BŁYSK FADIGI DAJE NADZIEJĘ – (relacja)

Wczoraj wieczorem w Splicie Raków Częstochowa stanął przed trudnym zadaniem – zatrzymać Hajduk i przybliżyć się do awansu do fazy ligowej LKE. Sztuka ta się udała, ale kto oglądał całe spotkanie, ten doskonale wie, że sam wynik jest dużo lepszy niż gra.

Częstochowianie jak zwykle dobrze rozpoczęli ten mecz, pierwszy kwadrans wyglądał obiecująco. Niestety później znów oglądaliśmy ten Raków bezzębny, stojący i przyjmujący kolejne ciosy. Na pierwszy poważny cios nie trzeba było długo czekać, bo w 21 minucie doskonale w nasze pole karne wbiegł Sego i wpakował głową piłkę do siatki. Hajduk urósł niesiony przez doping swoich wiernych fanów, ale wtedy sprawy w swoje ręce wziął Eric Otieno. Znakomitym dryblingiem uwolnił się spod opieki dwóch obrońców, dośrodkował w pole karne wprost na głowę Mahira Emreliego. Azer pewnie uderzył i po 27 minutach mieliśmy remis 1:1. Dosłownie kilka sekund przed przerwą „Medaliki” mogli powtórzyć wyczyn ze Sztokholmu i wyjść na prowadzenie. Zza pola karnego uderzał Kwiatkowski, a golkiper gospodarzy dość nerwowo odbił piłkę przed siebie prosto na nogę Ameyawa. Michael uderzył instynktownie z pierwszej piłki i trafił jedynie w słupek.

Druga połowa rozpoczęła się fatalnie dla graczy Dawida Kroczka. W 48 minucie Dalisson strzałem z dystansu pokonał „Trela”, a kilkadziesiąt sekund później mogło i powinno być 3:1. Kacper źle wyprowadzał piłkę z własnego pola karnego, „podał” piłkę do Bamby, który próbował lobować naszego golkipera i minimalnie chybił. W 55 minucie mogliśmy się poczuć jak niedawno w stolicy Szwecji. Brzydkie wejście wyprostowaną nogą gracza miejscowych i bezpośrednia czerwona kartka. To z reguły oznacza, że drużyna grająca w przewadze rusza i tłamsi rywala, ale kto ogląda mecze Rakowa… ten wie, że Częstochowianie nie potrafią tego wykorzystać. To Hajduk naciskał, Kroczek wprowadził kilka zmian, ale żadna z nich nie dała czegoś ekstra. Szczególnie irytujący jest Pieńko, którego praktycznie każdy kontakt z piłką jest po prostu zły. Czego Raków potrzebuje? Magika, jakim do niedawna był Ivi Lopez. Dlatego do ostatniej minuty spotkania na murawie przebywał Lamine Diaby-Fadiga. W ostatniej akcji meczu wpadł w szesnastkę rywala, założył „siatkę” rywalowi i huknął lewą nogą w stronę bramki. Golkiper Hajduka potwierdził, że to nie był jego dzień i na tablicy wynik zobaczyliśmy 2:2.

Rewanż za tydzień będzie bardzo interesujący, bo awans jest dalej sprawą otwartą. Trzeba jednak przyznać, że gra Rakowa daleka jest od ideału, a patrząc całościowo na skład jakim grali wczoraj Częstochowianie… wygląda to jak zbiór przypadkowych osób, które w dodatku są bez formy. Sezon jest długi, do rozegrania jeszcze sporo meczów, a sam Wojciech Cygan zapowiadał w pomeczowym wywiadzie, że to nie koniec ruchów transferowych na Limanowskiego. Oby…

Hajduk Split – Raków Częstochowa 2:2 (1:1)

Bramki: Šego 21, Dalisson, 48 – Emreli 27, Diaby Fadiga 90+5

Fot. Marek Tęcza Fotografia

Udostępnij:

Facebook
Twitter
X
LinkedIn
Search

Najbardziej Popularne

Partnerzy relacji sportowych:
ZR logo
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.