Raków Częstochowa wraca do europejskich rozgrywek z jasnym celem. Wyrównać rachunki z austriackim przeciwnikiem. W poprzedniej europejskiej przygodzie w Lidze Europy „Medaliki” mierzyły się u „siebie” z Sturmem Graz i tamten mecz wciąż pozostaje w pamięci kibiców jako przykład bolesnej porażki z teoretycznie słabszym przeciwnikiem. Ciężkie boisko, słaba dyspozycja i porażka 0:1 w starciu, które powinno być wygrane. To doświadczenie ma dziś smak odwetu, bo Rapid Wiedeń to podobny do Sturmu rywal, z którym Raków musi rozliczyć rachunki z przeszłości.
Wczorajszą konferencję prasową przed meczem z Rapidem trener Marek Papszun rozpoczął od ważnego dla całego środowiska wątku, otwarcie oświadczając:
-„Legia chce mnie jako trenera, a ja chcę być trenerem Legii” – tymi słowami „po męsku”, jak sam zaznaczył, postawił sprawę jasno. Dopiero po tym przeszedł do tematu meczu z Rapidem, podkreślając:
-„Z perspektywy ostatniego przegranego meczu najważniejszy jest jutrzejszy mecz. Chcemy wynagrodzić kibicom to, co zobaczyli w ostatnim spotkaniu”.
LICZBY MÓWIĄ
Rapid Wiedeń na papierze wygląda przyzwoicie (wysokie miejsce w austriackiej lidze), ale w Lidze Konferencji postawa Austriaków to totalna klęska. Z zerowym dorobkiem punktowym i z ujemnym bilansem bramek 1:8 okupują ostatnią pozycję tabeli LKE. To seria porażek, która nie jest wstydem jednego meczu, lecz trendem: kompromitujące 1:4 w Poznaniu z (słabym) Lechem, dotkliwe 0:3 z Fiorentiną i kompromitująca przegrana z Craiovą (0:1), wyraźnie obnażyły braki w grze zespołu. Źle funkcjonujące linie, przewidywalność ataku i brak pomysłu przy wywieraniu presji to problemy naszych gości, które Raków będzie próbował wyeksponować i wykorzystać.
Raków w przeciwieństwie do Rapidu w europejskim wydaniu radzi sobie lepiej. Kontrolowane zwycięstwo 2:0 z Craiovą oraz dwa bardzo cenne remisy na wyjeździe z Sigmą i Spartą pokazują zespół uporządkowany, cierpliwy i zdolny do ustawienia właściwej narracji nadchodzącego meczu. W pucharach „Medaliki” wyglądają dojrzale i to daje im przewagę mentalną nad rywalem.
TAKTYKA
Rapid jest dziś drużyną czytelną. Jego ataki koncentrują się głównie na lewej flance, wymienność pozycji jest ograniczona, a środek boiska bywa pasywny, jednym słowem: schemat, który łatwo rozpracować. Kontuzja podstawowego obrońcy francuza Raux-Yao i przestawienia w obronie zdają się dodatkowo zmniejszać ich elastyczność ofensywną. W praktyce oznacza to prosty plan dla Rakowa: zacieśnić grę pośrodku, zablokować lewą flankę Rapidu i natychmiast karać błędy szybkimi kontrami.
Raków nie musi tworzyć arcydzieł. Wystarczy konsekwencja w odbiorze, zdecydowany pressing i skuteczne wykorzystywanie stwarzanych sytuacji. To recepta na to, by Austriaków zmusić do gry, której nie chcą i nie potrafią prowadzić długo. Jeśli Raków utrzyma dyscyplinę i nie będzie popełniał pojedynczych błędów, to wynik będzie po naszej stronie. Tylko czy nie podobny plan był na Piasta? Ale zapomnijmy o tym, wypadki się zdarzają.
W kontekście tego, jak Raków zamierza jutro grać, Papszun na konferencji nie pozostawił wątpliwości:
-„Jesteśmy przygotowani na to, że dla Rapidu jest to mecz o być albo nie być. Chcemy zagrać aktywnie, pressingiem i chcemy dominować, taka jest nasza strategia. Nie ma mowy o cofaniu się i bronieniu. Nasze DNA jest ofensywne i takie samo w każdym spotkaniu.”
CIEŃ NAD SZATNIĄ CZY KATALIZATOR WALKI?
Nie sposób przejść obojętnie obok sytuacji kuluarowej w klubie. Doniesienia medialne (już wiemy, że prawdziwe) o negocjacjach Marka Papszuna z Legią wbiły klin w relacje klub-kibic-media. Taki temat zawsze ma potencjał destabilizacji. Presja, plotka, napięcie a teraz już oficjalna zapowiedź zmian. Wydaje się, że te czynniki pomimo zapewnień trenera Papszuna odbiły swoje piętno na zawodnikach i kibicach w meczu z Piastem. Ale w praktyce sytuacja ta może zadziałać też odwrotnie, czyli mobilizująco. Szczególnie, teraz gdy gramy już w otwarte karty.
Oskar Repka potwierdził to podczas konferencji, odpowiadając na pytanie o wpływ decyzji trenera:
-„Jesteśmy profesjonalistami i zawsze chcemy wygrać. W meczu z Rapidem chcemy zaprezentować ten najlepszy Raków i wygrać.”
W obecnej sytuacji to właśnie profesjonalne podejście, a nie sentymentalizm może przynieść sukces w meczu z Rapidem. Dla zawodników spotkanie to będzie okazją do udowodnienia swoich ambicji i zmazania plamy na honorze, którą namalował im Piast. Ten mentalny szpagat może zadecydować o postawie na boisku i końcowym wyniku dzisiejszego spotkania.
SĘDZIA, KTÓRY BUDZI NIEPOKÓJ
UEFA wyznaczyła na głównego arbitra Duje Strukana Chorwata, który w przeszłości podpadł polskim drużynom. Prowadzony przez niego meczu Śląska Wrocław z FC St. Gallen (gdzie pokazał kontrowersyjne czerwone kartki i podejmował z niekorzyścią dla Śląska sporne decyzje w doliczonym czasie) zapisał się w pamięci kibiców. Sam Strukan stanowi przykład arbitra, który „potrafi” zmienić bieg rywalizacji. W kontekście Rakowa oznacza to tylko jedno. Nie wchodzić w bitewną wymianę z przeciwnikiem, bo możemy przegrać w starciu „na kartki”, nie prowokować, i unikać dramatów, które mogą zniweczyć sportowy plan. Decyzje sędziowskie podobnie jak decyzje UEFA wobec polskich klubów mogą nie być korzystne i mieć wpływ na końcowy wynik, szczególnie przy wyrównanej i zaciętej rywalizacji.
PROGNOZA NA CZWARTEK
Raków ma większe szanse na zwycięstwo pod warunkiem, że uporządkuje defensywę. Do bramki wróci pewnie Trelowski, a Racovitan i Tudor muszą znaleźć wspólny język, kto rządzi i decyduje w obronie. Skuteczniejsze kontry i większa pewność w pucharach przemawiają za „Medalikami”. Rapid to dziś zespół przewidywalny i podatny na presję, ale nie przyjedzie do Sosnowca się bronić. Założeniem Rapidu, by nie stracić całkowicie sezonu w Europie, jest wygrać właśnie teraz i właśnie z Rakowem. Wynik w stylu 1:0 lub 2:1 dla Rakowa jest realistyczny.
Miejmy nadzieję, że nie dojdzie do zaognienia sytuacji na tyle, by do głosu doszły sędziowskie kontrowersje. Kluczem będzie chłodna głowa, odcięcie się od ostatniego meczu i spraw trenersko-transferowych oraz minimalizacja błędów.
Papszun potwierdził również, że ze składu wypadł Karol Struski, a żaden z kontuzjowanych nie wraca jeszcze do gry:
-„Zawodnicy, których mam, są przygotowani na 100%. Liczę, że ci, którzy jutro wyjdą, zaprezentują się lepiej niż w ostatnim meczu.”
GDZIE I KIEDY?
Mecz, którego początek zaplanowano dziś na godzinę 18:45, odbędzie się na stadionie ArcelorMittal Park w Sosnowcu, a transmisję telewizyjną przeprowadzą Polsat Sport 2, Polsat Sport Premium 2 oraz Polsat Box Go.
(DB)
Fot. damian.bachniak.photography
























