To będzie niedziela, w której nie ma miejsca na kalkulacje. O godzinie 13:00 Krono-Plast Włókniarz Częstochowa rozpocznie na własnym torze walkę o pozostanie w PGE Ekstralidze. Rywalem będzie Gezet Stal Gorzów, a stawka jest ogromna – przegrany pożegna się z najlepszą żużlową ligą świata.
Włókniarz wciąż czeka w tym sezonie na pierwsze zwycięstwo. Brzmi brutalnie, ale właśnie teraz częstochowianie mają ostatnią szansę, żeby odwrócić tę historię. Pierwszy mecz dwumeczu o 7. miejsce może mieć ogromne znaczenie przed rewanżem w Gorzowie.
Nie będzie jednak łatwo. W rundzie zasadniczej Stal przyjechała do Częstochowy i urządziła sobie prawdziwy festiwal punktów, wygrywając aż 59:31. Tym razem nikt pod Jasną Górą nie zamierza jednak wracać do tamtego spotkania. Liczyć będzie się tylko to, co wydarzy się w niedzielę.
W składzie Włókniarza pojawi się ważne nazwisko. Po groźnej kontuzji na tor wraca Mads Hansen. Duńczyk pod koniec lipca podczas zawodów w Szwecji złamał łopatkę i siedem żeber. Przeszedł operację i długo nie było wiadomo, czy zdąży jeszcze wystąpić w tym sezonie. W czwartek dostał zgodę na treningi, a już dzień później pojawił się w Częstochowie.
Jego obecność może być dla Włókniarza bardzo istotna. Hansen nie miał w tym roku najlepszego sezonu, ale w tak ważnym spotkaniu każdy dodatkowy punkt może okazać się na wagę złota. Co ciekawe, wszystko wskazuje na to, że niedzielny mecz będzie jego ostatnim występem w częstochowskich barwach. Od przyszłego sezonu Duńczyk ma bowiem reprezentować Stal Rzeszów.
Włókniarz ma więc przed sobą prosty cel – wygrać i zbudować możliwie dużą przewagę przed rewanżem. Gorzowianie z pewnością zrobią wszystko, żeby już w Częstochowie ustawić się w komfortowej sytuacji. Jeśli Stal ponownie odjedzie rywalom na kilkanaście punktów, sytuacja gospodarzy zrobi się naprawdę trudna.
Stawka jest jasna. Zwycięzca dwumeczu dostanie jeszcze jedną szansę w barażu z wicemistrzem Metalkas 2. Ekstraligi. Przegrany spada z ligi.
W niedzielę przy Olsztyńskiej nie będzie więc zwykłego ligowego ścigania. To będzie walka o przyszłość Włókniarza w Ekstralidze. I trudno o lepszy moment, żeby w końcu przełamać pechową serię.
Fot. Tomasz Wójciak


















