W świecie zawodowym, w którym sukces często mierzy się stanowiskiem, kolejnymi projektami i listą osiągnięć, łatwo zapomnieć, że za każdym zawodowym tytułem stoi przede wszystkim człowiek. Ewelina Nowak-Olszowiec od lat związana jest z marketingiem i zarządzaniem, a swoją zawodową drogę budowała konsekwentnie, nie zawsze jednak według wcześniej wyznaczonego planu. Sama przyznaje, że jej kariera zaczęła się od… życiowej porażki. Dziś mówi o ambicji bez przepraszania, o pokorze, która ma swój czas, o cenie sukcesu, kobiecej solidarności, potrzebie ciągłego rozwoju, a także o tym, dlaczego czasem warto „iść pod wiatr”.
Życie Regionu: Zacznijmy przewrotnie. Czy kobieta, która chce dojść wysoko zawodowo, musi być trochę bezczelna? Mam na myśli odwagę, umiejętność powiedzenia „nie”, zawalczenia o swoje i nieprzepraszania za własne ambicje.
Ewelina Nowak-Olszowiec: Wszystko zależy od tego, czy jest to początek drogi zawodowej, czy już ugruntowana pozycja. Na początku swojej ścieżki zawodowej człowiek się uczy – bez względu na to, czy skończył szkołę zawodową, średnią czy studia. To w pracy nabywa się doświadczenia i to praca weryfikuje zdobytą wiedzę. Wówczas zalecam jednak pokorę. Chociaż przy moim temperamencie nie zawsze jest to łatwe.
Z biegiem lat człowiek nabiera pewności siebie, a niektóre procesy zachodzą automatycznie. Gdy przychodzi stanowisko kierownicze, nie ma już wyboru. Pokora, uległość, powtarzalność i utarte ścieżki nie są drogą do zawodowych sukcesów. Tu wygrywają ci, którzy idą pod wiatr.
Nie wiem, czy kobieta powinna być bezczelna, bo można to różnie zrozumieć. Na pewno powinna być stanowcza, pewna siebie i odważna. Musi twardo stawiać granice i walczyć o swoje. Nikt tego za nas nie zrobi.
Życie Regionu: Nie pochodzi Pani z Częstochowy, tylko z Dąbrowy Górniczej. Co sprawiło, że właśnie tutaj zbudowała Pani swoją zawodową przestrzeń? Czy Częstochowa od początku była dla Pani miejscem, w którym chciała Pani zostać na dłużej?
Ewelina Nowak-Olszowiec: Studiowałam w Częstochowie – ukończyłam filologię polską w Wyższej Szkole Pedagogicznej. Bardzo dobrze wspominam ten czas. Gdy po latach z Częstochowy przyszła do mnie propozycja pracy w najpiękniejszej galerii handlowej w województwie śląskim, decyzja była bardzo szybka.
Może również z sentymentu do tego miasta. Widzę Częstochowę zupełnie inaczej niż jej mieszkańcy. Według mnie jest piękne i ma ogromny potencjał.
Życie Regionu: Jest Pani dyrektorką marketingu, więc zawodowo musi Pani doskonale rozumieć ludzi, ich potrzeby i emocje. A czego o kobietach biznesu nadal, Pani zdaniem, nie rozumie społeczeństwo?
Ewelina Nowak-Olszowiec: Myślę, że do większości społeczeństwa jeszcze nie dociera, że płeć nie ma już znaczenia na wysokich stanowiskach. Kobiety odrobiły pracę domową. Są dobrze wykształcone, ambitne i idą odważnie po swoje.
Życie Regionu: Kobieta ambitna bardzo łatwo może zostać nazwana „trudną”, „zbyt wymagającą” albo „bezkompromisową”. Czy spotkała się Pani z takim określeniem wobec siebie? I czy nauczyła się Pani już nie przejmować tym, co inni o Pani mówią?
Ewelina Nowak-Olszowiec: Ja już od dawna nie przejmuję się tym, co mówią inni. Nauczyłam się, że nie ma nic na siłę. Z jednymi można zbudować dobre i trwałe relacje, innym zawsze coś nie będzie pasowało. Trudno.
Życie Regionu: Czy sukces ma swoją cenę? I nie pytam tylko o czas, ciężką pracę czy wyrzeczenia. Czy jest coś bardziej osobistego, z czego musiała Pani zrezygnować, żeby znaleźć się w miejscu, w którym jest Pani dzisiaj?
Ewelina Nowak-Olszowiec: Najbardziej cierpi na tym mój dom. Jestem pracoholikiem i ostatnie dziesięć lat to intensywna praca i nauka. Niewiele tego czasu zostaje dla mojej rodziny. Staram się spędzać z nimi jak najwięcej czasu, ale jest to bardzo trudne.
Powtarzam sobie i im również, że odpracuję ten czas w domu, kiedy będę babcią.
Życie Regionu: Czy silna kobieta może sobie pozwolić na słabość? Czy może powiedzieć: „Nie wiem”, „Potrzebuję pomocy” albo po prostu „Dzisiaj nie dam rady”?
Ewelina Nowak-Olszowiec: Oczywiście, że tak. Nie jesteśmy z kamienia. Mamy lepsze i gorsze momenty.
W takich chwilach dzwonię do moich bratnich dusz, moich „klonów mentalnych” – Natalii Tur albo Patrycji Makaruk. Mogę z nimi rozmawiać godzinami i zawsze znajdujemy jakieś rozwiązanie.
Rodziny staram się nie obarczać moimi rozterkami. W domu jestem zawsze twardzielem.
Życie Regionu: W świecie, w którym coraz więcej mówi się o sukcesie, marce osobistej i ciągłym rozwoju, czy potrafimy jeszcze przyznać, że czasami mamy po prostu dość? Czy Pani potrafi powiedzieć „nie dam rady” bez wyrzutów sumienia?
Ewelina Nowak-Olszowiec: Bardzo często mówię sobie, że mam dość, ale szybko mi przechodzi. Wpada nowy projekt, nowe wyzwania, przestrzeń do kreowania niesamowitych wydarzeń i wtedy moje serce bije mocniej, w oczach pojawia się ten dziwny błysk. To mnie nakręca do działania.
Życie Regionu: Marketing często polega na kreowaniu wizerunku. A jaki jest wizerunek Eweliny, którego nie pokazuje Pani światu? Co wiedzą o Pani tylko najbliżsi?
Ewelina Nowak-Olszowiec: Lubię czasem „nie robić nic” albo wpadam w szał kopania w ogródku. Nienawidzę brudnych pomieszczeń. Źle czuję się również w przestrzeniach, w których panuje artystyczny nieład. Muszę mieć wszystko na swoim miejscu – wtedy odpoczywam.
Wstyd się przyznać, ale nie mam ulubionej dyscypliny sportowej. Czasem jeżdżę na rowerze, ale wynika to wyłącznie z pasji mojego męża i syna.
Życie Regionu: Czy spotkała Pani na swojej drodze kobietę, która zamiast Panią wspierać, próbowała Panią osłabić? I czego to doświadczenie Panią nauczyło?
Ewelina Nowak-Olszowiec: Tak, spotkałam kilka takich „pijawek”. Zdałam sobie z tego sprawę dopiero wtedy, gdy nasze drogi się rozeszły. Ale to są bardzo ciekawe doświadczenia, które pozostawiają bezcenną naukę.
Z czasem człowiek potrafi rozpoznać takich ludzi na pierwszy rzut oka i omija ich szerokim łukiem.
Życie Regionu: Czy uważa Pani, że kobiety są dla siebie nawzajem wystarczającym wsparciem? Czy same dokładamy sobie presji, porównujemy się i zamiast powiedzieć „brawo”, zastanawiamy się: „Dlaczego to nie ja jestem na jej miejscu?”
Ewelina Nowak-Olszowiec: Świat nie jest idealny i ciągle będziemy spotykać na swojej drodze życia zarówno tych dobrych, jak i tych złych. Wybierajmy mądrze.
Jest wokół mnie wiele wspaniałych kobiet, które mnie inspirują, fascynują i które szczerze podziwiam. Wiem też, że dla wielu kobiet ja jestem inspiracją. Mam kilka takich perełek, którym odmieniłam życie – uwierzyły w siebie, nabrały pewności i rozkwitły. To jest najpiękniejsze.
Życie Regionu: A teraz pytanie bardziej niewygodne: czy Pani sama kiedykolwiek była dla innej kobiety zbyt surowa? Czy dzisiaj zmieniłaby Pani coś w swoim zachowaniu?
Ewelina Nowak-Olszowiec: Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Pewnie tak, bo jestem bardzo wymagająca wobec siebie i tego samego oczekuję od innych. Ale czy dzisiaj coś bym zmieniła? Myślę, że nie.
Życie Regionu: Czy zdarzyło się Pani kiedyś pomyśleć: „Gdybym była mężczyzną, tę samą decyzję odebrano by zupełnie inaczej”?
Ewelina Nowak-Olszowiec: Nie mam tego typu rozterek. Jestem twardym zawodnikiem, bo mam dużo męskich cech. Nie należę do grona delikatnych kobiet, co pomaga mi w biznesie.
Życie Regionu: Czy miała Pani w swojej karierze zawodową porażkę, która naprawdę zabolała? Nie taką, którą po latach łatwo nazwać „cenną lekcją”, ale taką, po której naprawdę pojawiło się pytanie: „Co ja właściwie zrobiłam?”
Ewelina Nowak-Olszowiec: Z wykształcenia jestem nauczycielem języka polskiego i paradoksalnie praca w szkole była moją największą życiową porażką. Latami marzyłam o takich studiach i dokładnie takiej pracy, ale zderzenie z rzeczywistością zmiotło mnie z powierzchni ziemi. Mój świat się wtedy zawalił.
Nastąpił wtedy zwrot mojej kariery zawodowej. Rozpoczęłam nową pracę w dziale marketingu i przekułam porażkę w sukces. To właśnie w ten sposób zaczęła się moja wielka przygoda, która trwa do dziś.
Aktualnie kocham swoją pracę i cieszę się z takiego przewrotu w moim życiu. Dziś za nic w świecie nie wróciłabym do zawodu nauczyciela.
Podziwiam te wybitne jednostki w kadrze pedagogicznej. Pozostałym współczuję, bo i oni się męczą, i z nimi się męczą…
Życie Regionu: Co trudniej jest Pani powiedzieć: „nie” komuś innemu czy „potrzebuję pomocy” samej sobie?
Ewelina Nowak-Olszowiec: Ja nie mam problemu ani z jednym, ani z drugim.
Życie Regionu: Czy Pani zdaniem można stworzyć markę osobistą tak silną, że zaczyna ona żyć własnym życiem i przesłania prawdziwego człowieka? Pytam o to również dlatego, że sama zawodowo zajmuje się Pani kreowaniem wizerunku.
Ewelina Nowak-Olszowiec: Można. Poznałam wielu takich ludzi, którzy się pogubili. Wykreowali bańkę mydlaną i latami bali się, że ta bańka kiedyś pęknie, a ich życie legnie w gruzach. Nie warto udawać kogoś, kim się nie jest.
Życie Regionu: Co chciałaby Pani, żeby kobiety rozpoczynające swoją drogę zawodową zrozumiały znacznie wcześniej, niż Pani sama to zrozumiała?
Ewelina Nowak-Olszowiec: Gdybym mogła cofnąć czas, wcześniej wróciłabym na dalsze studia. Powrót po latach na studia podyplomowe dodał mi skrzydeł. Dostałam na tacy wiedzę, do której dochodziłam przez doświadczenie latami. Dziś wiem, że można było ten czas skrócić.
Gdybym wiedziała to wcześniej, byłabym dziś w innym miejscu.
Trzeba też wychodzić ze strefy komfortu. Każde nowe wyzwanie, nawet gdy bardzo się boimy, jest krokiem milowym w naszej karierze zawodowej.
Kiedyś śmiałam się z tego, że człowiek, gdy się nie rozwija, to się cofa. Dziś podpisuję się pod tym obiema rękami.
Życie Regionu: Gdyby miała Pani wybrać jedno zdanie, które chciałaby Pani usłyszeć od innej kobiety w najtrudniejszym momencie swojej kariery – co chciałaby Pani usłyszeć?
Ewelina Nowak-Olszowiec: Jak to leciało? „Dasz radę… a jak się przewrócisz, to się podniesiesz”.
Życie Regionu: I na koniec pytanie najbardziej osobiste. Gdyby jutro zniknęło Pani stanowisko, zawodowy tytuł, wizytówka i wszystkie sukcesy, a została tylko Ewelina Nowak-Olszowiec – kim chciałaby Pani wtedy być?
Ewelina Nowak-Olszowiec: Jestem na takim etapie swojego życia, że mogę zburzyć wszystko i budować od zera.
Moja głowa ma tysiące nowych pomysłów i oczywiście, jak na Skorpiona przystało, mam w zanadrzu plan „B”.
Życie Regionu: Na tym właśnie chyba polega siła – nie na przekonaniu, że niczego nie można stracić, ale na świadomości, że nawet po stracie można zacząć od nowa. Rozmowa z Eweliną Nowak-Olszowiec pokazuje kobietę, która nie boi się mówić o ambicji, wymaganiach, porażkach ani o cenie, jaką czasem trzeba zapłacić za zawodowy rozwój. Jednocześnie nie buduje wokół siebie wizerunku osoby, która wszystko ma pod kontrolą. Ma swoje słabości, swoje „klony mentalne”, ogród, potrzebę porządku i – jak sama mówi – tysiące nowych pomysłów. Być może właśnie ta gotowość do zaczynania od nowa jest jej największą zawodową siłą.
Fot. Ewelina Nowak – Olszowiec


















