GKM MUSI WYGRAĆ. WŁÓKNIARZ MOŻE POKRZYŻOWAĆ IM PLANY

Już dziś o godzinie 18:00 Krono-Plast Arena będzie miejscem spotkania, które dla jednej z drużyn ma ogromne znaczenie. Włókniarz Częstochowa podejmie GKM Grudziądz S.A. w ostatnim domowym meczu rundy zasadniczej. Goście są pod ścianą – jeśli nie wygrają, ich marzenia o play-offach właściwie się skończą. Lwy nie mają już takiej presji, ale właśnie dlatego mogą okazać się wyjątkowo niewygodnym rywalem.

Włókniarz przystąpi do tego spotkania po bolesnej porażce w Gorzowie. Lwy przegrały ze Stalą 36:54 w debiucie trenerskim Patricka Hansena. Częstochowianie ponownie mieli problem z równym punktowaniem. Najlepiej spisał się Jakub Miśkowiak, który wywalczył 12 punktów. Jaimon Lidsey dorzucił 9 oczek, ale reszta zespołu nie potrafiła wskoczyć na odpowiedni poziom.

Dużo więcej oczekiwano przede wszystkim od Rohana Tungate’a. Australijczyk zakończył zawody z zaledwie pięcioma punktami. Co prawda zaliczył groźnie wyglądający wypadek, ale wcześniej również nie imponował prędkością. Jak na zawodnika, który powinien być jednym z liderów zespołu, taki dorobek zdecydowanie nie może zadowalać. Pozytywem był za to najlepszy występ Sebastiana Szostaka w tym sezonie. Wychowanek Ostrovii zdobył pięć punktów. Szymon Ludwiczak dołożył 4+1, a Alan Ciurzyński jedno oczko.

Teraz Hansen będzie miał kolejną okazję, aby coś pozmieniać. Nowe zestawienie może przynieść efekt, którego zabrakło w Gorzowie. Włókniarz nie walczy już o awans do fazy play-off, ale z pewnością chciałby zakończyć domową część rundy zasadniczej mocnym akcentem.

Warto też pamiętać o ubiegłorocznym spotkaniu obu ekip w Częstochowie. Wtedy GKM od początku przejął kontrolę nad meczem, już po pierwszej serii prowadząc 16:8. Włókniarz próbował odrabiać straty, a bardzo dobrze pojechali Jason Doyle i Piotr Pawlicki, ale to było za mało. Po stronie gości kapitalne zawody zaliczył Michael Jepsen Jensen, który po przegranym pierwszym biegu później nie znalazł pogromcy i zakończył mecz z 14 punktami. Ważne punkty dorzucili także Max Fricke, Jaimon Lidsey i Wadim Tarasienko.

GKM wygrał wtedy 51:39. W piątek scenariusz może być jednak zupełnie inny. Grudziądzanie przyjadą do Częstochowy z nożem na gardle, a Włókniarz będzie chciał wykorzystać ich presję. Jeśli Lwy od początku złapią odpowiedni rytm, kibice mogą być świadkami naprawdę ciekawego wieczoru. Dla jednych to walka o być albo nie być, dla drugich – okazja, by na koniec domowej rundy zasadniczej zrobić trochę zamieszania.

Fot. Jakub Wawroński Photography

Udostępnij:

Facebook
Twitter
X
LinkedIn
Search

Najbardziej Popularne

Partnerzy relacji sportowych:
ZR logo
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.