Raków Częstochowa po raz kolejny potwierdził, że w meczach na międzynarodowej arenie jest solidną marką i nie notuje większych wpadek. Po środowej kompromitacji Lecha Poznań nie brakowało głosów, że „Medaliki” muszą uważać na Malcie, bo przewaga dwóch goli niczego nie gwarantuje. Raków wziął chyba sobie to mocno do serca, bo już do przerwy rozstrzygnął losy dwumeczu.
Jedynie w pierwszym kwadransie mogliśmy nieco drżeć o wynik, bo to gospodarze częściej uderzali na bramkę Trelowskiego, ale z marnym skutkiem. Później Raków wrzucił wyższy bieg i zaczął strzelanie bramek. Wynik otworzył Ameyaw po świetnej dwójkowej akcji z Molnarem. Węgier rozgrywał znakomite zawody, bo jeszcze przed przerwą znów zaliczył „asystę”. Po jego strzale z dystansu piłkę przed siebie „wypluł” golkiper Valletty, a Tomek Pieńko z najbliższej odległości trafił na 2:0.
Po przerwie mogliśmy liczyć już na kilka zmian w składzie i danie odpoczynku niektórym zawodnikom, ale nie przeszkodziło to czerwono-niebieskim w podwyższeniu rezultatu. Najpierw swój świetny występ podsumował Molnar, który „na raty” pokonał bramkarza, a wynik meczu zamknął niezawodny Patryk Makuch po asyście Oliwiera Kwiatkowskiego.
Raków zagrał dokładnie tak jak powinien grać faworyt, nie pozostawił żadnych złudzeń i awansował do III rundy kwalifikacji Ligi Konferencji Europy. Tam czeka już szwedzkie Hammarby, które spadło z Ligi Europy po porażce z Anderlechtem Bruksela. Pierwszy mecz już 6 sierpnia w Częstochowie, rewanż tydzień później w Szwecji.
Valletta FC – Raków Częstochowa 0:4 (0:2)
Bramki: Ameyaw 22, Pieńko 31, Molnár 54, Makuch 78
Raków: Trelowski – Tudor, Debohi, Napieraj – Jean Carlos (58, Jendryka), Repka (67, Ojo), Kochergin, Ameyaw (67, Otieno) – Molnár (58, Kwiatkowski), Pieńko (67, Emreli) – Makuch.
Valletta: Maringa – Radić (78, Micallef), Mbende, Bicakcić, Morello (67, Ellul) – Sekulović, Paiber, Prsa (58, Ewurum), Diogo Tavares – Thaylor (46, Zammit), Alex Tanque (58, Gomes)
Fot. Tomasz Wójciak




















