Po dwóch bolesnych porażkach Skra Częstochowa staje przed kolejną szansą, żeby wrócić na właściwe tory. Już dziś o godz. 18:00 na „Lorecie” drużyna Dariusza Kłaczy zmierzy się ze Ślęzą Wrocław w ramach 31. kolejki Betclic 3. Ligi, gr. III.
Ostatnie dni nie były łatwe dla częstochowian. Dwa razy lepszy okazał się Górnik II Zabrze, najpierw w ćwierćfinale Poltent Pucharu Polski, a później w ligowym starciu. Mimo tego w Skrze nie brakuje wiary, bo druga połowa sobotniego meczu pokazała, że zespół wciąż ma sporo jakości i charakteru.
Po przerwie Skra ruszyła do ataku, potrafiła zamknąć zabrzan na ich połowie, stworzyła kilka groźnych sytuacji i zdobyła kontaktową bramkę. Niewiele zabrakło, by wyciągnąć remis. To właśnie taki obraz drużyny kibice chcieliby zobaczyć również w środowy wieczór.
Choć sezon daje się już we znaki, w ekipie nie brakuje ambicji. Trener Dariusz Kłacza po meczu z Górnikiem mówił o ogromnych emocjach i zaangażowaniu swoich zawodników. Skra jeszcze niedawno miała ścisłą czołówkę tabeli na wyciągnięcie ręki i nadal nie zamierza odpuszczać walki o najwyższe miejsca.
Obecnie częstochowianie zajmują 5. pozycję, ale strata do czołówki wciąż pozwala myśleć o czymś więcej. Warunek jest prosty: trzeba zacząć regularnie punktować.
Ślęza do Częstochowy przyjedzie po wygranej 3:2 z Miedzią II Legnica. Wcześniej wrocławianie przegrywali jednak z Górnikiem Polkowice i Zagłębiem II Lubin, a także remisowali z Wartą Gorzów i Cariną Gubin. Jedno jest pewne — zespół z Wrocławia potrafi znaleźć drogę do bramki, więc defensywa Skry będzie musiała zachować pełną koncentrację.
Fot. Marek Tęcza Fotografia
















