WYGRANA NA WYJEŹDZIE! W KOŃCU! – (relacja)

Jeśli oglądasz mecze Rakowa Częstochowa to wiesz, że trzeba je oglądać do ostatniej sekundy. Wczoraj znów ta teza znalazła potwierdzenie, Jonatan Brunes w 93 minucie dał „Medalikom” zwycięstwo w Gdańsku. Dla Łukasza Tomczyka to mecz przełomowy, po raz pierwszy w ekstraklasie wygrał na wyjeździe. Częstochowianie przesunęli się już na 4 miejsce w tabeli i coraz śmielej patrzą na podium.

Spotkanie w Gdańsku Raków Częstochowa rozpoczął bardzo dobrze. Było widać chęć gry do przodu i kreowania sobie sytuacji. Niestety w 10 minucie fatalnie przed własnym polem karnym zachował się Marko Bulat, który stracił piłkę dwukrotnie w jednej akcji. Efekt? Repka fauluje Sezonienkę i japoński arbiter wskazał na „wapno”. Rzut karny bez problemu wykorzystał Tomas Bobcek i to Lechia wyszła na prowadzenie. Czerwono-niebiescy jednak kontynuowali swoją dobrą grę i już w 20 minucie swoje winy odkupił Repka, zachowując zimną krew pod bramką Lechii i pakując piłkę do siatki. Do przerwy goli już nie oglądaliśmy, ale gra Rakowa mogła się podobać.

Obraz gry zmienił się po przerwie, niestety na niekorzyść naszego zespołu. Z minuty na minutę przewaga Lechii rosła, a Raków nie był w stanie się odgryźć. To, że na tablicy wyników dalej widniał remis, możemy przypisać Oliwierowi Zychowi, który kilka razy swoimi instynktownymi obronami ratował swoich kolegów. Piłkarze Łukasza Tomczyka odpowiedzieli tak naprawdę jedynie groźnym strzałem Pieńki. W 85 minucie padła bramka dla Rakowa, jej autorem był Amorim, ale wcześniej zagrywał piłkę ręką i gol nie mógł zostać uznany. Kilka chwil później gospodarze trafili do siatki, uczynił to Matej Rodin, ale i tym razem arbiter główny anulował gola, pokazując słusznego spalonego.

W samej końcówce bardzo groźnie z rzutu wolnego uderzał Ivi Lopez, a po chwili po rzucie rożnym padł decydujący cios. Do piłki najpierw dopadł Ojo, uderzył w kierunku bramki, a tam stał już Brunes, który z najbliższej odległości wpakował piłkę do siatki. Brunes znów okazał się katem Lechii i dał 3 punkty „Medalikom”.

Raków pojedzie zatem na Stadion Narodowy w doskonałych nastrojach. Teraz czas na regenerację, zbieranie sił, leczenie drobnych urazów, a 2 maja czeka nas kolejne wielkie święto częstochowskiej piłki.

Lechia Gdańsk – Raków Częstochowa 1:2 (1:1)

Bramki: Bobcek 10 (k) – Repka 20, Brunes 90+4

Raków: Zych – Dawidowicz, Racovițan, Svarnas – Tudor (72, Amorim), Bulat (83, Ojo), Repka, Jean Carlos (83, Rocha) – Makuch (72, Ivi), Brusberg (46, Pieńko) – Brunes.

Lechia: Paulsen – Wójtowicz (86, Kłudka), Diachuk, Rodin – Vojtko, Kapić, Zhelizko, Mena – Cirković, Sezonienko – Bobcek.

Fot. Marek Tęcza Fotografia

Udostępnij:

Facebook
Twitter
X
LinkedIn
Search

Najbardziej Popularne

Partnerzy relacji sportowych:
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.