Tegoroczne hasło przewodnie Forum Kobiet mówi o inspiracji, która daje siłę do szerokorozumianego działania w wielu dziedzinach – rzecz jasna dla kobiet. Czasami osoba, która jasno świeci przykładem zdziała dla swojej branży więcej niż jakiekolwiek formy agitacji. Wytarty już przykład z Małyszem i słynną małyszomanią, która zaowocowała niespotykaną falą zapisów dzieci do klubów narciarskich. Podobnie jest obecnie z oddziaływaniem Igi Świątek. Dziś, tuż przed Forum Kobiet redakcja Życia Regionu pragnie przypomnieć niektóre słynne przedstawicielki pióra i pędzla związane z regionem częstochowskim. Być może ich dokonania zainspirują nasze nastolatki, poszukujące dla siebie miejsca w życiu. A są to…
Halina Poświatowska
Wprawdzie główną domeną jej twórczości były nierozłączne: miłość i śmierć, ale wielokrotnie w swoich utworach pisała też o kobietach-bohaterkach, szczególnie uwzględniając aspekty mijającego i kruchego życia. Świadomość kobiecości, nie tylko swojej, mocno akcentowała w krótkich wierszach, poprzez proste (wydawałoby się) analizy filozoficzne. Kochani… można sobie tylko wyobrażać co czuła młoda kobieta, w pełni świadoma swojej rychłej i przedwczesnej śmierci. Jedno jest pewne: jej zwięzłe przekazy – formułowane w tak specyficznym i trudnym stanie emocjonalnym, płyną nadal ku naszym czasom w sposób niezwykle wyrazisty. Czy inspirują młode pokolenia? Powinny, bo sam fakt, że obdarowana wielkim talentem poetka potrafiła rzucać wyzwanie nieugiętemu losowi, polemizować z nim i skarżyć się jaki jest bezwzględny – warty jest przypominania.
A Ty… wiesz już jakim talentem jesteś obdarowana?
Czy świadoma swej kruchości stajesz do boju ze swoim losem?
Siądźmy na ławeczce Haliny Poświatowskiej, podumajmy, może gdzieś w swoim wnętrzu usłyszymy fragment jej wiersza, który otworzy nam drzwi ku działaniu, o którym wcześniej nawet nie myśleliśmy. Może to będzie fragment… Mój cień jest kobietą:
mój cień jest kobietą
odkryłam to na ścianie
on się uśmiechał falistością linii
i ptak bioder o zwiniętych skrzydłach
na gałęzi uśmiechu śpiewał (…)
Oczami wyobraźni widzimy poetkę, która zauważa na ścianie swój cień, powstały dzięki zapalonej lampie stojącej za nią. Obraca się, flirtuje z takim ruchomym obrazem, zauważając w nim swoją kobiecość, porównując falistość linii swych bioder do ptaka, który właśnie zwinął skrzydła. Temat lekki, ale inspirujący.
Ludmiła Marjańska
To rodowita Częstochowianka, absolwentka liceum im. Juliusza Słowackiego, która swym bogatym życiorysem artystycznym i działalnością społeczną mogłaby obdzielić kilka osób. Pisała wiersze, powieści, redagowała poetyckie programy radiowe, tłumaczyła z języka angielskiego wiele wybitnych dzieł. Była prezeską Polskiego Stowarzyszenia Pisarzy Polskich, należała do: Stowarzyszenia Tłumaczy Polskich, PEN Klubu, Związku Literatów Polskich. Otrzymała wiele nagród (w tym Nagrodę Literacką im. Władysława Reymonta), została odznaczona wieloma medalami i odznaczona Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Czy nie jest aktualny do dziś jej znany wiersz, pod dość czytelnym tytułem… Żyjemy Prędko. Oto fragment:
Więc owa szybkość, ta nerwowa prędkość,
jest świadomością przemijania? Chęcią,
aby zmieścić się w sobie przydzielonym czasie?
Nie wiem tego i nie chcę pamiętać
o g r a n i c z e n i a, w jakim żyję.
Żyję
szybko, bo w ruchu widzę życie (…).
Nic dodać nic ująć. Na pierwszy rzut oka wierz porusza problem upływu czasu, ale bunt o niepamiętaniu ograniczeń, narzucanych nam przez coraz bardziej zakręconą i pazerną cywilizację pożerającą nasz czas – będzie zawsze aktualny. Poetka podaje nam gotową receptę, co dalej z tym problemem robić. Żyj szybko, Czytelniku, bo w ruchu tkwi sens życia! Trudno się z tym nie zgodzić…
A Ty, masz świadomość, że żyjesz za prędko?
Co widzisz w tym ciągłym ruchu?
Czym może obecnie inspirować Ludmiła Marjańska? Zapewne pracowitością, uruchamianiem wszystkich sowich talentów i różnorodnością działań. Wiedziała, że żyje szybko, może za szybko, ale chciała zmieścić się w przydzielonym sobie czasie (ależ mi się podoba to określenie przez nią użyte!). Działa na wielu polach, ale tego nie zmieni, nie zredukuje choćby jednego z nich, bo… po prostu kocha taki stan i tłumaczy sobie w prosty, fenomenalny sposób, że… w ruchu widzi życie.
Wanda Wereszczyńska
Przechodzimy koła tablicy upamiętniającej miejsce jej zamieszkania (ul. Dąbrowskiego 15), zapewne nie zastanawiając się kim była ta osoba i dlaczego ktoś ją upamiętnia. Może dziesięć procent zapytanych losowo przechodniów cokolwiek by wiedziało o jej twórczości i dokonaniach, jedynie oprócz tego, że była malarką (co wynika z treści tablicy). Przypomnijmy zatem, choć kilka zdań o Wandzie Wereszczyńskiej. Urodzona w Kościelcu pod Częstochową w 1910 roku, ukończyła Wydział Malarstwa i Wydział Malarstwa Dekoracyjnego Warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych. Jeszcze przed II wojną światową jej twórczość została doceniona prezentacją dwóch prac w Wilnie i udziałem w Międzynarodowej Wystawie w Bukareszcie (aż siedem jej pejzaży). Jej prace kupowały znane państwowe instytucje. Działania wojenne przyniosły wielką stratę dorobku artystki, bo zniszczeniu/grabieży uległo ponad sto jej obrazów. Po wojnie na stałe mieszkała w Częstochowie i tu była współzałożycielką liceum plastycznego, gdzie nauczała. Była też wiceprezeską Oddziału Związku Polskich Artystów Plastyków, stale nagradzana i wyróżniana. Zwieńczeniem jej dorobku była indywidualna wystawa w warszawskiej Zachęcie w 1962 roku, gdzie zaprezentowano wiele prac malarki. Nie sposób opisać wszystkich jej obrazów, ale wspomnieć należy akwarelę „Nad Stawem” (1937), która została zakupiona przez Fundusz Kultury Narodowej działający przed wojną przy Prezydium Rady Ministrów II RP. Niestety, obraz zaginął w czasie działań wojennych.
Próbowałaś malować swój świat?
Nie? Więc chodź, pomaluj mój…
Wanda Wereszczyńska inspiruje wnikliwą obserwacją świata, który ją otacza, przenosząc jego uroki na obrazy. Są to martwe natury, kwiaty, pejzaże, ale również portrety. Takie zatrzymane w ramach chwile, które coś mają przypominać, coś obrazować, jak choćby namalowana wiejska studnia, z metalowym wiadrem i ławeczką, na której stoi dzban z kwiatami. Można mieć wrażenie, że do tego miejsca dochodzi zapach pieczonego chleba a za chwilkę zza studni wyjdzie stadko kaczek. Takie widoczki zawsze pobudzają wyobraźnię…
Alfonsa Kanigowska
Dorobek tej polskiej malarki, urodzonej u schyłku dziewiętnastego wieku, mieszkającej od 1915 roku w Rudnikach k. Częstochowy jest przebogaty. Obejmuje nie tylko malarstwo sztalugowe – głównie martwą naturę, kwiaty, pejzaże i portrety, ale i malowidła na wachlarzach, parawanach i innych tkaninach. Do tego dochodzi wykonywanie miniaturowych rzeźb w kości słoniowej i tkanie unikatowych gobelinów. Otrzymała solidne wykształcenie malarskie w prywatnej szkole w Warszawie, a naukę swą szlifowała dalej w Paryżu. Po tak zacnym wykształceniu podróżowała po Europie. Potem już tylko malowała, rzeźbiła i tkała. Jej obrazy wisiały na licznych wystawach w Krakowie, Warszawie, Wilnie i Lwowie. Czynnie udzielała się w życiu kulturalnym miasta Częstochowy. Mnie, tak jak innych, zauroczył obraz pt. Pejzaż wiejski, namalowany na przełomie wieku XIX i XX, który wisi w naszym Muzeum Częstochowskim. Ba, obraz ma już 126 lat i stale zachwyca kolejne pokolenia.
Próbowałaś rzeźbić? Acha, rzeźbisz w życiu…
Popatrz uważnie na jej obraz, zwłaszcza na masywny Giewont w tle.
Przyznacie, to typowy górski pejzaż, ale jego tło powala z nóg. Nasz śpiący rycerz, słynna góra Giewont, widziana i oglądana prawie przez każdą Polkę i Polaka, na obrazie Kanigowskiej przykuwa wzrok jak magnes. Droga Czytelniczko, czy znasz jakiś zakątek naszego kraju, który chciałabyś opisać innym? Spróbuj, może bodźcem/inspiracją do takich wyzwań będzie właśnie twórczość pani Alfonsy Kanigowskiej, mieszkającej przed wieloma laty w Rudnikach k. Częstochowy.
*
Oczywiście lista wybitnych pisarek i malarek związanych z Częstochową i regionem jest znacznie dłuższa i nie sposób opisać wszystkie słynne przedstawicielki pióra i pędzla, ale obiecujemy… w kolejnym wydaniach Życia Regionu będziemy Państwu przybliżali te postacie, być może zainspirują następne, młode pokolenie, które odnajdzie sens życia w pisaniu lub malowaniu, ku chwale ziemi częstochowskiej.
Inspirowali… Redaktorzy Życia Regionu
Fot. Wikipedia
























