Hotele, motele, domy studenckie – wszystkie te instytucje opierają się na indywidualnym wynajmie pokoi. Odrębne umowy, stosy papierzysk i spraw związanych z obsługą. A w Częstochowie powstaje nowoczesny Dom Pracownika dedykowany jednemu podmiotowi gospodarczemu, który wynajmie całość, m.in. po to, by nie mieć rozproszonych pracowników po rozległym terenie całego regionu. Na skrzynkach dla przedsiębiorczych zasiada dziś Bożydar Starzyk, który właśnie buduje taki Dom przy ul. Korfantego…
Życie Regionu: „Jeden obiekt, jedna umowa, jeden standard” – pisze Pan o tej inwestycji w swoich materiałach promocyjnych. Rozwińmy to bardziej szczegółowo…
Bożydar Starzyk: „Jeden obiekt, jedna umowa, jeden standard” opisuje jedynie formę, ale prawdziwa wartość jest pod spodem. Dziś duży pracodawca rozrzuca ludzi po kilkunastu mieszkaniach w całym regionie – wielu właścicieli, wiele standardów, stos faktur. My zbieramy wszystkich pod jednym dachem, na jednej umowie, w jednym wysokim standardzie. Jedna faktura to tylko widoczny czubek góry lodowej. Najważniejsze jest to, że niski standard i rozproszenie po cichu generują koszty – rotację, spóźnienia, zmęczenie. Wysoki standard i skupienie ludzi te koszty likwidują. To hasło oznacza też: przestań tracić pieniądze na chaos i bylejakość.
Życie Regionu: Argumenty są przekonujące i sensowne, ale warunkiem jest dotarcie do dużego podmiotu, który wynajmie całość. Czy to nie jest jakaś tam słabość?
Bożydar Starzyk: To świadomy wybór, nie słabość modelu. Budujemy pod jednego najemcę – zakład albo agencję pracy, która potrzebuje kilkudziesięciu miejsc w jednym punkcie. Dla firmy zatrudniającej stu czy dwustu ludzi to nie bariera, lecz ulga, bo zamiast kilkunastu wynajmujących – jeden dom, jedna umowa, jeden partner. A im większy pracodawca, tym większa korzyść. Policzyliśmy to uczciwie: najemca biorący około dziewięćdziesięciu miejsc jest w stanie zaoszczędzić i zarobić na zakwaterowaniu ponad milion złotych rocznie w stosunku do rozproszonego modelu o niskim standardzie. To nie czcze hasło, to czysta arytmetyka.
Życie Regionu: Czy decydując się na lokalizację kolejnej budowy Domu Pracownika kieruje się Pan intuicją czy konkretną wiedzą o terenie i regionie?
Bożydar Starzyk: Zero intuicji, sama twarda wiedza. Lokalizację czytamy z mapy i patrzymy, gdzie gęsto stoją białe dachy hal, jaka odległość do zakładów (najlepiej do trzech kilometrów), czy komunikacja dowozi ludzi na zmiany o 6, 14 i 22 godzinie, czy w zasięgu spaceru jest duży sklep i parking dla busów. Dzwonimy do agencji, badamy popyt, sprawdzamy liczbę zezwoleń na pracę. Kupujemy nieruchomość i rozpoczynamy inwestycję dopiero wtedy, gdy liczby się zgadzają. Nic wbrew zasadzie: krótki dojazd do miejsca pracy to wygoda, mniej zmarnowanego czasu i mniej spóźnień, czyli kolejna oszczędność dla pracodawcy.
Życie Regionu: Opiszmy technicznie powstającą inwestycję na terenie miejskiej strefy gospodarczej w Częstochowie. Ile łóżek, jakie będzie wyposażenie…
Bożydar Starzyk: Powstający dom to 39 pokoi dwu- i trzyosobowych, łącznie 91 łóżek, z podziałem na maksymalnie pięć niezależnych stref — każda z osobnym wejściem, kuchnią i łazienką, jedna dostosowana dla osoby na wózku. Wyposażenie jak w porządnym apartamencie: ogrzewanie podłogowe i pompy ciepła, rekuperacja, klimatyzacja, fotowoltaika, budynek bliski zero emisyjności, światłowód, inteligentne zamki, telewizor ze streamingiem w każdym pokoju, pralki, suszarki, pomieszczenia gospodarcze. Na osobę przypada realna przestrzeń, a nie prycza. Dlatego mówimy „Dom”, a nie „kwatera” – bo gdy jest ciepło, cicho i stała temperatura, człowiek naprawdę odpoczywa. A wyspany pracownik to wydajny pracownik.
Życie Regionu: Przyznaję, standard robi wrażenie. Sprawdzi się w Częstochowie?
Bożydar Starzyk: Tak, bo tak wskazały liczby. Częstochowa to główny ośrodek przemysłowy północnego Śląska, serce Częstochowskiego Okręgu Przemysłowego, ze specjalną strefą ekonomiczną i światowymi zakładami – ZF, Guardian Glass, Brembo, Liberty Steel, TS Tech, Stölzle, Klimas Wkręt-Met. W pobliżu autostrady A1 przybywa centrów logistycznych. Śląskie jest drugie w kraju pod względem zezwoleń na pracę dla cudzoziemców, a bezrobocie to ledwie dwa–trzy procent. Brakuje rąk do pracy, a więc i miejsc, gdzie ci ludzie mogliby godnie zamieszkać. Alternatywą są przypadkowe, przerobione domki o niskim standardzie. My wchodzimy w tę lukę z prawdziwym Domem.
Życie Regionu: Adaptuje Pan pustostany, czy buduje od „zera”?
Bożydar Starzyk: Adaptujemy. Kupiliśmy istniejący budynek i przerabiamy go zgodnie z prawem, z pozwoleniem na budowę wydanym właśnie pod Dom Pracownika. To świadoma strategia — dobrej bryle w dobrym miejscu nadajemy zupełnie nowy, wysoki standard, zamiast stawiać wszystko od zera. Ale to nie pierwszy nasz plac budowy. Zespół ma za sobą inne realizacje mieszkaniowe i remontowe, a „smart” i energooszczędne serce budynku przetestowaliśmy wcześniej pod Warszawą, w Łomiankach. Częstochowa to nasza flagowa realizacja i wzorzec, a w planach kolejne obiekty w Polsce. Wolę jednak dopracować jedną inwestycję do perfekcji, niż sklecić dziesięć po łebkach. Standard buduje się raz, a potem przez lata… albo się za niego płaci, albo na nim zarabia.
Życie Regionu: Jaki jest przeciętnie koszt zakwaterowania pracownika w Polsce, a jaki w Częstochowie?
Bożydar Starzyk: To pytanie-pułapka, bo wszyscy patrzą na cenę samego łóżka. W Częstochowie to mniej więcej 700–1000 zł netto, w wielkich aglomeracjach wyżej, nawet 1200–1500 zł. Ale to znów czubek góry lodowej. Realny koszt to też media, wyposażenie, naprawy, sprzątanie, koordynacja, a do tego koszty ukryte: rotacja, spóźnienia, konflikty. Po zsumowaniu dzisiejszy rozproszony model wychodzi około 1450–1500 zł na łóżko miesięcznie. Nasz Dom w Częstochowie, w pełnym pakiecie i na jednej fakturze, to około 1300 zł netto – i jeszcze ścina koszty ukryte. Więc Dom Pracownika to nie „tańsze łóżko”, lecz niższy koszt rzeczywisty. A to dwie różne rzeczy.
Życie Regionu: Krótko w punktach… jakie są korzyści wynajmu całego obiektu na wyłączność. Proszę zachwalić swoją ofertę przyszłemu najemcy.
Bożydar Starzyk: Proszę bardzo:
• jedna umowa, jedna faktura, jeden partner;
• jeden wysoki standard dla wszystkich Państwa ludzi;
• cała załoga pod jednym dachem, blisko zakładu;
• niższa rotacja — z wygodnego miejsca, nie ucieka się;
• mniej spóźnień — krótki dojazd i wyspany pracownik;
• łatwiejsza rekrutacja — dobre warunki to argument w ogłoszeniu;
• wyłączność: Państwa zasady, bez mieszania agencji;
• i realna korzyść: przy około 90 miejscach to ponad milion złotych rocznie oszczędności. Niski standard kosztuje, wysoki — zarabia.
Życie Regionu: Jeśli uda się Panu oddać do użytku Dom Pracownika w 2027, to mam taką oto ciekawostkę: w 1937 roku, a zatem równo 90 lat temu, właściciel fabryki „Motte” w Częstochowie (późniejszy Elanex) oddał do użytku ceglane osiedle dla swoich pracowników. Czy to dobra wróżba dla Pana inwestycji?
Bożydar Starzyk: Wow! Nie wiedziałem! Oczywiście traktuję to jako dobrą wróżbę i cieszę się, że myślę podobnie jak słynny francuski przemysłowiec sprzed dziewięćdziesięciu lat. Właściciel „Motte” zrozumiał wtedy rzecz, którą my powtarzamy jak mantrę. Dziś, gdy pracownik mieszka blisko i wygodnie, m.in. z klimatyzacją i pompami ciepła zamiast węglowych pieców – dobrze pracuje i zostaje. A skoro ceglane osiedle przetrwało prawie sto lat to znak, że dbanie o dach nad głową ludzi nigdy nie wyjdzie z mody. My robimy to samo — w wersji na rok 2027 i lata przyszłe.
Dziękuję za rozmowę Jerzy Skrzynecki




















