Skra Częstochowa zrobiła swoje i melduje się w ćwierćfinale wojewódzkiego Pucharu Polski. Wyjazd do Bełku nie był spacerkiem, ale ostatecznie częstochowianie wyciągnęli z tego meczu to, co najważniejsze – zwycięstwo 2:1 i awans.
Początek? Idealny. Skra weszła w mecz na pełnym luzie i od razu narzuciła swoje tempo. Już w pierwszych minutach było widać, kto tu rozdaje karty. Szybko przyszło też potwierdzenie na tablicy wyników – precyzyjne wykończenie akcji w polu karnym i goście mieli prowadzenie. Wszystko wyglądało wtedy pod pełną kontrolą.
Potem jednak coś się zacięło. Skra jakby zdjęła nogę z gazu, zaczęło brakować dokładności, a gospodarze coraz śmielej dochodzili do głosu. Na szczęście po przerwie zespół wrócił bardziej konkretny. Była energia, była chęć zamknięcia meczu – i w końcu padł drugi gol. Dośrodkowanie, pewna główka i zrobiło się 2:0.
Wydawało się, że to już koniec emocji. No właśnie – tylko wydawało. Skra znowu oddała inicjatywę i rywale złapali kontakt. Strzał przy słupku, bez szans dla bramkarza, i nagle zrobiło się nerwowo.
Ostatnie minuty to już klasyczna pucharowa końcówka – dużo walki, trochę chaosu i sporo napięcia. Skra miała jeszcze swoje okazje, żeby zamknąć temat, ale skuteczność nie dopisała. Na szczęście wynik udało się dowieźć do końca.
Efekt? Awans jest, zadanie wykonane, choć nie bez potknięć. Teraz przed Skrą dużo trudniejsze wyzwanie – w ćwierćfinale czeka druga drużyna Górnika Zabrze. I tu już miejsca na takie przestoje może nie być.
Fot. Tomasz Wójciak
























