Determinacja, systematyczność i ogromna pasja – to fundamenty, na których Damian Natoński buduje swoją sportową drogę. W rozmowie z „Życiem Regionu” opowiada nie tylko o wynikach i planach, ale też o kulisach życia zawodnika speedrowera, wyzwaniach, wsparciu i tym, co naprawdę napędza go do działania.
Życie Regionu: Jak oceniasz swoje ostatnie występy ligowe? Szczególnie wracając do meczu z Mustangiem Żołędowo – byłeś bezbłędny, zdobyłeś komplet 20 punktów. To chyba powód do pełnej satysfakcji?
Damian Natoński: Z jednej strony tak – 20 punktów, komplet, wygląda to bardzo dobrze i można być zadowolonym. Natomiast z drugiej strony mam pewien niedosyt. Pojechałem zbyt indywidualnie, bardziej skupiłem się na swoim wyniku niż na jeździe drużynowej. A w tym sporcie to też ma ogromne znaczenie. Wygraliśmy dziewięcioma punktami, ale realnie powinniśmy ten mecz zamknąć różnicą dwudziestu czy trzydziestu punktów, takie były nasze założenia i oczekiwania. Najważniejsze jednak, że zwycięstwo jest i dwa punkty trafiły na nasze konto. Mimo wszystko wiem, że mogłem dać drużynie więcej.
Życie Regionu: Czyli mimo świetnego wyniku widzisz u siebie elementy do poprawy. Nad czym obecnie pracujesz najmocniej, żeby te występy były jeszcze lepsze?
Damian Natoński: Przede wszystkim nad startami, to jest podstawa w speedrowerze. Już od kilku lat bardzo mocno się na tym skupiam, żeby wyjścia spod taśmy były szybkie, dynamiczne i powtarzalne. Do tego dochodzi ogólna dynamika jazdy. Szczególnie przyspieszenie po wyjściu z łuku, żeby szybciej „odjeżdżać” rywalom. Sporo pracy wykonuję na siłowni – ćwiczenia na nogi, na eksplozywność, odpowiednie ciężary. To wszystko później procentuje na torze.
Bardzo ważny jest też okres zimowy, to wtedy buduje się fundament pod sezon. Jeśli dobrze przepracujesz zimę, to później w sezonie jest zdecydowanie łatwiej wejść na wysoki poziom i zdobywać punkty.
Życie Regionu: Przed Tobą ważne wydarzenie: Drużynowe Mistrzostwa Europy w Lesznie. Jak podchodzisz do tych zawodów i jakie są Twoje odczucia przed startem?
Damian Natoński: To są zawody, które rządzą się swoimi prawami. Tam wszystko musi być dopięte na ostatni guzik – nie ma miejsca na błędy. Drużyna składa się z czterech zawodników plus rezerwowy i każdy musi pojechać na 100% swoich możliwości. Jeśli pojawi się jakaś „dziura” w składzie, to bardzo trudno będzie walczyć o medal.
Myślę, że mamy naprawdę mocny skład i realnie możemy powalczyć nawet o zwycięstwo. Ale wiadomo – zawody zweryfikują wszystko.
Życie Regionu: A jakie cele stawiasz sobie indywidualnie i drużynowo podczas tych mistrzostw, które odbędą się na początku maja?
Damian Natoński: Indywidualnie chcę być solidnym punktem drużyny i zdobywać jak najwięcej punktów. W tych zawodach nie jedziemy parami, tylko każdy zawodnik startuje osobno przeciwko zawodnikom innych drużyn, więc trzeba walczyć o każdy punkt. Jeśli jedziesz z pierwszego pola – trzeba wygrywać i przywozić cztery punkty. Jeśli z czwartego, to ważne, żeby nie być ostatnim i dowieźć coś więcej niż jeden punkt.
Drużynowo naszym głównym celem jest awans do finału. A w finale wszystko może się wydarzyć.
Życie Regionu: Jak wyglądają Twoje dalsze plany na sezon, poza startem w Lesznie?
Damian Natoński: Przede wszystkim treningi, to jest baza wszystkiego. Do tego dochodzą kolejne ważne zawody. Mamy Indywidualne Mistrzostwa Europy w Wielkiej Brytanii, bodajże pod koniec lipca lub sierpnia – dokładnej daty nie pamiętam. Chciałbym dostać się do kadry narodowej i powalczyć o awans do finału.
No i Indywidualne Mistrzostwa Polski we Wrocławiu w sierpniu, tam celuję już konkretnie w podium, a najlepiej w zwycięstwo.
Życie Regionu: Przybliż naszym czytelnikom, jak wygląda Twój typowy dzień treningowy. Jak łączysz sport z codziennym życiem i pracą?
Damian Natoński: To nie jest sport zawodowy w pełnym tego słowa znaczeniu, więc trzeba to wszystko pogodzić. Wstaję rano, jem śniadanie zgodnie z dietą, potem idę na trening – najczęściej na siłownię. Później praca, bo prowadzę własną działalność, czasem mam zlecenia, czasem nie.
Po pracy często wracamy jeszcze z chłopakami na tor, gdzie trenujemy starty, dynamikę, jazdę parą. Wieczorem dochodzi jeszcze lekkie kardio – spacer, rower. Tak wygląda to mniej więcej pięć dni w tygodniu, a dwa dni przeznaczam na regenerację.
Życie Regionu: Wspomniałeś o diecie i treningach. A jak wygląda Twoje przygotowanie do zawodów od strony regeneracji, suplementacji i współpracy ze specjalistami?
Damian Natoński: Żeby być na wysokim poziomie, trzeba wszystko podporządkować pod sport. Współpracuję z trenerem Adrianem Gawrońskim, który rozpisuje mi treningi i dietę – dokładnie wiem, co mam jeść przed zawodami, po nich, a nawet w ich trakcie.
Jeśli chodzi o suplementację, to również jest ona dobrana przez trenera. Podstawy typu magnez, cynk, kreatyna, białko. Staram się robić to rozsądnie i zdrowo.
Dbam też o sen – stosuję melatoninę, choć jej działanie bywa różne. Regeneracja jest bardzo ważna, bo bez niej nie ma wyników.
Życie Regionu: Jakiego wsparcia najbardziej potrzebujesz, żeby dalej się rozwijać? Czy wciąż szukasz sponsorów?
Damian Natoński: Mam już sporo wsparcia od „Życia Regionu”, szczególnie od pani Agnieszki, która pomaga nagłaśniać ten sport i moją osobę. Współpracuję też z trenerem, pojawili się partnerzy, jak sklep z odżywkami.
Najważniejsze jednak jest wsparcie najbliższych, rodziny i przyjaciół. A jeśli chodzi o sponsorów – oczywiście, każdy sport kosztuje, więc dodatkowe wsparcie finansowe zawsze się przyda.
Życie Regionu: A jak wygląda kwestia sprzętu i wsparcia ze strony klubu?
Damian Natoński: Tutaj naprawdę nie mam żadnych zastrzeżeń. Mój klub, Omega Ostrów, działa bardzo profesjonalnie. Po wypadku na Mistrzostwach Świata w Anglii straciłem praktycznie rower i musiałem wszystko składać od nowa. Klub pomógł mi – sfinansował ramę, która kosztowała około 4 tysięcy złotych, oraz inne części.
Dodatkowo klub wspiera nas suplementacją zimą i opłaca karnety na siłownię. To naprawdę duża pomoc.
Życie Regionu: Wiele osób nie wie, jak wygląda sprzęt w tej dyscyplinie. Ile waży taki rower i czy są jakieś ograniczenia?
Damian Natoński: Mój rower waży około 9 kilogramów, ale są lżejsze – nawet 7-kilogramowe, z karbonowymi ramami. Nie ma sztywnych ograniczeń, dużo zależy od preferencji zawodnika.
Życie Regionu: Cofnijmy się do początków. Skąd w ogóle wziął się u Ciebie speedrower?
Damian Natoński: Zawsze chciałem być żużlowcem, ale mama się nie zgodziła. Jako dzieciaki bawiliśmy się w żużel pod blokiem – robiliśmy sobie tor i udawaliśmy zawodników.
Pewnego dnia przyszedł chłopak ze speedrowera i zaprosił nas na trening. Poszliśmy z kolegą Sebastianem Paruzelem – spodobało się i tak zostało. Jeżdżę już 18 lat.
Życie Regionu: Jak długo można uprawiać ten sport? Czy są jakieś ograniczenia wiekowe?
Damian Natoński: Są kategorie wiekowe. Najmłodsi zaczynają od 6 lat, a najstarsi zawodnicy mają ponad 50 lat. Tak naprawdę wszystko zależy od zdrowia i chęci.
Życie Regionu: Co zmienił w Twoim życiu sport?
Damian Natoński: Na pewno stałem się bardziej zdeterminowany, zawzięty i systematyczny. Nauczyłem się nie poddawać i konsekwentnie dążyć do celu. Sport bardzo kształtuje charakter.
Życie Regionu: Co powiedziałbyś osobom, które dopiero chcą zacząć swoją przygodę ze speedrowerem?
Damian Natoński: Dla najmłodszych to przede wszystkim dobra zabawa. A dla starszych – jeśli chcą coś osiągnąć, muszą ciężko trenować i być systematyczni. Bez tego nie da się wejść na wysoki poziom.
Życie Regionu: A jak wygląda Twoje życie poza sportem? Masz inne pasje?
Damian Natoński: Sport to całe moje życie. Kiedyś chciałem grać w siatkówkę, chodziłem nawet do klasy o profilu siatkarskim do „Norwida”, ale okazało się, że jestem za niski. Mogłem grać tylko na libero, a to mnie nie interesowało.
Dziś gram amatorsko w siatkówkę i piłkę nożną. Lubię się ruszać i po prostu zmęczyć.
Życie Regionu: Można powiedzieć, że jesteś przykładem dla młodych ludzi?
Damian Natoński: Staram się pokazywać, że można żyć aktywnie, a nie tylko siedzieć przy telefonie. Ja wychowałem się w czasach, gdy całe dnie spędzało się na podwórku. Dziś młodzież częściej wybiera smartfony i media społecznościowe – trochę szkoda.
Życie Regionu: Na koniec. Czego Ci życzyć?
Damian Natoński: Przede wszystkim zdrowia i omijających mnie kontuzji. A poza tym – żebym dalej mógł się rozwijać i czerpać radość z jazdy.
Życie Regionu: Dziękujemy za rozmowę.
Damian Natoński: Dziękuję bardzo i serdecznie pozdrawiam!
















