Wyjazdy w Betclic 3. Lidze rzadko bywają łatwe – szczególnie wtedy, gdy do meczu przystępuje się w nieco okrojonym składzie. Tak właśnie było w Jeleniej Górze. Mimo problemów kadrowych Skra Częstochowa wraca jednak do Częstochowy z punktem po remisie 2:2 z miejscowymi Karkonoszami.
Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem było jasne, że trener Dariusz Klacza będzie musiał sięgnąć po alternatywne rozwiązania. Urazy wykluczyły z gry Radosława Gołębiowskiego i Jakuba Kosina, co otworzyło drzwi dla innych zawodników. W wyjściowym składzie pojawili się między innymi Jakub Łukasiewicz oraz Maciej Suski, który zaliczył debiut w pierwszej jedenastce Skry.
Początek spotkania przypominał klasyczne badanie sił. Gospodarze częściej utrzymywali się przy piłce i próbowali zaznaczyć swoją obecność pod naszą bramką, ale niewiele z tego wynikało. Albo brakowało precyzji, albo wszystko kończyło się spokojną interwencją Bartka Warszakowskiego.
Pierwszy naprawdę groźny moment stworzyli jednak Skrzacy. Po dynamicznej akcji na skrzydle Szymon Jarek dopadł do piłki i wyłożył ją idealnie na jedenasty metr Ivanowi Metlushce. Nasz napastnik uderzył sprytnie po długim słupku, lecz futbolówka minimalnie minęła bramkę.
Gdy nasza drużyna zaczęła przejmować inicjatywę i coraz śmielej konstruować akcje, spotkał nas zimny prysznic. Po rzucie rożnym Igor Lewandowski zaskoczył wszystkich – piłka zakręcona w stronę bramki wpadła bezpośrednio do siatki.
Druga połowa rozpoczęła się od naporu gospodarzy. Jedną z najgroźniejszych sytuacji stworzyli po rzucie wolnym, lecz Warszakowski znów pokazał klasę, przenosząc piłkę nad poprzeczką. Z czasem jednak to Skra zaczęła coraz mocniej naciskać, wyraźnie dążąc do odrobienia strat.
W 70. minucie przyszła zasłużona nagroda. Szymon Jarek otrzymał podanie z głębi pola, wykorzystał swoją szybkość i mimo presji obrońcy precyzyjnym strzałem przy dalszym słupku doprowadził do remisu.
To nie był koniec emocji. Kilka minut później sędzia podyktował rzut wolny tuż przed polem karnym gospodarzy. Do piłki podszedł Przemysław Sajdak – a gdy on ustawia futbolówkę w takiej odległości od bramki, kibice Skry mogą spodziewać się czegoś wyjątkowego. „Sajdi” nie zawiódł i potężnym strzałem pod poprzeczkę wyprowadził nas na prowadzenie.
Niestety końcówka należała do gospodarzy. W 86. minucie po dośrodkowaniu w pole karne Dawid Kasprzyk wygrał pojedynek w powietrzu i strzałem głową doprowadził do wyrównania.
Choć prowadzenie wymknęło się z rąk, punkt zdobyty na trudnym terenie trzeba szanować. Skrzacy pokazali charakter, odwracając losy meczu i walcząc do końca.
KS Karkonosze Jelenia Góra – Skra Częstochowa 2:2
(Lewandowski, Kasprzyk – Jarek, Sajdak)
Fot. Tomasz Wójciak
























