PORAŻKA NA WŁASNE ŻYCZENIE… – (relacja)

To wręcz nieprawdopodobne, ale Raków Częstochowa po dwóch kolejkach ma na swoim koncie 0 punktów w rozgrywkach PKO BP Ekstraklasy. Wczoraj we Wrocławiu prowadził 1:0, kontrolował przebieg gry, był drużyną lepszą w ofensywie, a w samej końcówce dał sobie wydrzeć punkty. Sezon zaczyna się bardzo źle, a przed nami mecze z teoretycznie lepszymi rywalami niż Wisła Płock i Śląsk Wrocław.

Częstochowianie dostali w dwóch pierwszych kolejkach dwie ekipy, które powinny w tym sezonie walczyć o utrzymanie. Nawet tak korzystny rozkład jazdy nie dał punktów ekipie Dawida Kroczka. Co robią drużyny zainteresowane walką o najwyższe cele? Lech ma 4 punkty, Jagiellonia oraz Legia z kompletem 6 „oczek”. Pozostali pucharowicze, Górnik i GKS także poznali już smak zwycięstwa. Raków jest już w ciężkiej sytuacji, a przed nim mecze z Cracovią, Górnikiem, Jagiellonią i Lechem. W drugim tygodniu września możemy obudzić się w świecie, gdzie „Medaliki” znajdują się w strefie spadkowej i to całkiem realny scenariusz. W tej chwili oczywiście humory kibiców oraz władz klubu może poprawić ogranie Hammarby i walka o fazę ligową LKE. Tylko czy Raków ma kim grać co trzy dni?

Odszedł Brunes, nie ma już Iviego Lopeza, Jesusa Diaza czy Leonardo Rochy. W niedzielnym spotkaniu Kroczek nie mógł skorzystać z usług Svarnasa, Tudora oraz Fadigi. Na obronie z konieczności musiał zagrać Jean Carlos oraz wyraźnie nieprzygotowany do sezonu Debohi.

To nie koniec problemów kadrowych, bardzo słabo z przodu wygląda Tomasz Pieńko, który zajmuje w teorii miejsce kreatywnej „10”. Tej kreatywności jednak kompletnie nie widać w jego poczynaniach. Są też światełka w tunelu jak oczywiście Patryk Makuch czy Mahir Emreli, który we Wrocławiu pokazał, że będziemy mieć z niego pożytek. Raków znów zabiła nieskuteczność, schodząc do szatni powinno być już po zawodach, bo „Medaliki” mogli prowadzić nawet różnicą trzech bramek. Z drugiej strony, gdy już udało się strzelić gola, Raków stanął i nie poszedł po drugiego gola. Stanął i cofał się coraz bliżej własnej bramki, a przy kłopotach w defensywie musiało się to skończyć katastrofą. Beniaminek z Wrocławia to wykorzystał i wygrał pierwszy mecz w sezonie, a nam pozostaje jedynie wierzyć, że będzie lepiej. W Częstochowie potrzebne są przede wszystkim transfery, które wzmocnią drużynę na „tu i teraz”, a nie będą melodią przyszłości. Liga może za chwilę uciec, a przy jednoczesnym braku awansu do fazy ligowej LKE, może nas czekać bardzo smutny sezon… oby nie…

Śląsk Wrocław – Raków Częstochowa 2:1 (0:0)

Bramki: Marjanac 87, Samiec-Talar 90 – Emreli 60

Raków: Trelowski – Jean Carlos, Racovițan, Debohi, Otieno – Ameyaw, Repka, Kochergin (73, Bulat) Pieńko (46, Molnár) – Emreli (73, Brusberg), Makuch (85, Basse).

Śląsk: Niemczycki – Matsenko (89, Malec), Ba, Christodoulou – Rosiak (61, Timossi Andersson), Yriarte (70, Mokrzycki), Tomasiewicz, Llinares – Samiec-Talar – Marjanac, Banaszak (61 Dembele).

Fot. Marek Tęcza Fotografia

Udostępnij:

Facebook
Twitter
X
LinkedIn
Search

Najbardziej Popularne

Partnerzy relacji sportowych:
ZR logo
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.