Wawrzyniec Bartnik po raz kolejny udowodnił, że znajduje się w znakomitej formie. Na gali Prime 17, która odbyła się w Częstochowie, dopisał do swojego dorobku siódme zwycięstwo z rzędu, pokonując jednogłośną decyzją sędziów doświadczonego Normana Parke’a.
Pierwsze minuty starcia upłynęły pod znakiem ostrożności. Obaj zawodnicy sprawdzali swoje możliwości, szukając luk w defensywie przeciwnika. Nieco częściej do ataku ruszał Parke, któremu kilka razy udało się trafić Polaka. Prawdziwe emocje przyszły jednak tuż przed końcem premierowej rundy.
Bartnik wystrzelił potężnym prawym prostym, który idealnie doszedł do celu. Uderzenie zrobiło ogromne wrażenie na Irlandczyku, który runął na matę. Arbiter rozpoczął liczenie, a kibice natychmiast poderwali się z miejsc. To był moment, który ustawił przebieg całego pojedynku.
W drugiej odsłonie Polak przejął pełną kontrolę. Swobodnie poruszał się po klatce, zmieniał ustawienie i skutecznie neutralizował próby ataku rywala. Gdy Parke próbował narzucić szybsze tempo, Bartnik zachowywał spokój i bez większych problemów wychodził z trudniejszych sytuacji.
Trzecia runda miała bardziej szachowy charakter. Były zawodnik UFC wiedział, że musi odrobić straty, dlatego szukał mocniejszych akcji. Trafienie czujnego Bartnika okazało się jednak bardzo trudnym zadaniem. Polak nie wdawał się w niepotrzebne bójki, a zamiast tego punktował przeciwnika celnymi kontratakami.
Po ostatnim gongu nikt nie miał większych wątpliwości, kto zasłużył na zwycięstwo. Sędziowie zgodnie wskazali na Bartnika, który przedłużył swoją imponującą serię wygranych. Sam zawodnik przyznał po walce, że podszedł do rywala z dużym respektem, ale zrealizował założony plan i dowiózł korzystny wynik do końca.
Dla Bartnika to kolejny ważny krok naprzód i sygnał dla reszty stawki, że jest jednym z najgroźniejszych zawodników organizacji.
Fot. Marek Tęcza Fotografia
Miasto Częstochowa




























