość szybko – Radosław Gołębiowski najlepiej odnalazł się w polu karnym i z sytuacyjnej piłki doprowadził do wyrównania. Kiedy wydawało się, że mecz zaczyna układać się po ich myśli, gospodarze znowu zaskoczyli – po rzucie rożnym ponownie Goszyc, tym razem głową, i do przerwy było 2:1.
Po zmianie stron na boisku była już jednak zupełnie inna drużyna. Goście przejęli kontrolę nad meczem, grali pewniej w obronie i dużo konkretniej z przodu. Wyrównanie przyszło po naprawdę ładnej akcji – dośrodkowanie Szymona Jarka i kapitalny wolej Przemysława Sajdaka. Chwilę później znowu dał o sobie znać Gołębiowski, który strzelił na 3:2 i jak się okazało, był to gol na wagę zwycięstwa. Okazji na kolejne bramki nie brakowało, ale skuteczność już nie była tak dobra.
Najważniejsze jednak, że trzy punkty pojechały z drużyną. To już czwarte zwycięstwo z rzędu i piąte w sześciu ostatnich meczach, więc forma jest naprawdę solidna. W tabeli „Skrzacy” mają już 44 punkty i trzymają się czołówki ligi.
A za tydzień zapowiada się naprawdę mocne granie – na Lorecie zmierzą się z Górnikiem Polkowice, czyli aktualnie drugą drużyną w tabeli. Zapowiada się mecz z tych, w których naprawdę czuć stawkę.
GKS Pniówek 74 Pawłowice – Skra Częstochowa 2:3 (Goszyc x2 – Gołębiowski x2, Sajdak)
Skład: Warszakowski – Mikołajczyk, Józefczyk, Kucharczyk – Łukasiewicz, Suski, Nocoń (k), Jarek – Sajdak, Cieślak, Gołębiowski
Fot. Tomasz Wójciak
























