FATALNY POCZĄTEK SEZONU…

Raków Częstochowa długo miał w Krakowie wszystko pod kontrolą, prowadził po trafieniu Patryka Makucha, ale ostatecznie wraca spod Wawelu bez punktów. Cracovia odwróciła losy spotkania i wygrała 2:1. To już trzecia porażka z rzędu w lidze, a “Medaliki” zajmują w tym momencie ostatnie miejsce.

Początek meczu należał do gospodarzy. Cracovia częściej była przy piłce i próbowała zagrozić bramce Kacpra Trelowskiego, ale golkiper Rakowa radził sobie ze strzałami Ajdina Hasicia czy Martina Mincheva. Częstochowianie z czasem zaczęli odpowiadać i byli coraz groźniejsi.

W 23. minucie Patryk Makuch był o krok od otwarcia wyniku, ale po dośrodkowaniu Michaela Ameyawa trafił głową w poprzeczkę. Kilka minut później napastnik Rakowa dopiął jednak swego. W 31. minucie zdecydował się na płaskie uderzenie z około 20 metrów i ku zaskoczeniu Sebastiana Madejskiego piłka zatrzepotała w siatce. Raków prowadził 1:0.

Gospodarze ruszyli do odrabiania strat, ale przed przerwą nie potrafili znaleźć sposobu na Trelowskiego. Częstochowianie schodzili więc do szatni z jednobramkową przewagą.

Po zmianie stron Raków próbował pójść za ciosem. Swoje okazje mieli Jean Carlos i Mahir Emreli, ale ich uderzenia zostały zablokowane. Chwilę później zaczęły się jednak problemy.

W 56. minucie sędzia Paweł Raczkowski dopatrzył się zagrania ręką Jeana Carlosa w polu karnym i wskazał na jedenasty metr. Do piłki podszedł Hasić. Jego pierwsze uderzenie Trelowski obronił, ale przy dobitce Bośniaka nie miał już nic do powiedzenia. Było 1:1.

Raków miał swoje szanse, żeby ponownie wyjść na prowadzenie. W 68. minucie Emreli znalazł się w dobrej sytuacji, lecz jego strzał zatrzymał Madejski. Chwilę później świetną paradą po uderzeniu Mateusza Klicha popisał się Trelowski.

Decydujący cios Cracovia zadała w 75. minucie. Dominik Piła najlepiej odnalazł się w polu karnym i głową z bliska pokonał bramkarza Rakowa. Częstochowianie musieli więc ruszyć do odrabiania strat.

W końcówce była jeszcze szansa na wyrównanie, ale „centrostrzał” Oliwiera Kwiatkowskiego nie zaskoczył Madejskiego. Raków próbował jeszcze wyprowadzić kontrę, jednak nie udało się doprowadzić do kolejnego gola.

Czerwono-niebiescy przez długi czas mieli mecz pod kontrolą, ale dwa gole po przerwie sprawiły, że cała dobra robota z pierwszej połowy poszła na marne. Cracovia wygrała 2:1, a Raków musi pogodzić się z powrotem do Częstochowy bez choćby jednego punktu.

Cracovia – Raków Częstochowa 2:1 (0:1)

Bramki: Hasić 57., Piła 75. – Makuch 31.

Fot. Tomasz Wójciak

Udostępnij:

Facebook
Twitter
X
LinkedIn
Search

Najbardziej Popularne

Partnerzy relacji sportowych:
ZR logo
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.